Mieszkańcy blokowisk na Białołęce chcą tramwajów

Jarosław Osowski
25.09.2010 aktualizacja: 2010-09-24 22:45
A A A Drukuj
Tramwaj Swing w Warszawie Fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta
Dla nas to wyznacznik cywilizacji i komfort podróżowania - tak o wymarzonej linii tramwajowej przez ul. Głębocką do osiedla Derby mówili w piątek mieszkańcy nowych blokowisk w zielonej Białołęce
SERWISY

Przeczytaj także blog o komunikacji autobusczerwony.blox.pl



W ostatnich latach sprowadziły się tu tysiące osób skuszonych tanimi jak na Warszawę mieszkaniami. Teraz stoją w korkach, bo brakuje ulic, przystanków, ścieżek rowerowych, a nawet chodników. Dlatego ratusz przymierza się do ekspansji komunikacji szynowej w tym kierunku. Na razie pewna (choć bez konkretnego terminu) jest budowa linii tramwajowej z Bródna wzdłuż ul. Budowlanej, św. Wincentego i Głębockiej do centrum handlowego przy Trasie Toruńskiej. Mieszkańcy położonych dalej osiedli zabiegają, by przedłużyć ją jeszcze o 2 km przez korytarz rezerwowany dla Trasy Olszynki Grochowskiej w okolice ul. Skarbka z Gór.

Dziś w miejscu przyszłej arterii znajdują się tymczasowe parkingi os. Derby.

Kto tego dożyje

Jak zorganizować komunikację w tej części Białołęki, sprawdzał na zlecenie miasta Transprojekt Gdański. "Rozczarowanie", "niedosyt" - to pierwsze reakcje na zaprezentowane w piątek wyniki opracowania, za które firma dostanie blisko 300 tys. zł. Informację o tym, że nie opłaca się kierować do Zielonej Białołęki końcówki drugiej linii metra (zamiast pod ul. Kondratowicza na Bródnie), jakoś jeszcze przełknięto. Protesty wzbudziły za to czarne wróżby ekspertów na temat tramwajów: - I one się tam nie obronią, też będą jeździć puste - wieszczyli. Radzili, by czekać, aż powstanie dojazd do mostu Północnego i Trasa Olszynki Grochowskiej. - Plany mówią o 2035 r. - stwierdzili.

- To my już nie dożyjemy - jęknęli niektórzy, a Violetta Bartoszek z urzędu Białołęki upomniała się, że działać trzeba już teraz: - Zamiast mówić o mrzonkach, zastanówmy się, co z korkami na Głębockiej, Berensona, Skarbka z Gór? Co z Płochocińską, gdzie samochody stoją przed wjazdem do nowej hali kupieckiej? - pytała.

Transprojekt zaproponował zbudowanie kilku rond, m.in. u zbiegu Berensona i Ostródzkiej. - Przecież to niczego nie rozwiąże, bo korek przeniesie się z jednej ulicy na drugą - krytykował białołęcki radny Wojciech Tumasz. Najlepsza jego zdaniem rada to budowa torów tramwajowych. Fachowcy przekonywali jednak, że "mieszkańcy, zamiast przesiadek, wolą jechać autobusem bezpośrednio do centrum".

Błędne obliczenia

Okazuje się jednak, że tramwaje w Białołęce wcale nie muszą być puste. Urzędnicy Zarządu Transportu Miejskiego i Tramwajów Warszawskich wytknęli Transprojektowi Gdańskiemu niewłaściwe metody obliczeń. Łukasz Oleszczuk ze stowarzyszenia Siskom zarzucił, że eksperci posłużyli się zaniżoną liczbą mieszkańców teraz i w przyszłości. Agnieszka Borowska ze stowarzyszenia Moja Białołęka dopatrzyła się, że nie uwzględnili powstających właśnie osiedli przy Zdziarskiej i Wyszkowskiej ani planowanych szkół, przychodni, basenu czy boisk, które też wymagają dojazdu. - Jeśli przyjęliście, że w 2025 r. Białołęka będzie mieć tylko 169 tys. mieszkańców, musimy natychmiast przerwać wydawanie pozwoleń na budowy - ironizował wiceburmistrz dzielnicy Piotr Smoczyński.

Mieczysław Reksnis, szef miejskiego biura drogownictwa i komunikacji, które zamówiło raport, odesłał go do poprawy. Transprojekt Gdański musi uwzględnić uwagi mieszkańców, służb miejskich i do połowy grudnia przedstawić nową wersję. Ratusz nie wyklucza, że linia tramwajowa mogłaby najpierw dotrzeć za skrzyżowanie Głębockiej z Trasą Toruńską. Tutaj powstałby też garaż przesiadkowy dla kierowców. W dalszej kolejności tory byłyby wydłużone do os. Derby.

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy