Zarzuty dla Zientarskiego za wypadek w ferrari
28.09.2010
aktualizacja: 2010-09-28 20:49
Fot. Alina Gajdamowicz / AG
Maciej Zientarski, znany dziennikarz motoryzacyjny, usłyszał we wtorek zarzut spowodowania wypadku, w którym zginął jego kolega Jarosław Zabiega.
ZOBACZ TAKŻE
- Kiedy i czy zacznie się proces o śmierć w ferrari (10-09-11, 01:00)
- Zientarski: proces za śmiertelny wypadek w listopadzie (09-09-11, 22:00)
- Karambol 5 aut w Warszawie: jedna osoba nie żyje, 5 jest rannych (24-10-10, 11:03)
- Właściciel warsztatu szalał po mieście autami klientów (18-10-10, 20:24)
- Wypadek na Woli: Kobieta potrącona przez tramwaj i auto (04-10-10, 12:58)
- Dla kogo policjanci kupowali samochody? Jest kontrola (29-09-10, 21:45)
- Zientarski może być przesłuchany w sprawie wypadku (15-07-10, 11:15)
- Sprawa Zientarskiego: nowy biegły i kolejna opinia (22-08-09, 17:21)
- Biegli: Zientarski nie może zeznawać, ma trwałe zmiany w mózgu (15-07-09, 14:31)
To był jeden z najgłośniejszych tragicznych wypadków na drodze w ostatnich latach. Za kierownicą ferrari siedział znany z telewizji dziennikarz motoryzacyjny Maciej Zientarski. Obok jako pasażer siedział Jarosław Zabiega, też spec od motoryzacji, piszący do "Super Expressu".
Był luty 2008 r., późny wieczór. Auto ruszyło ze skrzyżowania Puławskiej z al. Lotników. Maszyna, która do "setki" rozpędza się krócej niż w pięć sekund, błyskawicznie znalazła się w miejscu, gdzie Puławska krzyżuje się z Doliną Służewiecką i ul. Rzymowskiego, niedaleko toru wyścigów konnych. Wtedy było to wyjątkowo niebezpieczne i zdradliwe miejsce - na odcinku tuż przed estakadami droga nieco się podnosiła, by zaraz gwałtownie opaść. Z drogi wyleciał tam niejeden samochód. Dwa lata wcześniej właśnie tu rozbił się 22-letni kierowca bmw. Gdy później jego kolega zapalał w tym miejscu znicz, został śmiertelnie potrącony przez kierującą peugeotem.
Auto, którym kierował Zientarski, według biegłych pędziło ok. 140-150 km/godz. Na nierówności wzbiło się w powietrze, uderzyło w filar wiaduktu i stanęło w płomieniach. Zabiega zginął na miejscu. Zostawił przyjaciółkę i dwuletnią córkę. Zientarski w bardzo ciężkim stanie trafił do szpitala.
Prokuratura od dawna miała mocne dowody, że za kierownicą siedział właśnie Zientarski. Długo jednak nie mogła przedstawić mu zarzutów. Nie godzili się na to biegli psychiatrzy. Stan zdrowia dziennikarza poprawił się jednak na tyle, że śledczy zdecydowali się zlecić kolejne badanie.
- Stan podejrzanego oceniło dwóch biegłych psychiatrów, psycholog, neurolog i neuropsycholog. Wszyscy uznali, że można wykonywać z nim czynności procesowe, z zastrzeżeniem, że musi być przy nim adwokat - informuje prok. Monika Lewandowska, rzecznik stołecznej prokuratury. Dlatego wczoraj Maciej Zientarski usłyszał zarzut spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Według prokuratury jechał za szybko (w tym miejscu obowiązuje ograniczenie do 50 km/godz.) i zignorował znak informujący o nierównościach.
- Podejrzany nie ustosunkował się do zarzutu. Podczas przesłuchania oświadczył, że nie pamięta, co się wydarzyło. W związku z tym odmówił składania wyjaśnień - dodaje prok. Lewandowska.
Ani Zientarski, ani jego adwokat nie złożyli też żadnych wniosków dowodowych. To oznacza, że prokuratura może kończyć śledztwo w sprawie wypadku.
Był luty 2008 r., późny wieczór. Auto ruszyło ze skrzyżowania Puławskiej z al. Lotników. Maszyna, która do "setki" rozpędza się krócej niż w pięć sekund, błyskawicznie znalazła się w miejscu, gdzie Puławska krzyżuje się z Doliną Służewiecką i ul. Rzymowskiego, niedaleko toru wyścigów konnych. Wtedy było to wyjątkowo niebezpieczne i zdradliwe miejsce - na odcinku tuż przed estakadami droga nieco się podnosiła, by zaraz gwałtownie opaść. Z drogi wyleciał tam niejeden samochód. Dwa lata wcześniej właśnie tu rozbił się 22-letni kierowca bmw. Gdy później jego kolega zapalał w tym miejscu znicz, został śmiertelnie potrącony przez kierującą peugeotem.
Auto, którym kierował Zientarski, według biegłych pędziło ok. 140-150 km/godz. Na nierówności wzbiło się w powietrze, uderzyło w filar wiaduktu i stanęło w płomieniach. Zabiega zginął na miejscu. Zostawił przyjaciółkę i dwuletnią córkę. Zientarski w bardzo ciężkim stanie trafił do szpitala.
Prokuratura od dawna miała mocne dowody, że za kierownicą siedział właśnie Zientarski. Długo jednak nie mogła przedstawić mu zarzutów. Nie godzili się na to biegli psychiatrzy. Stan zdrowia dziennikarza poprawił się jednak na tyle, że śledczy zdecydowali się zlecić kolejne badanie.
- Stan podejrzanego oceniło dwóch biegłych psychiatrów, psycholog, neurolog i neuropsycholog. Wszyscy uznali, że można wykonywać z nim czynności procesowe, z zastrzeżeniem, że musi być przy nim adwokat - informuje prok. Monika Lewandowska, rzecznik stołecznej prokuratury. Dlatego wczoraj Maciej Zientarski usłyszał zarzut spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Według prokuratury jechał za szybko (w tym miejscu obowiązuje ograniczenie do 50 km/godz.) i zignorował znak informujący o nierównościach.
- Podejrzany nie ustosunkował się do zarzutu. Podczas przesłuchania oświadczył, że nie pamięta, co się wydarzyło. W związku z tym odmówił składania wyjaśnień - dodaje prok. Lewandowska.
Ani Zientarski, ani jego adwokat nie złożyli też żadnych wniosków dowodowych. To oznacza, że prokuratura może kończyć śledztwo w sprawie wypadku.
-
Zarzuty dla Zientarskiego za wypadek w ferrari
wicur
28.09.10, 22:18
Samego wypadku moze nie pamietac- w koncu sila uderzenia byla ogromna ale sytuacje sprzed momentu uderzenia pamieta na pewno doskonale. Wie, ze jechal 150/h, wie, ze ignorowal znaki drogowe,»
-
Zarzuty dla Zientarskiego za wypadek w ferrari
ania-337
28.09.10, 22:52
ŻAL mi ludzi biednych nie głupich swoje wycierpiał resztę niech sąd da a tatus i siostro dalej grją w radio choć jej głos jest wstrętny»
-
"wyjątkowo niebezpieczne i zdradliwe miejsce"
do100jnik
29.09.10, 00:32
szczególnie jak niebezpieczny dla otoczenia idiota jedzie 200km/h,l znowu debilny artykuł, zamiast wprost powiedzieć, ze idiota bez wyobraźni, a jeżeli już to na poziomie wirka, który ma dwa»
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


