Czy jest szansa na uratowanie pereł Peerelu?

Tomasz Urzykowski
30.09.2010 aktualizacja: 2010-09-29 21:41
A A A Drukuj
Sala Kongresowa w Pałacu Kultury
i Nauki. Tu odbywały się zjazdy partii,
koncerty, a nawet wybory Miss World.
Wpis do rejestru zabytków ocalił salę
i sąsiadujące z nią wnętrza
przed zniszczeniem i przebudową. Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta
  • Potężna koparka burzy
socrealistyczne wejście do hotelu
Warszawa. Dziś nie ma już po nim
śladu.
  • Dom Partii i elegantki sprzed pół
wieku. Gmach dawnego KC PZPR
w latach 90. zmienił się w giełdę.
Od roku jest zabytkiem.
  • Jeden z dwóch lwów ze sztucznego
kamienia strzegących wejścia do kina
Moskwa. Budynku już dawno nie ma,
ale rzeźby przetrwały i stoją
przy ul. Puławskiej przed Europleksem
Wydawało się, że czasy, w których dzieła architektury lat 40., 50. i 60. traktowano jak bezwartościowe relikty PRL-u, odchodzą już do przeszłości. Nic bardziej błędnego. Z sal hotelu Warszawa ma być wypruty powojenny wystrój.
Na zwałkę mogą trafić: granitowa płaskorzeźba z sielskim widokiem zdobiąca salę bankietową, malowana na sklejce panorama Warszawy i stiukowe kolumny z sali restauracyjnej hotelu Warszawa. Pisaliśmy o tym w "Gazecie" dwa dni temu. Wspomniane pomieszczenia są teraz burzone, bo w ich miejscu zaplanowano atrium pod szklanym dachem. Przebudowa gmachu odbywa się pod hasłem przywracania mu przedwojennego kształtu, gdy był najwyższym w Polsce wieżowcem należącym do Towarzystwa Ubezpieczeniowego "Prudential".

Pod kilof idą te części budynku, które powstały w trakcie jego powojennej odbudowy, przeprowadzonej w latach 50. w duchu socrealizmu przez dawnego projektanta Prudentialu Marcina Weinfelda. Zachowania choćby części wystroju burzonych sal nie przewidzieli obecni właściciele hotelu (krakowska rodzina Likusów). Nie upominał się o to zresztą stołeczny konserwator zabytków, tłumacząc, że podczas wpisywania gmachu do rejestru w 2006 r. powojenne zmiany uznano za mało wartościowe. Z socrealistycznego kostiumu mają pozostać tylko kariatydy i herb Warszawy sprzed wejścia do hotelu.

Przypomina się historia sprzed dekady, gdy z Domu Chłopa skuto mozaikowe kwiaty z przełomu lat 50. i 60. Wybuchł skandal. Protestowali historycy sztuki, plastycy, architekci, społecznicy. Nie pomogło. Gospodarz budynku - przedsiębiorstwo Gromada - nie zrezygnował z niszczenia pięknych dekoracji. Od tamtej pory wiele się zmieniło. Zaczęto mówić i pisać o wartości powojennej architektury i potrzebie jej ochrony. W 2007 r. w rejestrze zabytków znalazło się sztandarowe dzieło socrealizmu - Pałac Kultury i Nauki - którego wnętrza z zachowanym oryginalnym wystrojem i wyposażeniem są imponującym muzeum sztuki użytkowej lat 50. Choć polityczne spory o "dar Stalina" nie umilkły, górę wzięły inne argumenty - "Gmach w obecnej postaci jest w pełni reprezentatywnym oraz autentycznym dokumentem swojej epoki. Architekturę jego wnętrz nobilitują rozwiązania projektowe poszczególnych elementów wystroju, znakomite wykonawstwo oraz wysoka jakość zastosowanych materiałów. Są to w znacznej mierze dzieła polskich artystów i rzemieślników" - uzasadniał wpis do rejestru architekt Maciej Czeredys, ówczesny p.o. wojewódzkiego konserwatora.

Rok temu zabytkiem stał się dawny Dom Partii. Historyk sztuki prof. Waldemar Baraniewski wypowiadał się z żalem na naszych łamach, że nastąpiło to tak późno: "Wnętrza budynku zostały już częściowo zniszczone, wyrzucono wyposażenie. Jeślibym chciał opowiedzieć synowi o komunizmie, pokazać mu, gdzie urzędował i podejmował najważniejsze decyzje I sekretarz PZPR, nie byłbym w stanie. Nie ma już tego gabinetu, biurka, telefonu...".

Z budynków, których nie daje się uratować przez rozbiórką, coraz częściej demontowane są wartościowe elementy wystroju, które potem służą w nowych obiektach. Pamiątką po zburzonym kinie Moskwa są stojące przy Puławskiej posągi lwów. Po kinie Praha pozostały m.in. płaskorzeźby przedstawiające ludzi pracy. Powstały w końcu lat 40., są dziełem znanego rzeźbiarza Stanisława Sikory i przez ponad pół wieku zdobiły elewację budynku przy Jagiellońskiej będącego udanym melanżem modernizmu z socrealizmem. Teraz można je oglądać stojącym w tym miejscu biurowcu. Niedawno udało się też uratować mozaiki z burzonego kina Skarpa. Zamiast na wysypisko trafiły do Hospicjum Onkologicznego na Ursynowie.

Czy nie można byłoby w ten sam sposób ocalić fragmenty wystroju hotelu Warszawa? Pewną nadzieję dało kierownictwo budowy. Samo zwróciło się do Muzeum Historycznego m.st. Warszawy, żeby ktoś zabrał płaskorzeźbę i panoramę. Dziś w hotelu miały się odbyć oględziny wystroju rozbieranych wnętrz z udziałem pracowników muzeum i Biura Stołecznego Konserwatora Zabytków. Zostały odwołane, bo „inwestor nie życzy sobie przebywania »osób trzecich « na terenie budowy”. Jak poinformował nas wczoraj ratusz, stołeczny konserwator zwróci się do właścicieli budynku z pytaniem, co zamierzają zrobić z płaskorzeźbą i panoramą? Zaproponuje też ich przejęcie przez miasto i zabezpieczenie do czasu znalezienia właściwego miejsca ekspozycji.

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy