Przedwojenna spółka chce odzyskać sto hektarów ziemi
01.10.2010
aktualizacja: 2010-10-01 00:11
Reaktywowana przez spadkobierców przedwojenna spółka chce odzyskać prawie sto hektarów w Konstancinie-Jeziornie. - Chodzi o praktycznie cały Mirków, w tym m.in. tereny z domami komunalnymi i grunty kupione pod powiększenie Parku Zdrojowego - mówi burmistrz gminy. Szykuje się do walki w sądzie.
ZOBACZ TAKŻE
- Kto kupi przedwojenny film o Warszawie? Są chętni (17-12-10, 00:00)
- Ekskluzywny biurowiec w dawnym schronie Bieruta (02-10-10, 16:00)
- Byli właściciele mogą odzyskać grunt pod Narodowym (06-09-10, 18:49)
- Czy Wilanów wróci do Branickich? (06-05-09, 10:00)
- Braniccy idą po Pałac w Wilanowie (22-11-08, 00:00)
W tym tygodniu burmistrz Marek Skowroński spotkał się w sądzie z przedstawicielami spółki Mirkowska Fabryka Papieru SA na rozprawie ugodowej. - Reprezentująca spółkę pani mecenas Magdalena Kowalska-Jędrzejowska przedstawiła propozycję: wskazane przez nią gminne działki miałyby stać się w połowie własnością jej mocodawców. Rozprawa była krótka, ponieważ stanowczo odmówiliśmy zawarcia takiej ugody - relacjonuje burmistrz.
Mirkowską Fabrykę Papieru SA w drugiej połowie XIX wieku założyli bankierzy Leopold Kronenberg i Edward Natanson. Kupiła od Banku Polskiego zakład w Mirkowie w północnej części Konstancina, w miejscu, gdzie i dziś działa papiernia fińskiej firmy Metsä Tissue. W 1939 r. zatrudniała 1,2 tys. robotników. W 1944 r., gdy do Konstancina zbliżał się front, część urządzeń i dokumenty biurowe papierni zostały ewakuowane do Krakowa. W 1946 roku zakład został znacjonalizowany na mocy ustawy o przejęciu na własność państwa podstawowych gałęzi gospodarki narodowej. Główny akcjonariusz fabryki Rudolf Jędrzejowski wyjechał do Belgii i złożył swoje akcje w depozycie w belgijskim banku. Jego przedsiębiorstwo nie zostało wykreślone z rejestru spółek handlowych.
Mecenas Kowalska-Jędrzejowska specjalizuje się w sprawach odrodzonych przedwojennych firm, sama zasiada w zarządzie Warszawskiego Towarzystwa Fabryk Cukru - utworzonej w ostatnich latach spółki wykazującej się przedwojennym rodowodem. Stanowczo zaznacza, by reprezentowanej przez nią konstancińskiej spółki nie porównywać ze słynną spółką Giesche, którą w budzący wątpliwości sposób reaktywowały osoby niebędące spadkobiercami dawnych właścicieli, by domagać się zwrotu ponad 140 hektarów w Katowicach.
- Akcje MFP z belgijskiego depozytu podjęli dwaj wnukowie Rudolfa Jędrzejowskiego - relacjonuje pani mecenas. Firma została wskrzeszona i przerejestrowana do krajowego rejestru sądowego. Jeden z tych wnuków, Andrzej Barański, jest obecnie prezesem spółki, drugi, Adam Ratuszny - jej prokurentem.
MFP ubiega się o zwrot jej przedwojennych gruntów, twierdząc, że jej majątek został znacjonalizowany z naruszeniem przepisów z 1946 r., które bez odszkodowania pozwalały zabrać tylko przedsiębiorstwa należące do Rzeszy Niemieckiej, Wolnego Miasta Gdańska, Niemców oraz "osób zbiegłych do nieprzyjaciela". Właściciele papierni byli Polakami. - Poza tym to już nie była fabryka, nie pełniła funkcji przemysłowej, bo jej maszyny zostały wywiezione. Na dodatek niezgodnie z przepisami przejęto także tereny, które nigdy nie pełniły funkcji przemysłowej - dowodzi mecenas.
Na obszarze przedwojennego majątku spółki znajdują się m.in. zakłady papiernicze firm Metsä Tissue i Konstans, zbudowane z czerwonej cegły przedwojenne osiedle domów komunalnych przy ul. Mirkowskiej, tereny targowiska przy al. Wojska Polskiego, a także 2,7 ha między rzeczkami Małą i Jeziorką, które konstanciński samorząd kupił, by powiększyć Park Zdrojowy. W sumie około stu hektarów. Te tereny to dziś przede wszystkim własność skarbu państwa. Do samorządu należy tylko 7 tys m kw., dodatkowe cztery hektary ma w użytkowaniu wieczystym. Poza objętym roszczeniami gruntem znajduje się centrum handlowe Stara Papiernia.
Wezwania do ugody reaktywowana spółka wysłała do wszystkich właścicieli i władających gruntami. - Do nas też, my mamy rozprawę wyznaczoną na październik - relacjonuje Janusz Bigus z Metsä Tissue. - Nie pójdziemy na ugodę. Nie widzę ryzyka, żebyśmy mogli stracić grunt, którego jesteśmy użytkownikiem wieczystym. Ale nie ignorujemy tej sprawy, nasi prawnicy już nad nią pracują.
- Chcemy rozmawiać, choć, jeżeli będzie trzeba, to jesteśmy gotowi na proces - mówi Magdalena Kowalska-Jędrzejowska. - Nie upieramy się przy zwrocie ziemi, spółka dopuszcza możliwość współpracy z obecnymi użytkownikami wieczystymi. Na przykład budynki papierni na terenie spółki Konstans nie są wykorzystywane do celów produkcyjnych, a mają potencjał porównywalny ze Starą Papiernią - przekonuje.
Pokaż Mirków na większej mapie
Mirkowską Fabrykę Papieru SA w drugiej połowie XIX wieku założyli bankierzy Leopold Kronenberg i Edward Natanson. Kupiła od Banku Polskiego zakład w Mirkowie w północnej części Konstancina, w miejscu, gdzie i dziś działa papiernia fińskiej firmy Metsä Tissue. W 1939 r. zatrudniała 1,2 tys. robotników. W 1944 r., gdy do Konstancina zbliżał się front, część urządzeń i dokumenty biurowe papierni zostały ewakuowane do Krakowa. W 1946 roku zakład został znacjonalizowany na mocy ustawy o przejęciu na własność państwa podstawowych gałęzi gospodarki narodowej. Główny akcjonariusz fabryki Rudolf Jędrzejowski wyjechał do Belgii i złożył swoje akcje w depozycie w belgijskim banku. Jego przedsiębiorstwo nie zostało wykreślone z rejestru spółek handlowych.
Mecenas Kowalska-Jędrzejowska specjalizuje się w sprawach odrodzonych przedwojennych firm, sama zasiada w zarządzie Warszawskiego Towarzystwa Fabryk Cukru - utworzonej w ostatnich latach spółki wykazującej się przedwojennym rodowodem. Stanowczo zaznacza, by reprezentowanej przez nią konstancińskiej spółki nie porównywać ze słynną spółką Giesche, którą w budzący wątpliwości sposób reaktywowały osoby niebędące spadkobiercami dawnych właścicieli, by domagać się zwrotu ponad 140 hektarów w Katowicach.
- Akcje MFP z belgijskiego depozytu podjęli dwaj wnukowie Rudolfa Jędrzejowskiego - relacjonuje pani mecenas. Firma została wskrzeszona i przerejestrowana do krajowego rejestru sądowego. Jeden z tych wnuków, Andrzej Barański, jest obecnie prezesem spółki, drugi, Adam Ratuszny - jej prokurentem.
MFP ubiega się o zwrot jej przedwojennych gruntów, twierdząc, że jej majątek został znacjonalizowany z naruszeniem przepisów z 1946 r., które bez odszkodowania pozwalały zabrać tylko przedsiębiorstwa należące do Rzeszy Niemieckiej, Wolnego Miasta Gdańska, Niemców oraz "osób zbiegłych do nieprzyjaciela". Właściciele papierni byli Polakami. - Poza tym to już nie była fabryka, nie pełniła funkcji przemysłowej, bo jej maszyny zostały wywiezione. Na dodatek niezgodnie z przepisami przejęto także tereny, które nigdy nie pełniły funkcji przemysłowej - dowodzi mecenas.
Na obszarze przedwojennego majątku spółki znajdują się m.in. zakłady papiernicze firm Metsä Tissue i Konstans, zbudowane z czerwonej cegły przedwojenne osiedle domów komunalnych przy ul. Mirkowskiej, tereny targowiska przy al. Wojska Polskiego, a także 2,7 ha między rzeczkami Małą i Jeziorką, które konstanciński samorząd kupił, by powiększyć Park Zdrojowy. W sumie około stu hektarów. Te tereny to dziś przede wszystkim własność skarbu państwa. Do samorządu należy tylko 7 tys m kw., dodatkowe cztery hektary ma w użytkowaniu wieczystym. Poza objętym roszczeniami gruntem znajduje się centrum handlowe Stara Papiernia.
Wezwania do ugody reaktywowana spółka wysłała do wszystkich właścicieli i władających gruntami. - Do nas też, my mamy rozprawę wyznaczoną na październik - relacjonuje Janusz Bigus z Metsä Tissue. - Nie pójdziemy na ugodę. Nie widzę ryzyka, żebyśmy mogli stracić grunt, którego jesteśmy użytkownikiem wieczystym. Ale nie ignorujemy tej sprawy, nasi prawnicy już nad nią pracują.
- Chcemy rozmawiać, choć, jeżeli będzie trzeba, to jesteśmy gotowi na proces - mówi Magdalena Kowalska-Jędrzejowska. - Nie upieramy się przy zwrocie ziemi, spółka dopuszcza możliwość współpracy z obecnymi użytkownikami wieczystymi. Na przykład budynki papierni na terenie spółki Konstans nie są wykorzystywane do celów produkcyjnych, a mają potencjał porównywalny ze Starą Papiernią - przekonuje.
Pokaż Mirków na większej mapie
-
Ruskim szpiclom arystokratycznym, podarowano za
kibic_rudego
01.10.10, 11:03
friko odremontowane pałace, które były zadłużone po uszy.Ci z KOR, S i Krk zrobili sobie komunizm, biorą sobie ile chcą, Watykanowi pozwalają na grabież ale wszyscy inni nienależący do ich »
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]





