Pięć lat SKM-ki. Szybka Kolej dopiero się rozpędza
04.10.2010
aktualizacja: 2010-10-04 08:06
Fot. Jacek Łagowski / AG
Mija pięć lat od pierwszego kursu Szybkiej Kolei Miejskiej. Na początku "wyborczy gadżet" Lecha Kaczyńskiego, teraz coraz bardziej popularny środek transportu Każdego dnia SKM-ka przewozi już 25 tys. pasażerów z peryferii i okolic Warszawy.
W niedzielę z okazji okrągłych urodzin kolejki rozdawano im pamiątkowe medale. Nakład wyniósł 20 tys.
Jesienią 2005 r. trudno byłoby znaleźć tylu chętnych. W wagonach siedziało zazwyczaj kilkanaście osób, choć na zachętę nikt nie musiał wtedy kupować biletu. Dwa składy (jeden wypożyczony) kursowały rzadko i nieregularne albo wcale, bo notorycznie się psuły. Jednym słowem klapa na całej linii od Dworca Zachodniego do Falenicy, bo taka była pierwsza, też powszechnie krytykowana trasa kolejki.
Dziś pociągów przybywa
Ratusz, w którym wtedy rządził PiS, przygotował wszystko na łapu-capu. Liczyło się, by ówczesny prezydent Warszawy Lech Kaczyński wsiadł do pociągu na inauguracyjną przejażdżkę dwa dni przed wyborami. Wkrótce przeniósł się do Pałacu Prezydenckiego. SKM-kę zaczęły zaś prześwietlać prokuratura i Najwyższa Izba Kontroli. Podejrzenia wzbudzał przetarg, na który zgłosiły się tylko nowosądeckie Zakłady Napraw Taboru Kolejowego. Śledztwo jednak umorzono. Późniejszy Newag zaoferował przestarzały tabor w nowym opakowaniu. Miasto utopiło aż 54 mln zł w sześciu składach bez dobrego przyspieszenia.
Hanna Gronkiewicz-Waltz (PO), kandydując po raz pierwszy do ratusza, w pierwszą rocznicę SKM-ki nazwała ją "gadżetem wyborczym" PiS-u. - Pociągi są ładne, ale puste - wytykała.
Jej ekipa uznała, że konieczne są zmiany. Leszek Ruta, który został potem szefem Zarządu Transportu Miejskiego, zaprezentował sieć połączeń kolejowych, które miały opleść Warszawę i okolice. Większość planów zrobiona była na wyrost, ale dziś nikt nie powie, że SKM-ka to czyjkolwiek gadżet. Raczej coraz bardziej liczący się przewoźnik, któremu przybywa pociągów. Część jest wypożyczona. Zakupy zaczęły się od dwóch kolejnych przestarzałych składów Newagu, w tym roku przybyły cztery już w lepszej wersji. Miasto podpisało wieloletnią umowę z SKM-ką na przewozy pasażerów. To pozwoliło zamówić w bydgoskiej Pesie 13 nowoczesnych elfów, które w przyszłym roku ruszą nową linią na Lotnisko Chopina. Dołoży się do nich Unia Europejska.
Są wspólne bilety
Wciąż nierozwiązany problem to brak stałej bazy SKM, pasażerom daje się we znaki tłok w pociągach. Teraz kursują na dwóch podstawowych trasach: S2 Pruszków - Sulejówek, a od września S1 Otwock - Dworzec Wschodni, która w grudniu ma być przedłużona do Dworca Zachodniego. Opierając się na wagonach Kolei Mazowieckich, wiosną ZTM uruchomił bardzo popularną linię S9 z Dworca Gdańskiego do Legionowa.
Początkowo wydawało się, że nie ma sensu utrzymywanie przez miasto osobnej spółki kolejowej, ale z czasem zdrowa konkurencja na torach w obrębie aglomeracji okazała się pożyteczna dla pasażerów. Wokół Warszawy udało się wprowadzić wspólne bilety, które honorują obaj przewoźnicy. Takie same obowiązują też w tramwajach, autobusach i metrze.
I choć SKM-ce daleko jeszcze do sieci S-Bahnu w Berlinie, to Warszawa obok Trójmiasta, gdzie podobna kolejka istnieje od dawna, ma teraz najlepszą sytuację na torach kolejowych w Polsce. Docelowo linie SKM powinny sięgać do wszystkich powiatowych miast sąsiadujących ze stolicą. Dalsze relacje obsługiwałyby Koleje Mazowieckie jako przewoźnik regionalny.
Po pięciu latach trzeba przyznać, że Lech Kaczyński miał dobry pomysł, aby Szybką Koleją Miejską przełamać monopol na torach kolejowych. Tyle że jak wiele innych inwestycji nie potrafił go zrealizować. Udaje się to dopiero teraz.
Jesienią 2005 r. trudno byłoby znaleźć tylu chętnych. W wagonach siedziało zazwyczaj kilkanaście osób, choć na zachętę nikt nie musiał wtedy kupować biletu. Dwa składy (jeden wypożyczony) kursowały rzadko i nieregularne albo wcale, bo notorycznie się psuły. Jednym słowem klapa na całej linii od Dworca Zachodniego do Falenicy, bo taka była pierwsza, też powszechnie krytykowana trasa kolejki.
Dziś pociągów przybywa
Ratusz, w którym wtedy rządził PiS, przygotował wszystko na łapu-capu. Liczyło się, by ówczesny prezydent Warszawy Lech Kaczyński wsiadł do pociągu na inauguracyjną przejażdżkę dwa dni przed wyborami. Wkrótce przeniósł się do Pałacu Prezydenckiego. SKM-kę zaczęły zaś prześwietlać prokuratura i Najwyższa Izba Kontroli. Podejrzenia wzbudzał przetarg, na który zgłosiły się tylko nowosądeckie Zakłady Napraw Taboru Kolejowego. Śledztwo jednak umorzono. Późniejszy Newag zaoferował przestarzały tabor w nowym opakowaniu. Miasto utopiło aż 54 mln zł w sześciu składach bez dobrego przyspieszenia.
Hanna Gronkiewicz-Waltz (PO), kandydując po raz pierwszy do ratusza, w pierwszą rocznicę SKM-ki nazwała ją "gadżetem wyborczym" PiS-u. - Pociągi są ładne, ale puste - wytykała.
Jej ekipa uznała, że konieczne są zmiany. Leszek Ruta, który został potem szefem Zarządu Transportu Miejskiego, zaprezentował sieć połączeń kolejowych, które miały opleść Warszawę i okolice. Większość planów zrobiona była na wyrost, ale dziś nikt nie powie, że SKM-ka to czyjkolwiek gadżet. Raczej coraz bardziej liczący się przewoźnik, któremu przybywa pociągów. Część jest wypożyczona. Zakupy zaczęły się od dwóch kolejnych przestarzałych składów Newagu, w tym roku przybyły cztery już w lepszej wersji. Miasto podpisało wieloletnią umowę z SKM-ką na przewozy pasażerów. To pozwoliło zamówić w bydgoskiej Pesie 13 nowoczesnych elfów, które w przyszłym roku ruszą nową linią na Lotnisko Chopina. Dołoży się do nich Unia Europejska.
Są wspólne bilety
Wciąż nierozwiązany problem to brak stałej bazy SKM, pasażerom daje się we znaki tłok w pociągach. Teraz kursują na dwóch podstawowych trasach: S2 Pruszków - Sulejówek, a od września S1 Otwock - Dworzec Wschodni, która w grudniu ma być przedłużona do Dworca Zachodniego. Opierając się na wagonach Kolei Mazowieckich, wiosną ZTM uruchomił bardzo popularną linię S9 z Dworca Gdańskiego do Legionowa.
Początkowo wydawało się, że nie ma sensu utrzymywanie przez miasto osobnej spółki kolejowej, ale z czasem zdrowa konkurencja na torach w obrębie aglomeracji okazała się pożyteczna dla pasażerów. Wokół Warszawy udało się wprowadzić wspólne bilety, które honorują obaj przewoźnicy. Takie same obowiązują też w tramwajach, autobusach i metrze.
I choć SKM-ce daleko jeszcze do sieci S-Bahnu w Berlinie, to Warszawa obok Trójmiasta, gdzie podobna kolejka istnieje od dawna, ma teraz najlepszą sytuację na torach kolejowych w Polsce. Docelowo linie SKM powinny sięgać do wszystkich powiatowych miast sąsiadujących ze stolicą. Dalsze relacje obsługiwałyby Koleje Mazowieckie jako przewoźnik regionalny.
Po pięciu latach trzeba przyznać, że Lech Kaczyński miał dobry pomysł, aby Szybką Koleją Miejską przełamać monopol na torach kolejowych. Tyle że jak wiele innych inwestycji nie potrafił go zrealizować. Udaje się to dopiero teraz.
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]



