Artyści zmieniają jedno z najgorszych osiedli w stolicy
05.10.2010
aktualizacja: 2010-10-04 19:26
Grzegorz Drozd i Alicja Łukasiak pomalowali ściany bloków na jednym z najgorszych osiedli - na Dudziarskiej - by wywołać dyskusję, co z nim zrobić. Ale czy mieszkańcy chcą rozmawiać?
ZOBACZ TAKŻE
- Ścisk w świetlicach (03-12-10, 16:00)
- Kolaże z Barackiem Obamą w CSW (12-11-10, 17:06)
- Dudziarska wcale nie jest taka zła (06-10-10, 09:00)
- Dudziarska nie nudziarska, czyli jak ożywić osiedle (05-10-10, 21:28)
- Mamy z Bemowa założyły klub: mają lokal, ale pusty (12-06-10, 12:00)
- Na Saskiej Kępie powstanie dom kultury (08-03-10, 18:26)
- Prokuratura wypina się na pogryzionego kierowcę (26-06-09, 08:00)
- O tym osiedlu zrobiło się głośno. Jest do uratowania? (07-10-10, 09:00)
- To artyści powinni jeździć najpierw w rejony konfliktów zbrojnych i robić warsztaty. Dopiero jak zginą, można tam posyłać żołnierzy - mówi Paweł Althamer swoim studentom. Sam realizuje artystyczne projekty z sąsiadami z bródnowskiego blokowiska. Podobnie działają Grzegorz Drozd i Alicja Łukasiak ze Zmiany Organizacji Ruchu. Zwracają uwagę na konkretne miejsca czy problemy, prowokują dyskusje. Ostatnio - instalując neony w hali głównej Dworca Wschodniego, tuż przed remontem. ZOR ma swoją siedzibę na Pradze-Południe, na Lubelskiej. Ta dzielnica jest ich głównym polem działania. Stąd zainteresowanie osiedlem Dudziarska.
Zdziczałe osiedle
Althamerowi sporo się udało - ułożył z mieszkańcami Krasnobrodzkiej napis "2000" ze świateł w oknach ich bloku. Namówił, by zapozowali do zdjęcia w Raju, który urządził im w parku Bródnowskim. Na Stalowej z trudnymi nastolatkami postawił pomnik Panu Gumie. - My też myśleliśmy, że urządzimy dla mieszkańców ognisko, wyjaśnimy im nasz projekt, że jakoś się zintegrują, nawet przeciwko nam. Nic z tego - mówią Grzegorz i Alicja ze Zmiany Organizacji Ruchu. Przyznają, że ponieśli porażkę, przynajmniej jeśli chodzi o współpracę z mieszkańcami. Ale Dudziarska to nie Bródno.
Trzy niewielkie, trzypiętrowe bloki wybudowane zostały na Olszynce Grochowskiej w połowie lat 90., by wyeksmitować tam niepłacących czynszu i innych nieprzystosowanych społecznie mieszkańców ze Śródmieścia i Pragi-Południe. Miejsce wybrano fatalne. Niby blisko cywilizacji (na wysokości placu Szembeka), jednak kompletnie od niej odcięte: z jednej i drugiej strony tory. Żeby dostać się na plac Szembeka, trzeba jechać spory kawał naokoło. Mieszkańcy chodzą na skróty przez tory, wypadki są nagminne.
W tej izolacji osiedle dziczało. Zakwaterowano co prawda w jednym z bloków dla równowagi 30 proc. rodzin policjantów, ale szybko stąd pouciekały. Na Dudziarskiej prócz tych bloków prawie nic nie ma - tylko chaszcze, kilka działek i smród z sąsiedniej spalarni śmieci. Nawet sklepu. Wielu mieszkańców nie płaci czynszu, pustostany zabijają deskami, remontują i wrzucają na rynek, na wynajem. W części mieszkań nie ma gazu, ogrzewania ani prądu (podłączane są nielegalnie). Klatki schodowe zdewastowane, w mieszkaniach mety. Dzieci dobrze tu wiedzą, co to narkotyki. Na Dudziarskiej działa co prawda świetlica Dziadka Lisieckiego, ale jest w stanie pomóc jedynie najmłodszym. Zainstalowano monitoring, ale policja i straż miejska rzadko tu zaglądają.
Nie chcą tu obcych
Artyści weszli na osiedle w sierpniu. Wymyślili, że na bocznych ścianach bloków namalują klasyczne dzieła sztuki - z jednej strony obraz Pieta Mondriana, z drugiej "Czarny kwadrat" Kazimierza Malewicza. - Moderniści na początku XX w. też chcieli urządzać idealny świat, niekoniecznie licząc się z ludzkimi emocjami. Podobnie było z tym osiedlem: wszystko miało być pięknie - mówi Grzegorz Drozd. Na Dudziarskiej kręci też surrealistyczny dokument, w którym lektor opowiada, że wszystko zaplanowano tu celowo - wielka kałuża służy do puszczania łódeczek, brak ogrzewania - by mieszkańcy poczuli większą jedność z naturą.
- Nie oceniamy tych ludzi, nie mamy dobrego pomysłu na ich przyszłość. Jesteśmy tym wszystkim bardzo poruszeni i liczymy na dyskusję - mówi Alicja.
Malowanie trwało ponad miesiąc i nie było łatwe. Mieszkańcy nie chcieli słyszeć o współpracy, klęli na artystów, rzucali w nich czym popadnie. Ci, którzy zatrzymywali się, by porozmawiać, następnego dnia nie mieli lusterek w samochodach. Pierwsza ekipa malująca uciekła stamtąd po kilku dniach. - Te czarne kwadraty to plama na naszym honorze. Mieszkamy w czarnej dziurze, po co nam jeszcze czarny kolor - oburzają się ludzie.
Grzegorz Drozd: - Jest kilkanaście rodzin, które regularnie płacą czynsz i wiedzą co to norma społeczna (na 216 mieszkań). Ślą listy do Hanny Gronkiewicz-Waltz, wołając o pomoc. Ale większość nie życzy sobie obecności osób z zewnątrz. Dla nich dobrze jest, jak jest.
Wycieczka na Dudziarską
Projekt "Universal" (bo tak jest zatytułowany) zyskał poparcie ZGN Praga-Południe, spodobał się też w ratuszu. Po raz kolejny do zajęcia się Dudziarską zmotywował Karolinę Malczyk-Rokicińską, pełnomocnik prezydent miasta ds. społecznych. Ona też poniosła tu kilka porażek. Udało jej się co prawda trzy lata temu doprowadzić miejski autobus 137 i urządzić mały plac zabaw. Ale boiska już nie, bo młodzież nie chciała się w ten projekt włączyć, a taki był warunek. - Na Brzeskiej było mi łatwiej pracować z mieszkańcami. Bo tam jest tak, że jeden za wszystkich, wszyscy za jednego. A na Dudziarskiej każdy sobie rzepkę skrobie. Mieszkańcy chcą, żeby im zrobić remont, ale z siebie nie chcą wiele dać. A ci, którzy chcą, są przez resztę zastraszani - przyznaje Malczyk-Rokicińska.
Zrównać Dudziarską z ziemią i przesiedlić mieszkańców? Odkupić od kolei sąsiednie tereny i osiedle rozbudowywać, wprowadzając jak najwięcej normalnych rodzin? Urządzić alternatywny dom kultury, a w pustostanach pracownie i biura, wynajmowane za symboliczną złotówkę? Sprowokowani przez ZOR dyskutowali o tym w ratuszu ważni urzędnicy - od ZGN po policję - którzy mają wypracować scenariusz ratowania osiedla. Kolejne spotkanie w tym tygodniu.
16 października spod Pałacu Kultury będą kursować na Dudziarską specjalne autobusy. Wycieczka organizowana przez artystów została włączona do programu festiwalu Warszawa w Budowie. Choć mieszkańcy nie życzą sobie wizyt "warszawiaków", będą musieli się z tym pogodzić. O Dudziarskiej znów powinno być głośno.
Relacja z naszej dyskusji z artystami ze Zmiany Organizacji Ruchu i Karoliną Malczyk-Rokicińską w środę w "Gazecie"
Zdziczałe osiedle
Althamerowi sporo się udało - ułożył z mieszkańcami Krasnobrodzkiej napis "2000" ze świateł w oknach ich bloku. Namówił, by zapozowali do zdjęcia w Raju, który urządził im w parku Bródnowskim. Na Stalowej z trudnymi nastolatkami postawił pomnik Panu Gumie. - My też myśleliśmy, że urządzimy dla mieszkańców ognisko, wyjaśnimy im nasz projekt, że jakoś się zintegrują, nawet przeciwko nam. Nic z tego - mówią Grzegorz i Alicja ze Zmiany Organizacji Ruchu. Przyznają, że ponieśli porażkę, przynajmniej jeśli chodzi o współpracę z mieszkańcami. Ale Dudziarska to nie Bródno.
Trzy niewielkie, trzypiętrowe bloki wybudowane zostały na Olszynce Grochowskiej w połowie lat 90., by wyeksmitować tam niepłacących czynszu i innych nieprzystosowanych społecznie mieszkańców ze Śródmieścia i Pragi-Południe. Miejsce wybrano fatalne. Niby blisko cywilizacji (na wysokości placu Szembeka), jednak kompletnie od niej odcięte: z jednej i drugiej strony tory. Żeby dostać się na plac Szembeka, trzeba jechać spory kawał naokoło. Mieszkańcy chodzą na skróty przez tory, wypadki są nagminne.
W tej izolacji osiedle dziczało. Zakwaterowano co prawda w jednym z bloków dla równowagi 30 proc. rodzin policjantów, ale szybko stąd pouciekały. Na Dudziarskiej prócz tych bloków prawie nic nie ma - tylko chaszcze, kilka działek i smród z sąsiedniej spalarni śmieci. Nawet sklepu. Wielu mieszkańców nie płaci czynszu, pustostany zabijają deskami, remontują i wrzucają na rynek, na wynajem. W części mieszkań nie ma gazu, ogrzewania ani prądu (podłączane są nielegalnie). Klatki schodowe zdewastowane, w mieszkaniach mety. Dzieci dobrze tu wiedzą, co to narkotyki. Na Dudziarskiej działa co prawda świetlica Dziadka Lisieckiego, ale jest w stanie pomóc jedynie najmłodszym. Zainstalowano monitoring, ale policja i straż miejska rzadko tu zaglądają.
Nie chcą tu obcych
Artyści weszli na osiedle w sierpniu. Wymyślili, że na bocznych ścianach bloków namalują klasyczne dzieła sztuki - z jednej strony obraz Pieta Mondriana, z drugiej "Czarny kwadrat" Kazimierza Malewicza. - Moderniści na początku XX w. też chcieli urządzać idealny świat, niekoniecznie licząc się z ludzkimi emocjami. Podobnie było z tym osiedlem: wszystko miało być pięknie - mówi Grzegorz Drozd. Na Dudziarskiej kręci też surrealistyczny dokument, w którym lektor opowiada, że wszystko zaplanowano tu celowo - wielka kałuża służy do puszczania łódeczek, brak ogrzewania - by mieszkańcy poczuli większą jedność z naturą.
- Nie oceniamy tych ludzi, nie mamy dobrego pomysłu na ich przyszłość. Jesteśmy tym wszystkim bardzo poruszeni i liczymy na dyskusję - mówi Alicja.
Malowanie trwało ponad miesiąc i nie było łatwe. Mieszkańcy nie chcieli słyszeć o współpracy, klęli na artystów, rzucali w nich czym popadnie. Ci, którzy zatrzymywali się, by porozmawiać, następnego dnia nie mieli lusterek w samochodach. Pierwsza ekipa malująca uciekła stamtąd po kilku dniach. - Te czarne kwadraty to plama na naszym honorze. Mieszkamy w czarnej dziurze, po co nam jeszcze czarny kolor - oburzają się ludzie.
Grzegorz Drozd: - Jest kilkanaście rodzin, które regularnie płacą czynsz i wiedzą co to norma społeczna (na 216 mieszkań). Ślą listy do Hanny Gronkiewicz-Waltz, wołając o pomoc. Ale większość nie życzy sobie obecności osób z zewnątrz. Dla nich dobrze jest, jak jest.
Wycieczka na Dudziarską
Projekt "Universal" (bo tak jest zatytułowany) zyskał poparcie ZGN Praga-Południe, spodobał się też w ratuszu. Po raz kolejny do zajęcia się Dudziarską zmotywował Karolinę Malczyk-Rokicińską, pełnomocnik prezydent miasta ds. społecznych. Ona też poniosła tu kilka porażek. Udało jej się co prawda trzy lata temu doprowadzić miejski autobus 137 i urządzić mały plac zabaw. Ale boiska już nie, bo młodzież nie chciała się w ten projekt włączyć, a taki był warunek. - Na Brzeskiej było mi łatwiej pracować z mieszkańcami. Bo tam jest tak, że jeden za wszystkich, wszyscy za jednego. A na Dudziarskiej każdy sobie rzepkę skrobie. Mieszkańcy chcą, żeby im zrobić remont, ale z siebie nie chcą wiele dać. A ci, którzy chcą, są przez resztę zastraszani - przyznaje Malczyk-Rokicińska.
Zrównać Dudziarską z ziemią i przesiedlić mieszkańców? Odkupić od kolei sąsiednie tereny i osiedle rozbudowywać, wprowadzając jak najwięcej normalnych rodzin? Urządzić alternatywny dom kultury, a w pustostanach pracownie i biura, wynajmowane za symboliczną złotówkę? Sprowokowani przez ZOR dyskutowali o tym w ratuszu ważni urzędnicy - od ZGN po policję - którzy mają wypracować scenariusz ratowania osiedla. Kolejne spotkanie w tym tygodniu.
16 października spod Pałacu Kultury będą kursować na Dudziarską specjalne autobusy. Wycieczka organizowana przez artystów została włączona do programu festiwalu Warszawa w Budowie. Choć mieszkańcy nie życzą sobie wizyt "warszawiaków", będą musieli się z tym pogodzić. O Dudziarskiej znów powinno być głośno.
Relacja z naszej dyskusji z artystami ze Zmiany Organizacji Ruchu i Karoliną Malczyk-Rokicińską w środę w "Gazecie"
-
To jakaś pomyłka...
czwarty.wymiar
08.10.10, 08:49
Przecież to malowanie to jakaś pomyłka - szczególnie ten czarny kwadrat w białej ramce.»
-
Artyści zmieniają jedno z najgorszych osiedli w...
jogibaboo
08.10.10, 12:42
Na taką patologię tylko napalm i potem buldożery.»
-
Pojadę na rowerku zobaczyć to osiedle
1folio
08.10.10, 22:08
Z Targówka , jest blisko , tylko przez tory kolejowe.»
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Kanar poluje na cudzoziemca: "Yyy you have to pay now!"
- Monumentalna sala otwarta po półwieczu w ukryciu
- Czwartek na ulicach Warszawy [NA ŻYWO]
- Napad roku. Wpłacili do banku pocięte gazety
- Sto nowych Swingów. Dostawy wyprzedzają terminy!
- Poważna awaria magistrali. Duża część Pragi bez ciepła
- Fala wyburzeń pod nowe centrum. Co pójdzie pod kilof?
- Budują Rotundę, burzą kamienice. Warszawa sprzed lat
- Fala wyburzeń pod nowe centrum. Co pójdzie pod kilof?
- Odkryj perły socrealizmu. Nie każdemu się podobają
- Gdzie w Warszawie na smaczne śniadanie? Polecamy lokale
- Młody aktor w śpiączce po szarpaninie w klubie
- Pierwszy blok z lat 90. idzie pod kilof. Bo przeszkadza
- Zmienią nazwę nowego mostu? Bo powstają wulgarne skróty









