Decyzje o przyszłości: szybko i wbrew dzielnicom
07.10.2010
aktualizacja: 2010-10-06 20:43
Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta
Rada Warszawy zajmie się dziś zmianami w najważniejszym dokumencie wytyczającym miejską politykę planistyczną. Zostaną uchwalone na łapu-capu, bez merytorycznej dyskusji na odpowiedniej komisji i przy ostrym sprzeciwie rad kilku dzielnic.
ZOBACZ TAKŻE
- W Ursusie zamiast fabryki traktorów będzie osiedle (05-02-10, 10:00)
- Jest plan na teren Wyścigów: hala, hotele, golf, park (24-08-10, 12:00)
- Latem 2010 nowy plan zagospodarowania placu Defilad (08-11-09, 21:17)
- Plac Grzybowski zmieni się nie do poznania (08-10-09, 09:00)
To, co w danym miejscu można zbudować, jak wysoka i jak gęsta ma być ta zabudowa, a także to, czego zabudować pod żadnym pozorem nie można, określają miejscowe plany zagospodarowania. Opracowuje się je na podstawie dokumentu ustalającego strategię działania miasta - tak zwanego studium zagospodarowania. Na czwartkowej sesji warszawscy radni będą głosować nad pakietem około trzydziestu zmian w tym studium. Obym się mylił, ale wszystko wskazuje na to, że o wyniku głosowania zadecyduje partyjna dyscyplina, a nie kwestie merytoryczne.
Tak skomplikowana uchwała powinna zostać najpierw rozebrana na czynniki pierwsze przez komisję ładu przestrzennego. Jednak komisja zmianami w studium w ogóle się nie zajęła - na jej wtorkowym posiedzeniu zabrakło kworum. Tym samym miejscy radni specjalizujący się w zagadnieniach planistycznych nie zapoznali się z opiniami wystawionymi propozycjom zmian przez rady dzielnic. A dwie z nich zaopiniowały negatywnie przygotowany dokument.
Ostro skrytykowali proponowane zmiany radni z Białołęki. Nie zgodzili się by w rejonie pomiędzy ulicami Ostródzką, Głębocką, Berensona i Trasą Toruńską podwyższyć zabudowę z obecnych 12 do 20 metrów. Przeciwko takiej zmianie gwałtownie protestują okoliczni mieszkańcy. Dzielnicowi radni zarzucili urzędnikom miejskiego biura architektury, że przedstawili argumenty "w większości niezgodne z rzeczywistością". Wytknęli, że w uzasadnieniu do tej zmiany argumentowano, iż w tym rejonie przeważa zabudowa o wysokości 15-18 m. "W rzeczywistości na przedmiotowym obszarze występuje zabudowa jednorodzinna i wielorodzinna o dwóch, trzech, trzech i pół oraz w kilku wyjątkach czterech kondygnacjach, o wysokości w większości wypadków do 12 m" - napisali radni dzielnicowi w uzasadnieniu do swojej opinii. Być może się mylili, być może są argumenty przemawiające za tą zmianą. Ale ich stanowisko zasługiwało na to, żeby merytorycznie je rozpatrzyć na komisji ładu przestrzennego, a nie na sali obrad Rady Warszawy, gdzie na kilka tygodni przed wyborami ton debacie nadają partyjni jastrzębie.
O zmianach negatywnie wypowiedzieli się tez radni z Woli. Podkreślili, ze już dwa lata temu apelowali, by nie lokować stacji metra u zbiegu al. Prymasa Tysiąclecia i Górczewskiej, gdyż jest to miejsce "uświęcone krwią tysięcy mieszkańców Warszawy". Przekonywali też, że zamiast stacji w sąsiedztwie ul. Płockiej wygodniejsze byłyby dwie stacje - u zbiegu Wolskiej i Młynarskiej oraz Górczewskiej i Syreny. W stanowisku sprzed dwóch lat protestowali, że przebieg metra ustala się bez konsultacji z dzielnicą. Cóż, nie inaczej stało się i tym razem.
Żoliborscy radni zaopiniowali zmiany, ale bardzo lodowato, pisząc, że "przyjmują je do wiadomości" i zarazem "wyrażają ubolewanie", że nie uwzględniono ich postulatów sprzed dwóch lat, m.in. o niepodnoszeniu intensywności zabudowy w rejonie Żoliborza Południowego.
A śródmiejscy radni zaznaczyli, że pakiet zmian opiniują pozytywnie, z wyjątkiem tej dopuszczającej wieżowce w rejonie ul. Twardej i pl. Grzybowskiego. Jest o czym dyskutować - to ścisłe centrum miasta, w okolicy stoją drapacze chmur, kolejny już zaczęła budować firma Hines. Zmianę można uzasadnić. Ale uzasadnieniem nikt nie był zainteresowany.
Studium zagospodarowania miasta zostało uchwalone cztery lata temu, tuż przed końcem kadencji, w ogromnym pośpiechu, przy wielu sceptycznych uwagach urbanistów. Ekipie Kazimierza Marcinkiewicza bardzo na tym zależało, bo dzięki temu można było uchwalić plan zagospodarowania placu Defilad. Również w tej kadencji uchwalenie nowego planu placu Defilad jest ze względów prestiżowych bardzo ważne dla obecnej prezydent miasta - kto by nie chciał w kampanii zabrylować kolorowymi wizualizacjami z wieżowcami obok Pałacu Kultury. Szkoda, że równie istotne nie było wytłumaczenie zmian w studium mieszkańcom.
Tak skomplikowana uchwała powinna zostać najpierw rozebrana na czynniki pierwsze przez komisję ładu przestrzennego. Jednak komisja zmianami w studium w ogóle się nie zajęła - na jej wtorkowym posiedzeniu zabrakło kworum. Tym samym miejscy radni specjalizujący się w zagadnieniach planistycznych nie zapoznali się z opiniami wystawionymi propozycjom zmian przez rady dzielnic. A dwie z nich zaopiniowały negatywnie przygotowany dokument.
Ostro skrytykowali proponowane zmiany radni z Białołęki. Nie zgodzili się by w rejonie pomiędzy ulicami Ostródzką, Głębocką, Berensona i Trasą Toruńską podwyższyć zabudowę z obecnych 12 do 20 metrów. Przeciwko takiej zmianie gwałtownie protestują okoliczni mieszkańcy. Dzielnicowi radni zarzucili urzędnikom miejskiego biura architektury, że przedstawili argumenty "w większości niezgodne z rzeczywistością". Wytknęli, że w uzasadnieniu do tej zmiany argumentowano, iż w tym rejonie przeważa zabudowa o wysokości 15-18 m. "W rzeczywistości na przedmiotowym obszarze występuje zabudowa jednorodzinna i wielorodzinna o dwóch, trzech, trzech i pół oraz w kilku wyjątkach czterech kondygnacjach, o wysokości w większości wypadków do 12 m" - napisali radni dzielnicowi w uzasadnieniu do swojej opinii. Być może się mylili, być może są argumenty przemawiające za tą zmianą. Ale ich stanowisko zasługiwało na to, żeby merytorycznie je rozpatrzyć na komisji ładu przestrzennego, a nie na sali obrad Rady Warszawy, gdzie na kilka tygodni przed wyborami ton debacie nadają partyjni jastrzębie.
O zmianach negatywnie wypowiedzieli się tez radni z Woli. Podkreślili, ze już dwa lata temu apelowali, by nie lokować stacji metra u zbiegu al. Prymasa Tysiąclecia i Górczewskiej, gdyż jest to miejsce "uświęcone krwią tysięcy mieszkańców Warszawy". Przekonywali też, że zamiast stacji w sąsiedztwie ul. Płockiej wygodniejsze byłyby dwie stacje - u zbiegu Wolskiej i Młynarskiej oraz Górczewskiej i Syreny. W stanowisku sprzed dwóch lat protestowali, że przebieg metra ustala się bez konsultacji z dzielnicą. Cóż, nie inaczej stało się i tym razem.
Żoliborscy radni zaopiniowali zmiany, ale bardzo lodowato, pisząc, że "przyjmują je do wiadomości" i zarazem "wyrażają ubolewanie", że nie uwzględniono ich postulatów sprzed dwóch lat, m.in. o niepodnoszeniu intensywności zabudowy w rejonie Żoliborza Południowego.
A śródmiejscy radni zaznaczyli, że pakiet zmian opiniują pozytywnie, z wyjątkiem tej dopuszczającej wieżowce w rejonie ul. Twardej i pl. Grzybowskiego. Jest o czym dyskutować - to ścisłe centrum miasta, w okolicy stoją drapacze chmur, kolejny już zaczęła budować firma Hines. Zmianę można uzasadnić. Ale uzasadnieniem nikt nie był zainteresowany.
Studium zagospodarowania miasta zostało uchwalone cztery lata temu, tuż przed końcem kadencji, w ogromnym pośpiechu, przy wielu sceptycznych uwagach urbanistów. Ekipie Kazimierza Marcinkiewicza bardzo na tym zależało, bo dzięki temu można było uchwalić plan zagospodarowania placu Defilad. Również w tej kadencji uchwalenie nowego planu placu Defilad jest ze względów prestiżowych bardzo ważne dla obecnej prezydent miasta - kto by nie chciał w kampanii zabrylować kolorowymi wizualizacjami z wieżowcami obok Pałacu Kultury. Szkoda, że równie istotne nie było wytłumaczenie zmian w studium mieszkańcom.
-
Decyzje o przyszłości: szybko i wbrew dzielnicom
szkarlupien
07.10.10, 13:40
PełO się spieszy, bo boi się, że po wyborach może wszystko się zmienić....»
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]



