O tym osiedlu zrobiło się głośno. Jest do uratowania?
07.10.2010
aktualizacja: 2010-10-08 18:15
Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta
Czy osiedle Dudziarska jest do uratowania? Mało prawdopodobne. Uważam, że trzeba stopniowo te rodziny stamtąd wyprowadzać, a bloki zrównać z ziemią. Jednak w ratuszu usłyszałam, że to nierealne.
ZOBACZ TAKŻE
- Z Zachęty do Narodowego. Nowa dyrektor muzeum? (26-10-10, 09:00)
- Dudziarska wcale nie jest taka zła (06-10-10, 09:00)
- Dudziarska nie nudziarska, czyli jak ożywić osiedle (05-10-10, 21:28)
- Artyści zmieniają jedno z najgorszych osiedli w stolicy (05-10-10, 09:00)
SERWISY
Sama wychowałam się na Grochowie i trzeźwo patrzę na takie okolice jak Dudziarska czy Stalowa. Streetworkerzy, którzy pracują tam z trudną młodzieżą, również. Można powiedzieć - przecież na Dudziarskiej mieszkają też porządni ludzie, w których powinniśmy dostrzegać dobro. Tak jest, ale to dobro przegrywa tam ze złem. To są złe okolice, w tym sensie chociażby, że dzieciaki wychowują się w zdewastowanych domach, na co dzień obcując z alkoholem i przemocą. I to z ich powodu musimy wreszcie powiedzieć twardo - koniec! Miasto powinno wypracować poważny projekt rewitalizacji i resocjalizacji Pragi-Północ i Dudziarskiej, nawet gdyby większość mieszkańców była temu przeciwna.
Te myśli nie dają mi spokoju, odkąd pojechałam z artystami ze Zmiany Organizacji Ruchu na Dudziarską. Grzegorz Drozd i Alicja Łukasiak wymalowali tam na ścianach bloków klasyczne dzieła sztuki - obrazy Pieta Mondriana i Kazimierza Malewicza (piszemy o tym od dwóch dni w "Gazecie"). Udało im się na lepsze odmienić wygląd tych trzech samotnych budynków, choć "Czarny kwadrat" Malewicza budzi w mieszkańcach sprzeciw. Chcieli też przez rozmowę o modernistach z początku XX w., którzy mieli wizję budowania nowego wspaniałego świata, wywołać w mieszkańcach refleksję na temat Dudziarskiej, na której też wszystko miało być tak pięknie. Szkoda tylko, że urzędnicy nie pomyśleli, zanim nie skoszarowali w połowie lat 90. w tych trzech bokach odciętych od świata prawie samych niepłacących czynszu i nieprzystosowanych społecznie mieszkańców Śródmieścia i Pragi-Południe.
Czy to osiedle w takim kształcie jest do uratowania? Mało prawdopodobne. Uważam, że trzeba stopniowo rodziny stamtąd wyprowadzać, a bloki zrównać z ziemią. Jednak w ratuszu usłyszałam, że to nierealne. Brakuje mieszkań socjalnych, a miasto wciąż zbyt mało buduje. Karolina Malczyk-Rokicińska, doradca prezydent miasta ds. społecznych, która od 2007 r. zajmuje się Dudziarską, przekonuje: - Od razu pojawiłyby się pytania: a dlaczego nie Palisadowa, Wrzeciono, Odolany - inne, równie trudne miejsca? Dlaczego dzieciaki z domu dziecka, które wygrywają w konkursie "Lider" mają czekać w kolejce na mieszkania kolejne miesiące?
Skoro tak, pozostaje tylko wprowadzić na osiedle jak najwięcej życia. Wykorzystać 24 pustostany zostawione przez tych, którym udało się stąd wyrwać. Można w nich urządzić pracownie dla artystów - niech przyjeżdżają z całego świata na kilkumiesięczne stypendia (są tacy, którzy bardzo dobrze sobie radzą w takich trudnych okolicznościach). Można ulokować tu organizacje pozarządowe pracujące z mieszkańcami czy biura dla początkujących firm. I już na osiedlu pojawiłby się jakiś ruch. Można dla Dudziarskiej stworzyć modelowy program rewitalizacji, ale to kosztuje. Czy nie będą to pieniądze wyrzucone w błoto (już osiedle zadłużone jest na 1 276 tys. zł, bo na 216 mieszkań tylko kilkanaście rodzin regularnie płaci czynsz)? Czy nie jest to kolejna utopia?
Jakub Halcewicz-Pleskaczewski napisał wczoraj w "Gazecie", jak fajnie udał się na Dudziarskiej Festiwal Lata. Na kilka dni zainstalowała się tam walcząca z nędzą i wykluczeniem społecznym organizacja ATD Czwarty Świat. Ale mieszkańcy przyszli na festyn, potańczyli, pośpiewali, wesołe miasteczko odjechało i co dalej? Tak samo skończy się odmalowanie klatek schodowych czy budowa boiska. Zajrzyjcie na Brzeską, a się przekonacie. Tu nie tylko systematycznej pracy wolontariuszy trzeba, raczej systemowego rozwiązania.
Artyści ze Zmiany Organizacji Ruchu ponieśli porażkę, jeśli chodzi o współpracę z mieszkańcami. Ludziom nie spodobały się czarne kwadraty i nie chcieli już żadnych dyskusji o tym projekcie. Czy można działać na konkretnym terenie bez aprobaty mieszkańców? Czy można wysyłać na osiedle autobusy wycieczkowe, traktując ludzi z Dudziarskiej jak Indian w rezerwacie albo nieistotny dodatek do dzieł sztuki? To budzi moje wątpliwości. Ale z drugiej strony - czy rolą artysty jest zbawianie świata, czy raczej wkładanie kija w mrowisko?
Wiem jedno - jeśli czarne kwadraty, które dziś tak oburzają mieszkańców Dudziarskiej, rzeczywiście zapoczątkują radykalne zmiany na osiedlu, to będzie sukces znacznie większy niż tylko "ciekawy artystycznie projekt".
Te myśli nie dają mi spokoju, odkąd pojechałam z artystami ze Zmiany Organizacji Ruchu na Dudziarską. Grzegorz Drozd i Alicja Łukasiak wymalowali tam na ścianach bloków klasyczne dzieła sztuki - obrazy Pieta Mondriana i Kazimierza Malewicza (piszemy o tym od dwóch dni w "Gazecie"). Udało im się na lepsze odmienić wygląd tych trzech samotnych budynków, choć "Czarny kwadrat" Malewicza budzi w mieszkańcach sprzeciw. Chcieli też przez rozmowę o modernistach z początku XX w., którzy mieli wizję budowania nowego wspaniałego świata, wywołać w mieszkańcach refleksję na temat Dudziarskiej, na której też wszystko miało być tak pięknie. Szkoda tylko, że urzędnicy nie pomyśleli, zanim nie skoszarowali w połowie lat 90. w tych trzech bokach odciętych od świata prawie samych niepłacących czynszu i nieprzystosowanych społecznie mieszkańców Śródmieścia i Pragi-Południe.
Czy to osiedle w takim kształcie jest do uratowania? Mało prawdopodobne. Uważam, że trzeba stopniowo rodziny stamtąd wyprowadzać, a bloki zrównać z ziemią. Jednak w ratuszu usłyszałam, że to nierealne. Brakuje mieszkań socjalnych, a miasto wciąż zbyt mało buduje. Karolina Malczyk-Rokicińska, doradca prezydent miasta ds. społecznych, która od 2007 r. zajmuje się Dudziarską, przekonuje: - Od razu pojawiłyby się pytania: a dlaczego nie Palisadowa, Wrzeciono, Odolany - inne, równie trudne miejsca? Dlaczego dzieciaki z domu dziecka, które wygrywają w konkursie "Lider" mają czekać w kolejce na mieszkania kolejne miesiące?
Skoro tak, pozostaje tylko wprowadzić na osiedle jak najwięcej życia. Wykorzystać 24 pustostany zostawione przez tych, którym udało się stąd wyrwać. Można w nich urządzić pracownie dla artystów - niech przyjeżdżają z całego świata na kilkumiesięczne stypendia (są tacy, którzy bardzo dobrze sobie radzą w takich trudnych okolicznościach). Można ulokować tu organizacje pozarządowe pracujące z mieszkańcami czy biura dla początkujących firm. I już na osiedlu pojawiłby się jakiś ruch. Można dla Dudziarskiej stworzyć modelowy program rewitalizacji, ale to kosztuje. Czy nie będą to pieniądze wyrzucone w błoto (już osiedle zadłużone jest na 1 276 tys. zł, bo na 216 mieszkań tylko kilkanaście rodzin regularnie płaci czynsz)? Czy nie jest to kolejna utopia?
Jakub Halcewicz-Pleskaczewski napisał wczoraj w "Gazecie", jak fajnie udał się na Dudziarskiej Festiwal Lata. Na kilka dni zainstalowała się tam walcząca z nędzą i wykluczeniem społecznym organizacja ATD Czwarty Świat. Ale mieszkańcy przyszli na festyn, potańczyli, pośpiewali, wesołe miasteczko odjechało i co dalej? Tak samo skończy się odmalowanie klatek schodowych czy budowa boiska. Zajrzyjcie na Brzeską, a się przekonacie. Tu nie tylko systematycznej pracy wolontariuszy trzeba, raczej systemowego rozwiązania.
Artyści ze Zmiany Organizacji Ruchu ponieśli porażkę, jeśli chodzi o współpracę z mieszkańcami. Ludziom nie spodobały się czarne kwadraty i nie chcieli już żadnych dyskusji o tym projekcie. Czy można działać na konkretnym terenie bez aprobaty mieszkańców? Czy można wysyłać na osiedle autobusy wycieczkowe, traktując ludzi z Dudziarskiej jak Indian w rezerwacie albo nieistotny dodatek do dzieł sztuki? To budzi moje wątpliwości. Ale z drugiej strony - czy rolą artysty jest zbawianie świata, czy raczej wkładanie kija w mrowisko?
Wiem jedno - jeśli czarne kwadraty, które dziś tak oburzają mieszkańców Dudziarskiej, rzeczywiście zapoczątkują radykalne zmiany na osiedlu, to będzie sukces znacznie większy niż tylko "ciekawy artystycznie projekt".
-
O tym osiedlu zrobiło się głośno. Jest do urato...
fasol-inka
07.10.10, 09:04
e? i już? to cały artykuł? ale o ssochozzi?»
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Kanar poluje na cudzoziemca: "Yyy you have to pay now!"
- Monumentalna sala otwarta po półwieczu w ukryciu
- Czwartek na ulicach Warszawy [NA ŻYWO]
- Nowy fotoradar już działa. Widzi każde wykroczenie
- Napad roku. Wpłacili do banku pocięte gazety
- Sto nowych Swingów. Dostawy wyprzedzają terminy!
- Gdzie obejrzeć mecz Legii ze Sportingiem? Zobacz nasze propozycje
- Budują Rotundę, burzą kamienice. Warszawa sprzed lat
- Fala wyburzeń pod nowe centrum. Co pójdzie pod kilof?
- Odkryj perły socrealizmu. Nie każdemu się podobają
- Gdzie w Warszawie na smaczne śniadanie? Polecamy lokale
- Młody aktor w śpiączce po szarpaninie w klubie
- Pierwszy blok z lat 90. idzie pod kilof. Bo przeszkadza
- Zmienią nazwę nowego mostu? Bo powstają wulgarne skróty




