Burzą wille na Saskiej Kępie. Jak ich powstrzymać?

Tomasz Urzykowski
14.10.2010 aktualizacja: 2010-10-13 22:16
A A A Drukuj
Robotnicy przerwali burzenie willi i odjechali. Ale połowa
budynku była już zniszczona i to ta
najcenniejsza od strony tarasu Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta
Inwestorzy nielegalnie burzą wille na Saskiej Kępie. Jak temu zaradzić? Odpowiedzi na to pytanie szukali uczestnicy wczorajszego spotkania w urzędzie Praga-Południe.
SERWISY
Tylko w ostatnich miesiącach na Saskiej Kępie zniszczono kilka cennych domów. Prywatny właściciel zburzył willę przy ul. Katowickiej 20, choć miał zgodę tylko na jej powiększenie. Mimo że dopuścił się samowoli, do tej pory nikt nie zatrzymał inwestycji i w miejscu rozebranego domu wyrósł potężny wielorodzinny budynek wypełniający niemal całą działkę. Przy ul. Czeskiej 19 inwestor zamiast "adaptować, nadbudować i rozbudować" istniejący dom, na co miał pozwolenie, rozebrał go i postawił zupełnie nowy. Niecałe dwa tygodnie temu przy ul. Królowej Aldony 21 przeznaczona do rozbudowy willa z lat 30. została do połowy zburzona koparką. Gdyby nie interwencja miejscowych społeczników ze Stowarzyszenia ŁADna Kępa i reakcja stołecznego konserwatora zabytków, który wstrzymał rozbiórkę, po funkcjonalistycznej "kostce" nie byłoby dziś śladu.

Jak temu zaradzić? Odpowiedzi szukali uczestnicy wczorajszego spotkania w urzędzie Pragi-Południe.

- Czy pod względem prawnym mamy narzędzia, żeby uchronić przed zniszczeniem takie obiekty? - pytał wiceburmistrz Marek Karpowicz. Spotkanie prowadził w zastępstwie burmistrza Tomasza Kucharskiego, który akurat zwiedzał z ekipą telewizyjną nowe inwestycje na swoim terenie.

Urzędnicy sprawiali wrażenie bezradnych. Stołeczna konserwator zabytków Ewa Nekanda-Trepka (obszar historycznej Saskiej Kępy jest zabytkiem) winą za obecną sytuację obarczała plan miejscowy z 1995 r.

- Dopuszcza rozbudowę domów w kierunku ogrodów. Traktuje ogrody jako osobne działki pod inwestycje. Trzeba zweryfikować ten plan - mówiła Ewa Nekanda-Trepka. Ktoś z obecnych zauważył, że zmiana planu nie jest łatwa i może potrwać dwa lata.

Radosław Gwadera, kierownik referatu architektoniczno-budowlanego dzielnicy, potwierdził, że żaden ze wspomnianych inwestorów nie zastosował się do pozwolenia na budowę i zaczynał prace od burzenia. Co na to urzędnik?

- Ja nawet nie mam prawa wstępu na plac budowy. Powinien to zrobić Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego. Wchodzi, stwierdza istotne odstępstwo od projektu, a wtedy ja z automatu uchylam pozwolenie na budowę i prace stają - tłumaczył Radosław Gwadera.

Tymczasem PINB do tej pory żadnej samowoli nie stwierdził. Obecny na spotkaniu dyrektor inspektoratu Andrzej Kłosowski przyznał, że nie zna dobrze sprawy. Poprosił o telefon, gdy wróci do pracy, i sprawdzi, jak było.

- Mój inspektor jeszcze w sierpniu skontrolował budowę przy Katowickiej 20. Na placu zastał same fundamenty, więc trudno było stwierdzić, czy budynek jest zgodny z pozwoleniem na budowę, czy nie. Zresztą dzielnica jeszcze nie przedłożyła nam tego pozwolenia ani egzemplarza projektu. Jak dostaniemy te materiały, będziemy mieli z czym porównywać - powiedział nam przez telefon dyr. Kłosowski.

Do tej pory żaden z inwestorów nie poniósł większych konsekwencji. Właściciel zburzonego domu przy Katowickiej 20 dostał tylko mandat. Sprawą nielegalnej rozbiórki tej willi zajmuje się prokuratura. Nie powiadomili jej jednak urzędnicy, ale społecznicy ze Stowarzyszenia ŁADna Kępa. Wczoraj na spotkaniu skarżyli się na brak informacji o wydawanych decyzjach odnośnie budynków na Saskiej Kępie.

- Gdybyśmy byli powiadamiani o tym, na co godzi się konserwator zabytków i referat architektury, moglibyśmy reagować wcześniej, a nie w chwili, gdy zaczyna się burzenie - mówił Marcin Eckert z ŁADnej Kępy.

Trwająca ponad godzinę dyskusja zakończyła się bez konkluzji. Urzędnicy obiecali stowarzyszeniu informowanie o wydawanych decyzjach. Stołeczna konserwator zabytków zapowiedziała zaś skompletowanie do końca roku listy budynków na Saskiej Kępie, które wymagają szczególnej ochrony.

Praga Południe

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Urzędnicy, radni, PINB sprzyjają "inwestorom". dinowar 14.10.10, 10:37

    Winne prawo, którego nikt nie chce zmienić. Tzw. inwestorom zalezy tylko na budowie nowych, większych obiektów i sprzedaży lokali. I bimbają na wszystko. Mandat? Śmiechu warte. Gdzie jest »

  • Rozwalać, rozwalać three-gun-max 14.10.10, 10:55

    Skoro pańśtwowe dziady nie potrafią wyremontować tych ruder to powinno się je wyburzyć i postawić chociażby budki z kebabem.»

Najnowsze wiadomości z Warszawy