W Łazienkach bardzo się kurzy. Dwumetrowa chmura

Michał Proniewski
15.10.2010 aktualizacja: 2010-10-14 21:24
A A A Drukuj
Tadeusz Zielniewicz od dwóch miesięcy jest dyrektorem Łazienek Królewskich Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja
List czytelnika, który proponuje utwardzenie alejek w Łazienkach Królewskich
Przeczytaj rozmowę z nowym dyrektorem Łazienek Tadeuszem Zielniewiczem

Cieszę się ze wszystkiego, co powiedział dyrektor Zielniewicz o Łazienkach, ale z jednym się nie zgadzam. Muszę powiedzieć, że starannie omijam "wspaniałą promenadę" Stanisława Augusta i nie mogę się nadziwić, że chcą tu przesiadywać na ławkach ludzie, którzy przyszli do Łazienek pooddychać świeżym powietrzem.

W pogodne spacerowe dni unosi się tam dwumetrowa chmura pyłu podniesiona z sypkiego podłoża tysiącami nóg. Szczególnie cierpią od niej dzieci. Nie można wszystkiego cofnąć do epoki, kiedy chodziły tam z rzadka pojedyncze osoby. Gdzie indziej na mieście fanatyczni wrogowie współczesności przywracają kocie łby, byle jakie bruki lub grubo ciosaną kostkę granitową (to też zresztą pseudoepoka), byle ludzie (a zwłaszcza kobiety) poczuli, że idą po tzw. szlachetnej zabytkowej nawierzchni. Dlaczego lekceważyć współczesnych pieszych?

Jeżeli nie znienawidzony asfalt lub kostka betonowa, to przecież są kostki granitopodobne. Czy na stokach skarpy też pan dyrektor każe zlikwidować asfalt? Będziemy mieli błotnisto-pylny skansen, a nie park. Można by też przywrócić toalety z epoki. A po co bieżąca woda? Bardziej niż rujnowaniem ścieżek radziłbym zająć się smrodem bijącym od gnijących stawów. Niestety, brakuje Żeromskiego, żeby to opisał.

Michał Proniewski

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy