Jarosław Kaczyński: stwórzmy województwo warszawskie

Dominika Olszewska
18.10.2010 aktualizacja: 2010-10-17 20:04
A A A Drukuj
Czesław Bielecki na konwencji PiS Fot. Wojciech Surdziel / Agencja Gazeta
  • Jarosław Kaczyński
PiS rozpoczął kampanię wyborczą. - Utwórzmy nowe województwo warszawskie. Dzięki temu biedne Mazowsze sięgnie po fundusze unijne - ogłosił w sobotę prezes Jarosław Kaczyński
Kilkuset działaczy PiS z całego kraju zjechało w sobotę do sali Expo przy ul. Prądzyńskiego na start kampanii samorządowej. W pierwszym rzędzie usiedli kandydaci do foteli prezydenckich największych polskich miast, m.in.: Krakowa, Gdańska, Wrocławia. Na samym brzegu, z dala od liderów PiS, usadzono Czesława Bieleckiego, kandydata PiS na prezydenta stolicy.



Entuzjastycznie przywitany prezes mówił m.in.: - Nie mogę nie wspomnieć o krzywdzie, jaka spotkała ziemię mazowiecką. W statystykach jest traktowana jako najzamożniejsza w kraju. A tak naprawdę bardzo zamożna jest Warszawa, a w reszcie sytuacja na ogół jest nie najlepsza. Musimy stworzyć wobec tego województwo mazowieckie po to, by można skorzystać z pieniędzy europejskich. To jest absolutna konieczność. I w związku z tym musi powstać województwo warszawskie - ogłosił prezes PiS. Każdy z kandydatów do foteli prezydentów miasta mógł krótko przedstawić swój program. Jako ostatni wystąpił Czesław Bielecki. - Tak proszę państwa, jestem niezależny. Jak wie to prezes Kaczyński, nie mam żadnych problemów z tym, jak definiować dwa słowa: solidarność i lojalność. Zbudujmy przyjazne państwo, zanim powstanie to wyśnione przyjazne państwo - stwierdził Czesław Bielecki. Sala przyjęła te słowa entuzjastycznie.

Niepokój działaczy wzbudziło jednak to, że Bielecki kilkakrotnie odciął się od partii, z listy której startuje. - Jestem bezpartyjny. I Warszawie taka polityka jest potrzebna - powtarzał jak mantrę. - Idzie z nami, to czemu się odcina? - oburzyła się korpulentna blondynka z ostatnich rzędów. - Jak ty nic nie rozumiesz! - żachnął się łysy mężczyzna po czterdziestce. - W Warszawie ktoś z PiS przepadłby z kretesem. Na tym właśnie polega geniusz prezesa, że on to rozumie. Dał faceta, który jest w stanie przegadać Hannę Gronkiewicz-Waltz. I jak dobrze pójdzie, utrze jej trochę nosa. Ale wygrać to i tak nie ma szans - podsumował.

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy