Kobiety i imigranci grają razem w piłkę nożną

Wojciech Karpieszuk
24.10.2010 aktualizacja: 2010-10-22 23:13
A A A Drukuj
Drużyny Chrząszczyki i Pol-Black pozują po meczu do wspólnej fotografii Fot. Jacek Łagowski / Agencja Gazeta
  • Różnorodnie jest nie tylko na boisku, ale i na trybunach dla widzów
  • Wietnamczycy, Polacy i Polki (jest jeden skład kobiecy i jedna mieszana drużyna damsko-męska), Afgańczycy, Afrykanie i Czeczeni razem grają w nogę.
  • Wietnamczycy, Polacy i Polki (jest jeden skład kobiecy i jedna mieszana drużyna damsko-męska), Afgańczycy, Afrykanie i Czeczeni razem grają w nogę.
  • Wietnamczycy, Polacy i Polki (jest jeden skład kobiecy i jedna mieszana drużyna damsko-męska), Afgańczycy, Afrykanie i Czeczeni razem grają w nogę.
Od początku września co tydzień w hali sportowej na Polnej zbiera się kilkanaście drużyn. Wietnamczycy, Polacy i Polki (jest jeden skład kobiecy i jedna mieszana drużyna damsko-męska), Afgańczycy, Afrykanie i Czeczeni. Razem grają w nogę.
I - Ty kibicujesz Polonii, a ja Legii. To coś znaczy? Ty masz podstawowe wykształcenie, ja wyższe. Nie rozmawiamy z sobą? Ja mam białą skórę, ty czarną. Co z tego? Gramy razem

II - Co mnie to interesuje, czy ktoś jest czarny, biały, gej, hetero? O to się nie pyta, gra się

"Wstyd, że ktoś od was wącha się z tymi pedałami" - burzy się Cichociemny na forum Kibice.net.

"Nikt z Legii z tym ścierwem bujać się nie będzie" - odpowiada mu ktoś o nicku ITI won.

Chodzi o Etnoligę. Od początku września co tydzień w hali sportowej na Polnej zbiera się kilkanaście drużyn. Wietnamczycy, Polacy i Polki (jest jeden skład kobiecy i jedna mieszana drużyna damsko-męska), Afgańczycy, Afrykanie i Czeczeni. Razem grają w nogę. Czasem rywalizacja jest zacięta, nie o wynik jednak chodzi. Do drabinek w hali przyczepione są kolorowe transparenty: "Football against rascism in Europe". Etnoligę - bo tak nazywa się cały projekt - wymyślili i prowadzą antyfaszystowskie stowarzyszenie Nigdy Więcej oraz Fundacja dla Wolności. Mówią o nim: "Puchar narodów Warszawy".

Ale "prawdziwi kibice" oburzyli się, bo na stronach Nigdy Więcej ktoś z nich przeczytał, że w Etnolidze grają też fani Legii. Na piłkarskich forach zawrzało: Jak legionista może bratać się z Nigdy Więcej?

Patrzcie, jak grają Afrykanie

- Z jednej strony chciałbym podkreślać tę naszą różnorodność, ale z drugiej myślę sobie: co mnie to interesuje, czy ktoś jest czarny, biały, gej, hetero? O to się nie pyta, gra się - tłumaczy Krzysztof Jarymowicz z Fundacji dla Wolności.

To on w 2005 r. zaczął organizować rozgrywki międzykulturowe. Trwały jeden dzień. Piłkę kopali głównie uchodźcy mieszkający w Warszawie. Później dołączyli do nich licealiści, studenci. Żałowali, że rozgrywki są takie krótkie. Prawdziwą ligę udało się rozkręcić dopiero w tym roku. - Różne mamy drużyny. W FC Taborowa grają głównie chłopacy z Afryki francuskojęzycznej: Kamerun, Togo, Kongo. Chcą pokazać, że są w Warszawie, grają w nogę i nieźle im to wychodzi. Dziewczyny z Chrząszczyków chcą się podciągnąć technicznie, przeważnie przegrywają, ale są dzielne. Dla Czeczenów ważna jest rywalizacja, liczy się wynik. FC Bródno to kilku chłopaków z osiedla. Mają zielone stroje, bo kibicują Legii - wylicza Krzysztof.

- Różnorodność rozwija - dodaje Jacek Purski z Nigdy Więcej. - Do jednej z drużyn, w której byli sami Polacy, w trakcie rozgrywek dołączył Kameruńczuk. I zaczęli lepiej grać. Nie chodzi o to, że Kameruńczyk jest wybitnym piłkarzem, zawodnicy mają teraz do siebie więcej szacunku. Pewnie 90 proc. kibiców Legii czy Polonii myśli podobnie. Ale na stadionie najgłośniejsi się najbardziej radykalni. Terroryzują innych, narzucają chore zasady podsycane rasistowską ideologią.

Po kwiatku i na parkiet

Na Etnolidze jednego dnia mecze od rana do południa rozgrywają wszystkie drużyny (Wietnamczycy poprosili, by byli na końcu, bo rano handlują). Co tydzień jedna z ekip jest gospodarzem i przygotowuje prezentację o krajach, z których pochodzą piłkarze, na poczęstunek przygotowują narodowe potrawy. W środę są treningi. Wtedy drużyny się mieszają. Zdarza się, że dziewczyny z Chrząszczyków grają w jednej ekipie z uchodźcami z Czeczeni. Grali też już przeciwko sobie.

- Czeczeni, czyli muzułmanie, grają w nogę z kobietami? - dopytuję zawodniczki.

- Niech spróbują nie zagrać, będzie walkower - rzuca Ola z Chrząszczyków.

Nie spróbowali. Za to na pierwszym meczu każdej z zawodniczek wręczyli po kwiatku.

- To wielki honor grać z drużyną kobiecą - twierdzi Husein Serbieew, kapitan Wajnachu, drużyny czeczeńskiej.

Jacek Purski: - Trochę się bałem, jak dziewczyny zareagują na te kwiatki. A one w następną sobotę przyszły z transparentem: "Wajnach gola!".

Z Chrząszczykami rozmawiam tuż po ich meczu z FC Taborowa. Przegrały 2 do 13. Ale dziewczyny i tak się cieszą z dwóch bramek.

- W końcu w nogę grać może każdy, a nie tylko biali heteromężczyźni - mówi Magda Marzec. - W samej naszej drużynie jest dużo różnic. Jedne kibicujemy Polonii, inne Legii. Ale nigdy nie było problemów. Ty jesteś polonistką, ja legionistką, i co? To znaczy, że mamy z sobą nie grać? Ty masz podstawowe wykształcenie, ja mam wyższe. Nie rozmawiamy z sobą? Ja mam białą skórę, a ty czarną. Co z tego? Gramy razem i cieszymy się. Jest świetnie, mimo że nasze wyniki to porażka.

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy