Z Zachęty do Narodowego. Nowa dyrektor muzeum?
26.10.2010
aktualizacja: 2010-10-25 20:33
Fot . Albert Zawada / Agencja Gazeta
- Jestem przekonana, że mam najlepsze kwalifikacje, żeby objąć to stanowisko. Chciałabym podjąć się zadania uporządkowania sytuacji w muzeum, przez - powiedzmy - trzy najbliższe lata - mówi Agnieszka Morawińska, którą minister kultury widzi w roli nowego dyrektora Muzeum Narodowego.
ZOBACZ TAKŻE
- Nowa dyrektor: Muzeum Narodowe będzie dumą Warszawy (17-12-10, 19:18)
- Koniec reklam na Narodowym: "w trosce o estetykę" (09-12-10, 19:37)
- Kolaże z Barackiem Obamą w CSW (12-11-10, 17:06)
- Minister nie chce konkursu na dyrektora Zachęty (03-11-10, 19:20)
- O tym osiedlu zrobiło się głośno. Jest do uratowania? (07-10-10, 09:00)
- Dmuchany radziecki czołg trafił do galerii (21-09-10, 09:00)
- Bitwa w Muzeum Narodowym w cieniu Bitwy pod Grunwaldem (08-09-10, 08:00)
- Na otwarcie Kopernika Greenaway zrobi wielki wybuch (04-09-10, 09:00)
- Radość Warszawy, łzy Łodzi. Jesteśmy w finale ESK 2016! (13-10-10, 15:04)
W czwartek do propozycji ministra Bogdana Zdrojewskiego ma się ustosunkować Rada Powiernicza muzeum. Po zleconym przez niego audycie finansowym rada zdecyduje też, czy instytucja potrzebuje w tym roku dodatkowej dotacji. Dotychczasowy dyrektor Piotr Piotrowski po roku pracy podał się do dymisji. Powodem był konflikt z zespołem i odrzucenie przez Radę Powierniczą zaproponowanego przez niego programu reform. Po odejściu Agnieszki Morawińskiej w Zachęcie miałaby ją zastąpić Hanna Wróblewska.
Agnieszka Kowalska: I tak planowała pani odejść ze stanowiska dyrektora Zachęty, prawda?
Agnieszka Morawińska: Tak, albo pod koniec roku, albo w lipcu 2011 r., gdy mija dokładnie dziesięć lat, odkąd objęłam to stanowisko. Szykowałam się na spokojną emeryturę.
A tu taka niespodzianka.
- Chcę bardzo wyraźnie podkreślić, że nie zabiegałam o stanowisko dyrektora Muzeum Narodowego. Ta propozycja mnie zaskoczyła. Nie szukam posady, moje ambicje całkowicie zaspokoiła praca w Zachęcie.
Pracowała już pani kilkanaście lat w Muzeum Narodowym, do 1993 r. jako szefowa Galerii Sztuki Polskiej. W wywiadzie dla "Wysokich Obcasów", który ukazał się w sierpniu tego roku, mówiła pani, że bardzo nie chciała tam trafić: "Wszyscy, którzy tam pracowali, wydawali mi się jacyś zakurzeni, ponurzy. Owszem, przy pewnej energii życiowej dało się z tego zrobić w miarę niezłe miejsce pracy, ale to jest bardzo trudna instytucja. Jak się zachwycam Zachętą, że taka czysta w swojej strukturze, to także dlatego, że przeszłam przez Muzeum, gdzie jest pełno rozmaitych osóbek specjalnej troski, działów szczególnego traktowania. Jak w języku polskim, który składa się z samych wyjątków". Zmieniła pani zdanie?
- To szczególny moment dla muzeum. Odezwało się we mnie poczucie obywatelskiego obowiązku.
Przepraszam, to delikatna kwestia - ale krytycy tego pomysłu zwracają uwagę na pani wiek.
- Nigdy go nie ukrywałam. Nie zamierzam ścigać się z młodymi. Ale równocześnie jestem przekonana, że mam najlepsze kwalifikacje, żeby objąć to stanowisko. Po prostu. Chciałabym podjąć się zadania uporządkowania sytuacji w muzeum, przez - powiedzmy - trzy najbliższe lata. Podejrzewam, że wielkiej satysfakcji mi to nie przyniesie, nie doczekam na tym stanowisku rozbudowy muzeum, radykalnej poprawy jego finansów i sytuacji zbiorów.
Jak chciałaby pani załagodzić konflikt w muzeum?
- Za wcześnie o tym mówić. Poczekajmy na posiedzenie rady.
A co z Zachętą? Będzie konkurs na stanowisko dyrektora?
- Nie uważam, żeby był konieczny. Zachęta ma bardzo konkretnego kandydata na to stanowisko - moją dotychczasową zastępczynię Hannę Wróblewską. Uważam, że zna specyfikę galerii i jest najlepsza do objęcia tej funkcji. Zagwarantuje ciągłość rozwoju Zachęty.
Czyli ciągłość pani zdaniem jest lepsza niż zupełnie nowy rozdział?
- Tak. Sądzę, że lepiej jest, gdy dyrektor przez lata przygotowuje swojego następcę. No, chyba że publiczność nie jest zadowolona z dotychczasowej działalności Zachęty.
Agnieszka Kowalska: I tak planowała pani odejść ze stanowiska dyrektora Zachęty, prawda?
Agnieszka Morawińska: Tak, albo pod koniec roku, albo w lipcu 2011 r., gdy mija dokładnie dziesięć lat, odkąd objęłam to stanowisko. Szykowałam się na spokojną emeryturę.
A tu taka niespodzianka.
- Chcę bardzo wyraźnie podkreślić, że nie zabiegałam o stanowisko dyrektora Muzeum Narodowego. Ta propozycja mnie zaskoczyła. Nie szukam posady, moje ambicje całkowicie zaspokoiła praca w Zachęcie.
Pracowała już pani kilkanaście lat w Muzeum Narodowym, do 1993 r. jako szefowa Galerii Sztuki Polskiej. W wywiadzie dla "Wysokich Obcasów", który ukazał się w sierpniu tego roku, mówiła pani, że bardzo nie chciała tam trafić: "Wszyscy, którzy tam pracowali, wydawali mi się jacyś zakurzeni, ponurzy. Owszem, przy pewnej energii życiowej dało się z tego zrobić w miarę niezłe miejsce pracy, ale to jest bardzo trudna instytucja. Jak się zachwycam Zachętą, że taka czysta w swojej strukturze, to także dlatego, że przeszłam przez Muzeum, gdzie jest pełno rozmaitych osóbek specjalnej troski, działów szczególnego traktowania. Jak w języku polskim, który składa się z samych wyjątków". Zmieniła pani zdanie?
- To szczególny moment dla muzeum. Odezwało się we mnie poczucie obywatelskiego obowiązku.
Przepraszam, to delikatna kwestia - ale krytycy tego pomysłu zwracają uwagę na pani wiek.
- Nigdy go nie ukrywałam. Nie zamierzam ścigać się z młodymi. Ale równocześnie jestem przekonana, że mam najlepsze kwalifikacje, żeby objąć to stanowisko. Po prostu. Chciałabym podjąć się zadania uporządkowania sytuacji w muzeum, przez - powiedzmy - trzy najbliższe lata. Podejrzewam, że wielkiej satysfakcji mi to nie przyniesie, nie doczekam na tym stanowisku rozbudowy muzeum, radykalnej poprawy jego finansów i sytuacji zbiorów.
Jak chciałaby pani załagodzić konflikt w muzeum?
- Za wcześnie o tym mówić. Poczekajmy na posiedzenie rady.
A co z Zachętą? Będzie konkurs na stanowisko dyrektora?
- Nie uważam, żeby był konieczny. Zachęta ma bardzo konkretnego kandydata na to stanowisko - moją dotychczasową zastępczynię Hannę Wróblewską. Uważam, że zna specyfikę galerii i jest najlepsza do objęcia tej funkcji. Zagwarantuje ciągłość rozwoju Zachęty.
Czyli ciągłość pani zdaniem jest lepsza niż zupełnie nowy rozdział?
- Tak. Sądzę, że lepiej jest, gdy dyrektor przez lata przygotowuje swojego następcę. No, chyba że publiczność nie jest zadowolona z dotychczasowej działalności Zachęty.
-
Z Zachęty do Narodowego. Nowa dyrektor muzeum?
krwawymsciciel
26.10.10, 21:57
brawo :) »
-
Gabinetowe hocki-klocki
bardzo-lysy
27.10.10, 12:22
Jestem super, se wychowałam dyrektora i wara Wam od tego. Ale arogancja....»
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]



