UNBA: SMS pokonani, TC Team wygrywa po raz trzeci z rzędu
27.10.2010
aktualizacja: 2010-10-27 17:04
To był bardzo pouczający weekend. W pierwszej lidze SMS76550 boleśnie przekonali się, co znaczy dla nich brak lidera. TC Team nie mieli dla nich litości.
ZOBACZ TAKŻE
- UNBA: Droga do Wielkiego Finału (21-01-11, 15:58)
- UNBA: Emocjonująca pierwsza runda play off (14-01-11, 07:49)
- UNBA: Wicemistrzowie mocni na początku sezonu (13-10-10, 13:34)
- UNBA: w pierwszej i drugiej lidze gorący finisz rundy zasadniczej (23-12-10, 16:07)
- Czas na kosza! Rusza 29. sezon UNBA (24-09-10, 13:48)
- Sezon ligowy w UNBA się rozkręca. Coraz więcej emocji (05-10-10, 18:34)
- UNBA: cztery kolejki za nami (20-10-10, 09:01)
- UNBA przed fazą play off: Walczyć do końca (17-12-10, 00:00)
- Pierwsza kolejka UNBA: wakacyjna forma zawodników (28-09-10, 15:55)
- UNBA: I i II liga na finiszu, III zaczyna play off (10-12-10, 12:00)
- UNBA: Trzecia liga na finiszu (02-12-10, 16:00)
- UNBA: Rewelacyjny weekend w lidze (25-11-10, 19:00)
- UNBA: Grania było mniej, ale za to bardzo ciekawie (18-11-10, 09:00)
- UNBA na półmetku Sahel i UKS Probasket gromią liderów (09-11-10, 12:00)
Kilka innych drużyn, w zasadzie w każdej lidze zrozumiało, że na mecze wypada przychodzić w optymalnym składzie. Inaczej starcie z minuty na minutę coraz bardziej zaczyna przypominać egzekucję. Byli i tacy, którzy myśleli, że wygraną w spotkaniu można wymusić na sędziach kłócąc się z nimi o każdą decyzję. Niestety zapomnieli, że koszykówka to dyscyplina sportu, w której o zwycięstwie nie decyduje umiejętność "dyplomacji".
Nie ten sam SMS
Wystarczył brak dosłownie jednego zawodnika, Piotra Brusta, by z czołowej drużyny ligi SMS76550GORTATUNBA przeobrazili się w ekipę całkiem przeciętną, o ile nie wręcz słabą. W starciu z TC Team tylko przez pierwszą kwartę byli w stanie dotrzymać kroku przeciwnikom. Dobrze bronili wymuszając wiele strat piłki u rywali. Wygrywali po niej różnicą 1 punktu (14:13). Niestety już kolejne dziesięć minut brutalnie obnażyło ich wszelkie słabości, głównie kondycyjne. Zmęczenie przełożyło się na słabszą skuteczność rzutową i mniejsze zaangażowanie w obronie oraz walkę pod tablicami. W zaledwie dziesięć minut SMS stracili aż 24 punkty swoje konto powiększając jedynie o 8 "oczek". Przewaga TC Team wynosiła w połowie meczu już 15 punktów (37:22). Zawodnikom SMS trzeba oddać sprawiedliwość. Starali się odrobić straty. Początek drugiej połowy zdecydowanie należał do nich. Zaliczyli "run" 12:4 i przez chwilę zrobiło się całkiem blisko (34:41). Niestety odpowiedź TC Team była miażdżąca. Po raz kolejny pokazali, że są królami ofensywy. W niecałe pięć minut najpierw wrócili na 15-punktowe prowadzenie, a po dwóch "trójkach" powiększyli je do 19 (55:36). W tej sytuacji ostatnia kwarta stała pod znakiem swobodnej wymiany ciosów i dość małego zaangażowania w obronę. TC Team taki obrót spraw bardzo odpowiadał. Mecz wygrali różnicą 20 punktów (76:56).
Coraz lepiej grają w obecnym sezonie TNT. Co prawda na razie nie przekłada się to na powiększenie puli zwycięstw, ale ich ostatni rywale do łatwych nie należeli. W piątej kolejce niemal udało im się sprawić niespodziankę i pokonać Unimed. Do szczęścia zabrakło ledwie kilku punktów. Całe spotkanie było bardzo wyrównane. Po pierwszej kwarcie na prowadzeniu znaleźli się właśnie TNT (24:20). W połowie meczu lepsi byli zawodnicy Unimedu (44:38). TNT jednak nie odpuszczali, a mecz naprawdę mógł się podobać. Jeszcze na minutę przed końcem będąc w posiadaniu piłki TNT tracili do wicemistrzów ligi ledwie 4 punkty (56:60). Mieli realne szanse na zbliżenie się do Unimedu, a być może nawet na wyrównanie stanu rywalizacji. Niestety końcówka im nie wyszła. Unimed wybronili akcję, a następnie dwukrotnie zapunktowali. Na swoje drugie zwycięstwo w sezonie TNT muszą jeszcze trochę poczekać.
Kolejny mecz wygrali Polibuda 2013. Starcie z NWW zapowiadało się szlagierowo. Niestety nic z tego nie wyszło, bo NWW nie dali rady zebrać optymalnego składu. W zasadzie pozbawieni wysokich zawodników, grając tylko w pięciu, totalnie przegrali walkę na tablicach (mieli ponad dwukrotnie mniej zbiórek!). Nawet przez chwilę nie było widać, żeby mogli tego dnia zagrozić Polibudzie. Przegrali gładko i bardzo wysoko.
Trzecią porażkę z rzędu ponieśli zawodnicy Jednostki. Jeszcze na początku sezonu można było o nich mówić, że są w wysokiej formie. Rozgromili OBP Incentive & Sport Travel, czwartą drużynę poprzedniego sezonu, potem pokonali Patologię. Niestety w ostatnich dwóch spotkaniach w szeregach Jednostki bardzo wiele się popsuło. Najpierw przegrali z TNT, następnie nie mieli nic do powiedzenia w starciu z Polibudą 2013. W przeciwieństwie do swoich rywali, mieli spore problemy z przekraczaniem granicy 40 punktów. Nie inaczej było w piątej kolejce, kiedy ich przeciwnikami byli mistrzowie z Dental Club'u. Najlepiej obecnie broniąca drużyna ligi ograniczyła zdobycz Jednostki do ledwie 41 "oczek". Przyszłość nie wygląda niestety dla Jednostki najlepiej. Już w najbliższej kolejce ich rywalem będą SMS76550GORTATUNBA, którzy grając w pełnym składzie są naprawdę mocni. Dental Club po trzech wygranych z rzędu wreszcie znaleźli się w czołowej ósemce ligi (mogliby być znacznie wyżej, ale wciąż nie rozegrali przełożonego meczu z SMS). Przed nimi teoretycznie łatwiejszy przeciwnik, jakim wydaje się być Patologia. Potem jednak będzie już ciężko. Ich formę sprawdzą TC Team, Unimed i Polibuda 2013.
W głębokim dołku są nadal Lekarze. W zasadzie ciężko to pojąć, bo jeszcze w poprzednim sezonie zaliczali się do ścisłej czołówki ligowej. Niestety po pięciu kolejkach zostali samodzielną "czerwoną latarnią" pierwszej ligi. Do niedawna ten mało zaszczytny tytuł dzielili z Patologią, jednak w ostatni weekend doszło do bezpośredniej konfrontacji tych drużyn. W zasadzie od pierwszych minut Lekarze borykali się z ogromnym pechem. Już w pierwszej kwarcie kontuzji barku doznał ich najważniejszy zawodnik Piotr Gietka. Nie była ona na tyle groźna, by wykluczyć go z gry, więc w drugiej kwarcie zobaczyliśmy go na boisku ponownie. Niestety już w chwilę później po zderzeniu z przeciwnikiem ten sam zawodnik najpierw długo leżał na parkiecie, a następnie obolały opuszczał parkiet. Tym razem nie podjął już próby wejścia na boisko. Okazało się, że Lekarze pozbawieni podstawowego rozgrywającego nie mają w tym starciu kompletnie nic do powiedzenia. Przegrali je ponad 20 punktami (38:62) momentami prezentując żenujący basket.
W kwestii żenady. Zastanawia poważnie postawa Ostap Rusztowania. Z jakichś powodów co jakiś czas nie są w stanie zebrać sensownego składu i zbierają straszne lanie. Zaliczyli już trzy na prawdę kompromitujące porażki z Polibudą 2013, TC Team i ostatnio z OBP. W sumie stracili w tych spotkaniach 215 punktów zdobywając ledwie 114. Szczególnie ostatni pogrom - inaczej nie da się tego nazwać - mógł ich mocno zaboleć. Wciąż aktualni mistrzowie drugiej ligi stracili w tym spotkaniu 63 punkty jednocześnie zdobywając ledwie 27! Oczywista kompromitacja!!!
Drugoligowe bolesne sprowadzanie na ziemię
Sahel, CMP Centrum Medyczne, Nola i Balet Aleksieja założyły ostatnio firmę. Firma zajmuje się bolesnym sprowadzaniem na ziemię tych, którym przyszło do głowy, że są w stanie nawiązać z wymienionymi drużynami rywalizację. Robią to całkowicie za darmo i jeszcze dobrze się przy tym bawią. Całej czwórce różnie wiodło się w pierwszej kolejce - Sahel zanotował nawet porażkę - jednak na przestrzeni ostatnich czterech tygodni tylko nieliczni przeciwnicy byli w stanie nawiązać z nimi walkę. Mecze z ich udziałem kończą się najczęściej co najmniej 20-punktową przewagą. Niewiele wskazuje na to, żeby jakaś inna drużyna prócz wymienionej czwórki mogła przebić się w tej sytuacji do drugoligowych półfinałów.
W ostatni weekend bliscy pokonania kogoś z "wielkiej czwórki" byli Kumple Fryzjera. Bliscy przez trzy i pół kwarty. W tym momencie byli nawet na 1-punktowym prowadzeniu (48:47). Ostatnie pięć minut meczu stało jednak pod znakiem całkowitej dominacji CMP Centrum Medyczne. Szybkie trzy "trójki", akcja za 2 punkty i CMP już prowadzili 8 punktami (58:50). Faule taktyczne Kumpli Fryzjera w ostatniej minucie spotkania nie dały zamierzonego rezultatu. Wręcz przeciwnie. CMP bez problemów powiększyli jeszcze swoje prowadzenie (64:54).
W trzeciej lidze spokojne zwycięstwa liderów
Tak, w miniony weekend liderzy obu grup nie mieli wiele do roboty. Zarówno Still Got It, jak również Dream Team mieli za przeciwników, jak się okazało, dość przeciętne drużyny, które w żaden sposób nie były w stanie nawiązać z nimi walki. Pod tym względem szczególnie zawiedli This Is Madness, którzy przed piątą kolejką zajmowali wysoką, trzecią lokatę w tabeli grupy B. Porażka okazała się dla nich bolesna, gdyż skutkowała spadkiem aż o trzy pozycje.
Wszystko co najciekawsze rozegrało się za plecami liderów obu grup. Bardzo ciężką przeprawę mieli z Iniemamocnymi pani i kilku panów z Sióstr Spinningowych. W zasadzie to nawet mieli spore szanse ten mecz przegrać. Na początku trzeciej kwarty Iniemamocni prowadzili już 11 punktami (30:19). Na szczęście Siostry potrafiły wziąć się w garść. Już na początku ostatniej odsłony mieliśmy remis (34:34), a w chwilę później 4-punktowe prowadzenie tej drużyny (38:34). Kiedy wydawało się, że wszystko zmierza we właściwym kierunku chwila nieuwagi kosztowała ich utratę 7 punktów i prowadzenia (38:41). Teraz to Iniemamocni byli bliżej sukcesu. Na dwa "osobiste" odpowiedzieli celnym trafieniem za 2 punkty, na "trójkę" Sióstr kolejnymi dwoma "oczkami". Ich prowadzenie było mniejsze, ale nadal dawało zwycięstwo. Niestety w ostatniej minucie Iniemamocni nie grali już tak udanie. Mało tego, puściły im nerwy. Najpierw zapunktował center "sióstr" Marcin Wojciechowski. Chwilę później dwukrotnie na linii rzutów wolnych miał okazję stanąć Marcin Arent. To on właśnie dał swojej drużynie jeden cenny punkt, punkt na wagę zwycięstwa.
Dogrywką zakończyło się starcie w grupie B, gdzie zmierzyli się ze sobą SEX MVP oraz Underdogs. Underdogs to drużyna, która w poprzednich sezonach radziła sobie całkiem nieźle lokując się raczej w górnych rejestrach ligowej tabeli. Ten sezon zaczęli fatalnie. Po czterech spotkaniach mieli na koncie ledwie jedną wygraną. Nic też dziwnego, że w kolejnym swoim meczu robili co mogli, aby osiągnąć wreszcie korzystny rezultat. SEX MVP od kilku sezonów nie schodzą poniżej pewnego poziomu. W sumie mieliśmy dzięki temu ciekawe zawody zakończone - jako się rzekło - dogrywką. W zasadzie przez pełne czterdzieści minut ciężko było powiedzieć, żeby któraś ze stron uzyskała znaczącą przewagę. Zarówno jedni jak i drudzy nie byli w stanie "urwać się" na więcej niż 5-6 punków. Każdy zryw jednej ze stron błyskawicznie "gaszony był" przez drugą. W ostatnich sekundach czwartej kwarty emocje sięgnęły zenitu. Kapitanowi SEX MVP Marcinowi Kucharskiemu puściły nerwy, co mogło jego drużynę kosztować bardzo wiele. Losy meczu uratowała szczęśliwa "trójka" w ostatnich sekundach autorstwa Janka Kwapisza. Mieliśmy remis i nadszedł czas na dogrywkę. W niej totalnie pogubili się Underdogs. Przez trzy minuty nie udało im się ani razu trafić do kosza. SEX MVP zdobyli tymczasem 4 punkty i odnieśli czwarte zwycięstwo w sezonie.
Stowarzyszenie arbitrów amatorów
Pisząc relację z kolejki nie można niestety zapomnieć o jednej sprawie, która nie powinna mieć miejsca na boiskach koszykarskich. Kilka drużyn, czy raczej kilku ich członków, zupełnie zapomniało, jaka jest ich rola na boisku. Zapomnieli, że uczestniczą w lidze jako zawodnicy, nie jako arbitrzy-hobbyści. Sędziowaniem w lidze UNBA zajmująsię profesjonalni sędziowie. W koszykówce liczy się nie to, kto więcej dyskutuje z arbitrami (choć czasami przydaje się wyjaśnić kilka spraw), tylko to, kto w całą grę włoży więcej umiejętności i serca. Szczególnie opłakane skutki miało to w przypadku zawodników drugoligowego Wolfensteina, którzy przez cały mecz z Chupacabrass myśleli tylko i wyłącznie o tym, jakie urojone błędy mogą jeszcze wytknąć sędziom. Oczywiście na nic się to zdało. Dziwnym trafem w tym samym czasie zupełnie zapomnieli o zdobywaniu punktów. Prawdopodobnie właśnie dlatego zgromadzili ich w całym spotkaniu ledwie 27 i pozwolili grającym bardzo słabo, ale jednak z zaangażowaniem i determinacją przeciwnikom odnieść cenne w ich przypadku zwycięstwo. Podobnie sprawy się miały w pojedynku Iniemamocnych z Siostrami Spinningowymi. Tutaj jeden z kluczowych dla swojej drużyny "iniemamocnych" w ważnym momencie spotkania również skupił się raczej na pracy jednego z arbitrów, niż na własnych poczynaniach i dobru drużyny. Bardzo brakowało go w ostatnich minutach przegranego przez Iniemamocnych meczu. Jego zachowanie podczas, jak również po meczu, nie pozostało niezauważone przez organizatorów, którzy w ramach ostrzeżenia odsunęli go karnie od gry w jednym spotkaniu.
Więcej informacji, tabele terminarz rozgrywek, statystyki spotkań na www.unba.pl
Nie ten sam SMS
Wystarczył brak dosłownie jednego zawodnika, Piotra Brusta, by z czołowej drużyny ligi SMS76550GORTATUNBA przeobrazili się w ekipę całkiem przeciętną, o ile nie wręcz słabą. W starciu z TC Team tylko przez pierwszą kwartę byli w stanie dotrzymać kroku przeciwnikom. Dobrze bronili wymuszając wiele strat piłki u rywali. Wygrywali po niej różnicą 1 punktu (14:13). Niestety już kolejne dziesięć minut brutalnie obnażyło ich wszelkie słabości, głównie kondycyjne. Zmęczenie przełożyło się na słabszą skuteczność rzutową i mniejsze zaangażowanie w obronie oraz walkę pod tablicami. W zaledwie dziesięć minut SMS stracili aż 24 punkty swoje konto powiększając jedynie o 8 "oczek". Przewaga TC Team wynosiła w połowie meczu już 15 punktów (37:22). Zawodnikom SMS trzeba oddać sprawiedliwość. Starali się odrobić straty. Początek drugiej połowy zdecydowanie należał do nich. Zaliczyli "run" 12:4 i przez chwilę zrobiło się całkiem blisko (34:41). Niestety odpowiedź TC Team była miażdżąca. Po raz kolejny pokazali, że są królami ofensywy. W niecałe pięć minut najpierw wrócili na 15-punktowe prowadzenie, a po dwóch "trójkach" powiększyli je do 19 (55:36). W tej sytuacji ostatnia kwarta stała pod znakiem swobodnej wymiany ciosów i dość małego zaangażowania w obronę. TC Team taki obrót spraw bardzo odpowiadał. Mecz wygrali różnicą 20 punktów (76:56).
Coraz lepiej grają w obecnym sezonie TNT. Co prawda na razie nie przekłada się to na powiększenie puli zwycięstw, ale ich ostatni rywale do łatwych nie należeli. W piątej kolejce niemal udało im się sprawić niespodziankę i pokonać Unimed. Do szczęścia zabrakło ledwie kilku punktów. Całe spotkanie było bardzo wyrównane. Po pierwszej kwarcie na prowadzeniu znaleźli się właśnie TNT (24:20). W połowie meczu lepsi byli zawodnicy Unimedu (44:38). TNT jednak nie odpuszczali, a mecz naprawdę mógł się podobać. Jeszcze na minutę przed końcem będąc w posiadaniu piłki TNT tracili do wicemistrzów ligi ledwie 4 punkty (56:60). Mieli realne szanse na zbliżenie się do Unimedu, a być może nawet na wyrównanie stanu rywalizacji. Niestety końcówka im nie wyszła. Unimed wybronili akcję, a następnie dwukrotnie zapunktowali. Na swoje drugie zwycięstwo w sezonie TNT muszą jeszcze trochę poczekać.
Kolejny mecz wygrali Polibuda 2013. Starcie z NWW zapowiadało się szlagierowo. Niestety nic z tego nie wyszło, bo NWW nie dali rady zebrać optymalnego składu. W zasadzie pozbawieni wysokich zawodników, grając tylko w pięciu, totalnie przegrali walkę na tablicach (mieli ponad dwukrotnie mniej zbiórek!). Nawet przez chwilę nie było widać, żeby mogli tego dnia zagrozić Polibudzie. Przegrali gładko i bardzo wysoko.
Trzecią porażkę z rzędu ponieśli zawodnicy Jednostki. Jeszcze na początku sezonu można było o nich mówić, że są w wysokiej formie. Rozgromili OBP Incentive & Sport Travel, czwartą drużynę poprzedniego sezonu, potem pokonali Patologię. Niestety w ostatnich dwóch spotkaniach w szeregach Jednostki bardzo wiele się popsuło. Najpierw przegrali z TNT, następnie nie mieli nic do powiedzenia w starciu z Polibudą 2013. W przeciwieństwie do swoich rywali, mieli spore problemy z przekraczaniem granicy 40 punktów. Nie inaczej było w piątej kolejce, kiedy ich przeciwnikami byli mistrzowie z Dental Club'u. Najlepiej obecnie broniąca drużyna ligi ograniczyła zdobycz Jednostki do ledwie 41 "oczek". Przyszłość nie wygląda niestety dla Jednostki najlepiej. Już w najbliższej kolejce ich rywalem będą SMS76550GORTATUNBA, którzy grając w pełnym składzie są naprawdę mocni. Dental Club po trzech wygranych z rzędu wreszcie znaleźli się w czołowej ósemce ligi (mogliby być znacznie wyżej, ale wciąż nie rozegrali przełożonego meczu z SMS). Przed nimi teoretycznie łatwiejszy przeciwnik, jakim wydaje się być Patologia. Potem jednak będzie już ciężko. Ich formę sprawdzą TC Team, Unimed i Polibuda 2013.
W głębokim dołku są nadal Lekarze. W zasadzie ciężko to pojąć, bo jeszcze w poprzednim sezonie zaliczali się do ścisłej czołówki ligowej. Niestety po pięciu kolejkach zostali samodzielną "czerwoną latarnią" pierwszej ligi. Do niedawna ten mało zaszczytny tytuł dzielili z Patologią, jednak w ostatni weekend doszło do bezpośredniej konfrontacji tych drużyn. W zasadzie od pierwszych minut Lekarze borykali się z ogromnym pechem. Już w pierwszej kwarcie kontuzji barku doznał ich najważniejszy zawodnik Piotr Gietka. Nie była ona na tyle groźna, by wykluczyć go z gry, więc w drugiej kwarcie zobaczyliśmy go na boisku ponownie. Niestety już w chwilę później po zderzeniu z przeciwnikiem ten sam zawodnik najpierw długo leżał na parkiecie, a następnie obolały opuszczał parkiet. Tym razem nie podjął już próby wejścia na boisko. Okazało się, że Lekarze pozbawieni podstawowego rozgrywającego nie mają w tym starciu kompletnie nic do powiedzenia. Przegrali je ponad 20 punktami (38:62) momentami prezentując żenujący basket.
W kwestii żenady. Zastanawia poważnie postawa Ostap Rusztowania. Z jakichś powodów co jakiś czas nie są w stanie zebrać sensownego składu i zbierają straszne lanie. Zaliczyli już trzy na prawdę kompromitujące porażki z Polibudą 2013, TC Team i ostatnio z OBP. W sumie stracili w tych spotkaniach 215 punktów zdobywając ledwie 114. Szczególnie ostatni pogrom - inaczej nie da się tego nazwać - mógł ich mocno zaboleć. Wciąż aktualni mistrzowie drugiej ligi stracili w tym spotkaniu 63 punkty jednocześnie zdobywając ledwie 27! Oczywista kompromitacja!!!
Drugoligowe bolesne sprowadzanie na ziemię
Sahel, CMP Centrum Medyczne, Nola i Balet Aleksieja założyły ostatnio firmę. Firma zajmuje się bolesnym sprowadzaniem na ziemię tych, którym przyszło do głowy, że są w stanie nawiązać z wymienionymi drużynami rywalizację. Robią to całkowicie za darmo i jeszcze dobrze się przy tym bawią. Całej czwórce różnie wiodło się w pierwszej kolejce - Sahel zanotował nawet porażkę - jednak na przestrzeni ostatnich czterech tygodni tylko nieliczni przeciwnicy byli w stanie nawiązać z nimi walkę. Mecze z ich udziałem kończą się najczęściej co najmniej 20-punktową przewagą. Niewiele wskazuje na to, żeby jakaś inna drużyna prócz wymienionej czwórki mogła przebić się w tej sytuacji do drugoligowych półfinałów.
W ostatni weekend bliscy pokonania kogoś z "wielkiej czwórki" byli Kumple Fryzjera. Bliscy przez trzy i pół kwarty. W tym momencie byli nawet na 1-punktowym prowadzeniu (48:47). Ostatnie pięć minut meczu stało jednak pod znakiem całkowitej dominacji CMP Centrum Medyczne. Szybkie trzy "trójki", akcja za 2 punkty i CMP już prowadzili 8 punktami (58:50). Faule taktyczne Kumpli Fryzjera w ostatniej minucie spotkania nie dały zamierzonego rezultatu. Wręcz przeciwnie. CMP bez problemów powiększyli jeszcze swoje prowadzenie (64:54).
W trzeciej lidze spokojne zwycięstwa liderów
Tak, w miniony weekend liderzy obu grup nie mieli wiele do roboty. Zarówno Still Got It, jak również Dream Team mieli za przeciwników, jak się okazało, dość przeciętne drużyny, które w żaden sposób nie były w stanie nawiązać z nimi walki. Pod tym względem szczególnie zawiedli This Is Madness, którzy przed piątą kolejką zajmowali wysoką, trzecią lokatę w tabeli grupy B. Porażka okazała się dla nich bolesna, gdyż skutkowała spadkiem aż o trzy pozycje.
Wszystko co najciekawsze rozegrało się za plecami liderów obu grup. Bardzo ciężką przeprawę mieli z Iniemamocnymi pani i kilku panów z Sióstr Spinningowych. W zasadzie to nawet mieli spore szanse ten mecz przegrać. Na początku trzeciej kwarty Iniemamocni prowadzili już 11 punktami (30:19). Na szczęście Siostry potrafiły wziąć się w garść. Już na początku ostatniej odsłony mieliśmy remis (34:34), a w chwilę później 4-punktowe prowadzenie tej drużyny (38:34). Kiedy wydawało się, że wszystko zmierza we właściwym kierunku chwila nieuwagi kosztowała ich utratę 7 punktów i prowadzenia (38:41). Teraz to Iniemamocni byli bliżej sukcesu. Na dwa "osobiste" odpowiedzieli celnym trafieniem za 2 punkty, na "trójkę" Sióstr kolejnymi dwoma "oczkami". Ich prowadzenie było mniejsze, ale nadal dawało zwycięstwo. Niestety w ostatniej minucie Iniemamocni nie grali już tak udanie. Mało tego, puściły im nerwy. Najpierw zapunktował center "sióstr" Marcin Wojciechowski. Chwilę później dwukrotnie na linii rzutów wolnych miał okazję stanąć Marcin Arent. To on właśnie dał swojej drużynie jeden cenny punkt, punkt na wagę zwycięstwa.
Dogrywką zakończyło się starcie w grupie B, gdzie zmierzyli się ze sobą SEX MVP oraz Underdogs. Underdogs to drużyna, która w poprzednich sezonach radziła sobie całkiem nieźle lokując się raczej w górnych rejestrach ligowej tabeli. Ten sezon zaczęli fatalnie. Po czterech spotkaniach mieli na koncie ledwie jedną wygraną. Nic też dziwnego, że w kolejnym swoim meczu robili co mogli, aby osiągnąć wreszcie korzystny rezultat. SEX MVP od kilku sezonów nie schodzą poniżej pewnego poziomu. W sumie mieliśmy dzięki temu ciekawe zawody zakończone - jako się rzekło - dogrywką. W zasadzie przez pełne czterdzieści minut ciężko było powiedzieć, żeby któraś ze stron uzyskała znaczącą przewagę. Zarówno jedni jak i drudzy nie byli w stanie "urwać się" na więcej niż 5-6 punków. Każdy zryw jednej ze stron błyskawicznie "gaszony był" przez drugą. W ostatnich sekundach czwartej kwarty emocje sięgnęły zenitu. Kapitanowi SEX MVP Marcinowi Kucharskiemu puściły nerwy, co mogło jego drużynę kosztować bardzo wiele. Losy meczu uratowała szczęśliwa "trójka" w ostatnich sekundach autorstwa Janka Kwapisza. Mieliśmy remis i nadszedł czas na dogrywkę. W niej totalnie pogubili się Underdogs. Przez trzy minuty nie udało im się ani razu trafić do kosza. SEX MVP zdobyli tymczasem 4 punkty i odnieśli czwarte zwycięstwo w sezonie.
Stowarzyszenie arbitrów amatorów
Pisząc relację z kolejki nie można niestety zapomnieć o jednej sprawie, która nie powinna mieć miejsca na boiskach koszykarskich. Kilka drużyn, czy raczej kilku ich członków, zupełnie zapomniało, jaka jest ich rola na boisku. Zapomnieli, że uczestniczą w lidze jako zawodnicy, nie jako arbitrzy-hobbyści. Sędziowaniem w lidze UNBA zajmująsię profesjonalni sędziowie. W koszykówce liczy się nie to, kto więcej dyskutuje z arbitrami (choć czasami przydaje się wyjaśnić kilka spraw), tylko to, kto w całą grę włoży więcej umiejętności i serca. Szczególnie opłakane skutki miało to w przypadku zawodników drugoligowego Wolfensteina, którzy przez cały mecz z Chupacabrass myśleli tylko i wyłącznie o tym, jakie urojone błędy mogą jeszcze wytknąć sędziom. Oczywiście na nic się to zdało. Dziwnym trafem w tym samym czasie zupełnie zapomnieli o zdobywaniu punktów. Prawdopodobnie właśnie dlatego zgromadzili ich w całym spotkaniu ledwie 27 i pozwolili grającym bardzo słabo, ale jednak z zaangażowaniem i determinacją przeciwnikom odnieść cenne w ich przypadku zwycięstwo. Podobnie sprawy się miały w pojedynku Iniemamocnych z Siostrami Spinningowymi. Tutaj jeden z kluczowych dla swojej drużyny "iniemamocnych" w ważnym momencie spotkania również skupił się raczej na pracy jednego z arbitrów, niż na własnych poczynaniach i dobru drużyny. Bardzo brakowało go w ostatnich minutach przegranego przez Iniemamocnych meczu. Jego zachowanie podczas, jak również po meczu, nie pozostało niezauważone przez organizatorów, którzy w ramach ostrzeżenia odsunęli go karnie od gry w jednym spotkaniu.
Więcej informacji, tabele terminarz rozgrywek, statystyki spotkań na www.unba.pl
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]







