Olejniczak: są pieniądze na Legię, będą na inne cele

Rozmawiali Jan Fusiecki, Iwona Szpala
28.10.2010 aktualizacja: 2010-10-27 23:06
A A A Drukuj
Wojciech Olejniczak Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta
- Jeśli miasto wyłożyło prawie pół miliarda na stadion Legii, to znaczy, że są też pieniądze na sport masowy, budowę przedszkoli i żłobków - mówi Wojciech Olejniczak, kandydat SLD na prezydenta Warszawy
Jan Fusiecki, Iwona Szpala: Jako kandydat SLD reklamował się pan, idąc Krakowskim Przedmieściem "Drogą krzyżową"? Jak Chrystus?

Wojciech Olejniczak: Nie. Wskazałem dziewięć stacji, by pokazać, że Warszawa to nie dla wszystkich miasto mlekiem i miodem płynące. Mamy też wielkie obszary cierpienia...

...i męki?

- Tak.

Czyjej?

- Np. mieszkańców, którym miasto drastycznie podniosło opłaty za użytkowanie wieczyste nieruchomości.

Przez zaniedbania poprzednich ekip, w których byli także przedstawiciele SLD, te opłaty nie były poddane korektom. Coś trzeba było z tym zrobić.

- Nie może być tak, że w jednej kamienicy opłaty rosną o 1000 proc., obok o 100 proc., a gdzie indziej wcale. SLD zgłosi wkrótce projekt ustawy, który wyeliminuje uznaniowość w tej dziedzinie. Prezydent Gronkiewicz-Waltz tej sprawy nie czuje. Mamy tu do czynienia z bałaganiarstwem.

Wróćmy na drogę krzyżową. Dlaczego polityk lewicy nawiązuje w kampanii do symboliki chrześcijańskiej?

- (śmiech) Zorganizujemy też piknik, taką majówkę, ale dostosowaną do jesiennej aury.

Czy słyszał pan komentarze, płynące też ze środowiska pana partii, że ostatnią stacją Olejniczaka będzie ukrzyżowanie, po tym jak nie uzyska satysfakcjonującego wyniku w wyborach.

- Jako polityk jestem nieśmiertelny. Teraz walczę o jak najlepszy wynik w Warszawie.

Nawet bez pieniędzy na kampanię? Dzieli się je centralnie. W Sojuszu słychać głosy, że pana były konkurent Grzegorz Napieralski nie sypnie w stolicy groszem.

- Przykro mi, gdy słyszę te spekulacje. To efekt wewnątrzpartyjnej gry. SLD jest w przededniu sprzedaży centrali na Rozbrat. Mam zapewnienie Grzegorza Napieralskiego, że pieniądze na kampanię w stolicy będą.

Z tym, co mówi Napieralski, z reguły nie ma problemu. Z tym, co robi, bywa różnie. Wiedzą to jego wewnątrzpartyjni konkurenci, do których pana tradycyjnie się zalicza.

- To państwa zdanie.

Lubi pan lidera SLD?

- Nasze relacje są OK.

To przyjaźń?

- W polityce czy w miejscu pracy ideałem są relacje koleżeńskie, a nie przyjacielskie.

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy