Europejska Stolica Kultury bez książek? To możliwe

Roman Cieśliński, bibliotekarz
29.10.2010 aktualizacja: 2010-10-28 21:19
A A A Drukuj
Uroczyste zapalenie neonu Pawła Althamera na bibliotece publicznej przy ul. św. Wincentego na Bródnie Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta
Miasto ostro tnie wydatki na bliblioteki publiczne, z których korzystają tysiące warszawiaków. Przeczytaj list wzburzonego pracownika jednej z bibliotek
Wasza (a również i moja) gazeta dużo miejsca poświęca kulturze. Literaturze i konkretnym książkom. Alarmowaliście, że Polacy nie czytają, i pisaliście, jak negatywnie może się to odbić na rozwoju społeczeństwa. Była też wspaniała akcja "Cała Polska czyta dzieciom". Miesiąc temu pojawił się zaś optymistyczny wywiad z ministrem kultury, z którego można wywnioskować, że tragedii nie ma, a VAT na książki bibliotekom wyjdzie na dobre, bo być może kwotę uzyskaną z VAT-u uda się przeznaczyć na zakup nowości.

Weźmy Warszawę, stolicę europejskiego państwa, być może przyszłą Europejską Stolicę Kultury. Z powodu cięć budżetowych mieszkaniec tego miasta nie odwiedzi swoich ulubionych bibliotek, bo zostaną zamknięte, a w tych, które pozostaną, nie znajdzie poszukiwanych książek, bo ile ich można do biblioteki kupić za kilkaset złotych miesięcznie? Nie pożyczysz, szanowny warszawiaku, ulubionego filmu i nie posłuchasz ulubionej muzyki, bo na to już zupełnie nie ma pieniędzy.

A prasa? Biblioteki zawsze były miejscem, w którym czytało się bądź wypożyczało dzienniki, tygodniki, miesięczniki. Teraz, szanowny podatniku, w niektórych placówkach dostaniesz pięć tytułów do wyboru, a w niektórych żadnego. To nie jest problem - to jest tragedia.

Szanowni decydenci zapewne myślą sobie: a któż chodzi do tych bibliotek, to już przeżytek. Otóż mylą się. Podam kilka przykładów z mojego podwórka, tzn. z jednej z wielu warszawskich bibliotek: * 3897 zarejestrowanych czytelników, * 67 338 wypożyczonych książek, * 34 969 osób przyszło do biblioteki w ciągu roku.

To są dane z ubiegłego roku, w obecnym jest podobnie. Proszę pomyśleć: odwiedziło nas prawie 35 tys. osób, wypożyczyliśmy 67 tys. książek. A jesteśmy tylko jedną z warszawskich filii bibliotecznych. Jak się poczują te tysiące czytelników, płacących podatki na kulturę również, którym będziemy musieli powiedzieć, że władza na książki pieniędzy nie daje i proponuje, żeby je sobie po prostu kupili? Jedynym naszym orężem są kartki przy wyborczych urnach.

W wydanym niedawno wywiadzie rzece Umberto Eco przekonuje: "Nie myśl, że książki znikną". Na pewno znikną w Warszawie, być może Europejskiej Stolicy Kultury.

Roman Cieśliński, bibliotekarz

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy