Europejska Stolica Kultury bez książek? To możliwe
29.10.2010
aktualizacja: 2010-10-28 21:19
Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta
Miasto ostro tnie wydatki na bliblioteki publiczne, z których korzystają tysiące warszawiaków. Przeczytaj list wzburzonego pracownika jednej z bibliotek
ZOBACZ TAKŻE
- Co z tytułem europejskiej stolicy kultury dla Warszawy (05-01-11, 16:00)
- Przynieś kwiaty dla Warszawy. Bo Warszawa jest kobietą! (07-03-11, 16:00)
- Kulturalny start polskiej prezydencji w Unii (16-03-11, 23:00)
- Kulturalna współpraca ma zbliżyć Łódź i Warszawę (18-02-11, 22:14)
- Dla kogo Europejska Stolica Kultury? "Dla Warszawy!" (29-01-11, 15:00)
- Płacisz 30 zł - bierzesz tyle książek, ile uniesiesz (03-12-10, 11:59)
- Marsz Świętych czy Halloween? Co planujesz w niedzielę? (29-10-10, 09:00)
- W Warszawie można obejrzeć bezcenne rękopisy Chopina (25-09-10, 06:00)
- Festiwal Nauki: Zapomniany uczony wrócił na Uniwersytet (20-09-10, 10:00)
- Gmach główny i dwa inne budynki SGH są zabytkami (24-08-10, 09:00)
- "Po co Uniwersytetowi tyle bibliotek?" (24-08-10, 09:00)
- Budują nową bibliotekę na 230 tys. woluminów (20-08-10, 12:00)
Wasza (a również i moja) gazeta dużo miejsca poświęca kulturze. Literaturze i konkretnym książkom. Alarmowaliście, że Polacy nie czytają, i pisaliście, jak negatywnie może się to odbić na rozwoju społeczeństwa. Była też wspaniała akcja "Cała Polska czyta dzieciom". Miesiąc temu pojawił się zaś optymistyczny wywiad z ministrem kultury, z którego można wywnioskować, że tragedii nie ma, a VAT na książki bibliotekom wyjdzie na dobre, bo być może kwotę uzyskaną z VAT-u uda się przeznaczyć na zakup nowości.
Weźmy Warszawę, stolicę europejskiego państwa, być może przyszłą Europejską Stolicę Kultury. Z powodu cięć budżetowych mieszkaniec tego miasta nie odwiedzi swoich ulubionych bibliotek, bo zostaną zamknięte, a w tych, które pozostaną, nie znajdzie poszukiwanych książek, bo ile ich można do biblioteki kupić za kilkaset złotych miesięcznie? Nie pożyczysz, szanowny warszawiaku, ulubionego filmu i nie posłuchasz ulubionej muzyki, bo na to już zupełnie nie ma pieniędzy.
A prasa? Biblioteki zawsze były miejscem, w którym czytało się bądź wypożyczało dzienniki, tygodniki, miesięczniki. Teraz, szanowny podatniku, w niektórych placówkach dostaniesz pięć tytułów do wyboru, a w niektórych żadnego. To nie jest problem - to jest tragedia.
Szanowni decydenci zapewne myślą sobie: a któż chodzi do tych bibliotek, to już przeżytek. Otóż mylą się. Podam kilka przykładów z mojego podwórka, tzn. z jednej z wielu warszawskich bibliotek: * 3897 zarejestrowanych czytelników, * 67 338 wypożyczonych książek, * 34 969 osób przyszło do biblioteki w ciągu roku.
To są dane z ubiegłego roku, w obecnym jest podobnie. Proszę pomyśleć: odwiedziło nas prawie 35 tys. osób, wypożyczyliśmy 67 tys. książek. A jesteśmy tylko jedną z warszawskich filii bibliotecznych. Jak się poczują te tysiące czytelników, płacących podatki na kulturę również, którym będziemy musieli powiedzieć, że władza na książki pieniędzy nie daje i proponuje, żeby je sobie po prostu kupili? Jedynym naszym orężem są kartki przy wyborczych urnach.
W wydanym niedawno wywiadzie rzece Umberto Eco przekonuje: "Nie myśl, że książki znikną". Na pewno znikną w Warszawie, być może Europejskiej Stolicy Kultury.
Roman Cieśliński, bibliotekarz
Weźmy Warszawę, stolicę europejskiego państwa, być może przyszłą Europejską Stolicę Kultury. Z powodu cięć budżetowych mieszkaniec tego miasta nie odwiedzi swoich ulubionych bibliotek, bo zostaną zamknięte, a w tych, które pozostaną, nie znajdzie poszukiwanych książek, bo ile ich można do biblioteki kupić za kilkaset złotych miesięcznie? Nie pożyczysz, szanowny warszawiaku, ulubionego filmu i nie posłuchasz ulubionej muzyki, bo na to już zupełnie nie ma pieniędzy.
A prasa? Biblioteki zawsze były miejscem, w którym czytało się bądź wypożyczało dzienniki, tygodniki, miesięczniki. Teraz, szanowny podatniku, w niektórych placówkach dostaniesz pięć tytułów do wyboru, a w niektórych żadnego. To nie jest problem - to jest tragedia.
Szanowni decydenci zapewne myślą sobie: a któż chodzi do tych bibliotek, to już przeżytek. Otóż mylą się. Podam kilka przykładów z mojego podwórka, tzn. z jednej z wielu warszawskich bibliotek: * 3897 zarejestrowanych czytelników, * 67 338 wypożyczonych książek, * 34 969 osób przyszło do biblioteki w ciągu roku.
To są dane z ubiegłego roku, w obecnym jest podobnie. Proszę pomyśleć: odwiedziło nas prawie 35 tys. osób, wypożyczyliśmy 67 tys. książek. A jesteśmy tylko jedną z warszawskich filii bibliotecznych. Jak się poczują te tysiące czytelników, płacących podatki na kulturę również, którym będziemy musieli powiedzieć, że władza na książki pieniędzy nie daje i proponuje, żeby je sobie po prostu kupili? Jedynym naszym orężem są kartki przy wyborczych urnach.
W wydanym niedawno wywiadzie rzece Umberto Eco przekonuje: "Nie myśl, że książki znikną". Na pewno znikną w Warszawie, być może Europejskiej Stolicy Kultury.
Roman Cieśliński, bibliotekarz
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


