Tybetańczycy jak kiedyś Polacy. Bronią języka [zdjęcia]
02.11.2010
aktualizacja: 2010-11-02 18:32
Około 30 osób demonstrowało we wtorek przed Sejmem solidarność z Tybetańczykami w obronie ich języka. Tego dnia wizytę w Polsce rozpoczął - od spotkania z marszałkiem Senatu Bogdanem Borusewiczem - jeden z najwyższych rangą przedstawicieli władz chińskich Jia Qinglin.
ZOBACZ TAKŻE
- "Tybetańczycy, pamiętamy" - protest pod ambasadą Chin (10-03-11, 20:06)
- Jak PO manipulowała przy rondzie dla Tybetu (21-04-10, 09:00)
- Warszawa się uśmiecha. I to jak! Zobacz wyniki konkursu (03-11-10, 06:00)
- Tysiąc prawników doradzi za darmo (02-11-10, 21:11)
- Na Woli odsłonięto tablicę ku czci Tybetańczyków (24-10-10, 21:37)
- Pani prezydent będzie na rondzie Tybetu (22-10-10, 11:00)
- PO nie chce swojego aktywnego radnego. Za Wolny Tybet (21-09-10, 09:00)
- Plac dla Jacka Kuronia, a co z rondem Wolnego Tybetu? (18-03-10, 23:00)
- Wolność Tybetu schowana do szuflady - radni się boją (19-12-09, 11:00)
Demonstranci przed Sejmem, czekając na przejazd chińskiego gościa, wznosili okrzyki: "Wolny Tybet!", "Tybetańczycy potrzebują równości języka". Część z nich miała na sobie tybetańskie flagi, niektórzy trzymali też transparenty w językach: chińskim, tybetańskim, polskim i angielskim, m.in.: "Głos Tybetańczyków w Tybecie powinien zostać wysłuchany", "Uwolnić obrońców praw człowieka".
Nie chcą chińskiego w szkołach
Przedstawiciele organizacji Falun Gong, którzy brali udział w demonstracji, chcą, aby Jia Qinglin został w Polsce zatrzymany przez organy ścigania.
Tuten Hunga z nieformalnej społeczności Tybetańczyków w Polsce powiedział, że protest przed Sejmem jest demonstracją przeciwko okupacji chińskiej. "Chcemy przekazać chińskiemu przedstawicielowi, co myślimy, czego chcemy" - podkreślił. Dodał, że w Polsce przebywa ok. 25 Tybetańczyków.
W ostatnich dniach, w związku z decyzją władz Chin, że zajęcia w szkołach, także tych, w których uczą się mniejszości tybetańskie, mają być prowadzone po chińsku, wywołała protesty uczniów i studentów. "To pierwszy taki protest Tybetańczyków po 2008 roku" - podkreślił w rozmowie z Piotr Cykowski z Programu Tybetańskiego Fundacji Inna Przestrzeń.
"Jest to tak naprawdę rugowanie tybetańskiego języka z życia, ze szkolnictwa. Język tybetański już teraz jest marginalizowany, dyskryminowany, a gdy w szkołach będą używane podręczniki chińskie, stanie się językiem martwym" - dodał. "Z tym językiem wiąże się kultura tybetańska, buddyzm, co ma znaczenie także dla światowego dziedzictwa kulturowego" - zaznaczył. Wyjaśnił także, że Jia Qinglin w Chinach odpowiada m.in. za politykę względem Tybetu.
Jeden z uczestników protestu, Konrad Piekarski, zaznaczył, że w historii Polski też były momenty, kiedy polski język był zakazywany w szkołach. "Dlatego uważam, że należy walczyć wspólnie z Tybetańczykami" - mówił.
"Jest to bezprecedensowy moment, w którym jedna z najpotężniejszych osób w Chińskiej Republice Ludowej boi się przejechać środkiem Warszawy i zetknąć z grupką pokojowo nastawionych Tybetańczyków" - powiedział Witold Hebanowski z Programu Tybetańskiego Fundacji Inna Przestrzeń, kiedy okazało się, że przywódca chiński znajduje się na terenie Senatu i prawdopodobnie nie przejechał trasą, na której oczekiwali go demonstranci.
Wyrównywanie szans?
W kolejnych dniach wizyty planowane są spotkania Jia Qinglina m.in. z prezydentem Bronisławem Komorowskim i premierem Donaldem Tuskiem. Przewodniczącemu Chińskiej Ludowej Politycznej Konferencji Konsultatywnej towarzyszy delegacja chińskich przedsiębiorców.
Program Tybetański Fundacji Inna Przestrzeń w ub. tygodniu wystosował w związku z wizytą list m.in. do marszałków Sejmu i Senatu. Jak podkreślono w liście, w chińskich więzieniach przetrzymywani są Tybetańczycy skazani za pokojowe korzystanie z prawa do wolności słowa czy przekonań religijnych. Autorzy listu zaznaczają, że byliby wdzięczni, gdyby temat Tybetu pojawił się w rozmowach władz polskich z przedstawicielem władz Chin. "Wierzymy, że w tej sytuacji ogromną rolę odgrywa konsekwentne upominanie się o poszanowanie praw człowieka podczas bezpośrednich rozmów z chińskimi przywódcami" - zaznaczono.
Chińska agencja Xinhua zaznacza, że celem reformy dot. używania języka chińskiego w szkołach ma być wyrównanie szans między grupami etnicznymi w Chinach oraz promowanie rozwoju na terenach zamieszkanych przez mniejszości etniczne. Władze Chin zapowiedziały, że zmiany nie będą wprowadzane na siłę w rejonach, w których "sytuacja do tego nie dojrzała". Nie doprecyzowano jednak, według jakich kryteriów będzie dokonywana ocena.
Chiny rządzą w Tybecie żelazną ręką, odkąd chińska armia zajęła ten region w 1950 roku. Język tybetański jest oficjalnym językiem w Tybecie i regionach Chin, gdzie Tybetańczycy są główną grupą etniczną. Władze w Pekinie od dziesięcioleci promują jednak język mandaryński w ramach ujednolicania kraju.
Nie chcą chińskiego w szkołach
Przedstawiciele organizacji Falun Gong, którzy brali udział w demonstracji, chcą, aby Jia Qinglin został w Polsce zatrzymany przez organy ścigania.
Tuten Hunga z nieformalnej społeczności Tybetańczyków w Polsce powiedział, że protest przed Sejmem jest demonstracją przeciwko okupacji chińskiej. "Chcemy przekazać chińskiemu przedstawicielowi, co myślimy, czego chcemy" - podkreślił. Dodał, że w Polsce przebywa ok. 25 Tybetańczyków.
W ostatnich dniach, w związku z decyzją władz Chin, że zajęcia w szkołach, także tych, w których uczą się mniejszości tybetańskie, mają być prowadzone po chińsku, wywołała protesty uczniów i studentów. "To pierwszy taki protest Tybetańczyków po 2008 roku" - podkreślił w rozmowie z Piotr Cykowski z Programu Tybetańskiego Fundacji Inna Przestrzeń.
"Jest to tak naprawdę rugowanie tybetańskiego języka z życia, ze szkolnictwa. Język tybetański już teraz jest marginalizowany, dyskryminowany, a gdy w szkołach będą używane podręczniki chińskie, stanie się językiem martwym" - dodał. "Z tym językiem wiąże się kultura tybetańska, buddyzm, co ma znaczenie także dla światowego dziedzictwa kulturowego" - zaznaczył. Wyjaśnił także, że Jia Qinglin w Chinach odpowiada m.in. za politykę względem Tybetu.
Jeden z uczestników protestu, Konrad Piekarski, zaznaczył, że w historii Polski też były momenty, kiedy polski język był zakazywany w szkołach. "Dlatego uważam, że należy walczyć wspólnie z Tybetańczykami" - mówił.
"Jest to bezprecedensowy moment, w którym jedna z najpotężniejszych osób w Chińskiej Republice Ludowej boi się przejechać środkiem Warszawy i zetknąć z grupką pokojowo nastawionych Tybetańczyków" - powiedział Witold Hebanowski z Programu Tybetańskiego Fundacji Inna Przestrzeń, kiedy okazało się, że przywódca chiński znajduje się na terenie Senatu i prawdopodobnie nie przejechał trasą, na której oczekiwali go demonstranci.
Wyrównywanie szans?
W kolejnych dniach wizyty planowane są spotkania Jia Qinglina m.in. z prezydentem Bronisławem Komorowskim i premierem Donaldem Tuskiem. Przewodniczącemu Chińskiej Ludowej Politycznej Konferencji Konsultatywnej towarzyszy delegacja chińskich przedsiębiorców.
Program Tybetański Fundacji Inna Przestrzeń w ub. tygodniu wystosował w związku z wizytą list m.in. do marszałków Sejmu i Senatu. Jak podkreślono w liście, w chińskich więzieniach przetrzymywani są Tybetańczycy skazani za pokojowe korzystanie z prawa do wolności słowa czy przekonań religijnych. Autorzy listu zaznaczają, że byliby wdzięczni, gdyby temat Tybetu pojawił się w rozmowach władz polskich z przedstawicielem władz Chin. "Wierzymy, że w tej sytuacji ogromną rolę odgrywa konsekwentne upominanie się o poszanowanie praw człowieka podczas bezpośrednich rozmów z chińskimi przywódcami" - zaznaczono.
Chińska agencja Xinhua zaznacza, że celem reformy dot. używania języka chińskiego w szkołach ma być wyrównanie szans między grupami etnicznymi w Chinach oraz promowanie rozwoju na terenach zamieszkanych przez mniejszości etniczne. Władze Chin zapowiedziały, że zmiany nie będą wprowadzane na siłę w rejonach, w których "sytuacja do tego nie dojrzała". Nie doprecyzowano jednak, według jakich kryteriów będzie dokonywana ocena.
Chiny rządzą w Tybecie żelazną ręką, odkąd chińska armia zajęła ten region w 1950 roku. Język tybetański jest oficjalnym językiem w Tybecie i regionach Chin, gdzie Tybetańczycy są główną grupą etniczną. Władze w Pekinie od dziesięcioleci promują jednak język mandaryński w ramach ujednolicania kraju.
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]








