"Brudno, że aż wstyd" na schodach z Gnojnej Góry

Małgorzata Zubik
09.11.2010 aktualizacja: 2010-11-08 21:55
A A A Drukuj
Na schodach czerwone serce, niedopałki i ciemne plamy wżarte w granit Fot. Robert Kowalewski / Agencja Gazeta
Niedopałki, szkło, odchody, zacieki. Eleganckie schody na Gnojną Górę wyglądają tak, jakby nie miały gospodarza.
- Jest tak brudno, że wstyd tu przyprowadzić znajomych. Śmierdzi moczem, stopnie się kleją - opowiada pan Krzysztof, który wybrał się na spacer po Starówce z rodziną. Z ul. Brzozowej postanowił zejść w dół schodami, łukiem po skarpie wiślanej.

Schody robią wrażenie tylko z daleka, z bliska wyglądają fatalnie. Mniej więcej w połowie wysokości wandal narysował czerwone serce z napisem: "Ty i ja głupki dwa", gryzmoły są też na samej górze i na dole. Stopnie usłane niedopałkami papierosów z ciemnymi plamami wżartymi w granitowe płyty. Można natknąć się na potłuczone szkło i odchody. - A przecież schody zbudowano niedawno, dlaczego nikt o nie dba? - pyta nasz czytelnik.

Zejście z Gnojnej Góry powstało trzy lata temu. Schody mają prawie sto stopni, są obłożone szarym granitem. Przy ich budowie wzmocniono skarpę, mury kamienicy przy ul. Brzozowej 6/8 i 6/8a. Inwestycja pochłonęła blisko 3 mln zł.

Po naszej interwencji schody obejrzał pracownik Zarządu Terenów Publicznych, który nimi administruje. - Faktycznie schody wyglądają fatalnie, bijemy się w piersi - przyznaje rzeczniczka Śródmieścia Urszula Majewska. - Jest tam zatrudniona firma, która sprząta, szkoda, że nie zwróciła uwagi na stan schodów.

ZTP urządzi gruntowne szorowanie zaniedbanych schodów, a potem ma regularnie kontrolować ich czystość. - Napiszą też do straży miejskiej, żeby częściej wysyłać tam patrole. Latem nie było tam tak brudno, pewnie dlatego, że stale kręciło się tam wiele osób - podejrzewa Urszula Majewska. - Teraz łatwiej tam się zbierać i brudzić.

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy