Dom bankowy: szpital i bastion powstańców
12.11.2010
aktualizacja: 2010-11-11 20:39
ARCHITEKTURA I BUDOWNICTWO 1930
Dom mieszkalny pracowników Banku Polskiego był jednym z bastionów powstańczych na Górnym Czerniakowie.
ZOBACZ TAKŻE
- Jest kolejny trop w historii o czarnoskórym powstańcu (16-12-10, 09:00)
- Magiczny świat sreberek do cukierków na Mokotowie (10-12-10, 14:00)
- Sybaryta sprzed stu lat na fotelu w złote smoki (03-12-10, 15:00)
- Skończył sto lat i promuje książkę o Warszawie (19-11-10, 15:00)
- Komu jabłka? Komu? Tak się ratuje Saską Kępę (12-11-10, 08:00)
- Historia potrafi być fascynująca. Gra miejska w ruinach (11-11-10, 22:00)
- Warszawa nieodbudowana: Morderca w skórze Adonisa (04-11-10, 17:36)
- Romans w domu bankowców. Jak powstał Park Kultury? (29-10-10, 15:00)
- Renesans w miejscu fabryk na Woli (21-10-10, 18:22)
Napisałem o tym budynku przed dwoma tygodniami i od razu odezwali się nasi czytelnicy. "W tym domu się urodziłem. Mieszkałem w nim przez pierwsze pięć lat mojego życia" - napisał do nas w liście pan Michał Frydrychiewicz.
Przypomnijmy, że budynek powstał w 1928 r., a zaprojektował go związany z bankiem architekt Stanisław Filasiewicz. Gmach stanął u zbiegu ulic Okrąg, Czerniakowskiej i Wilanowskiej. Od Czerniakowskiej miał jedynie narożnik, a w skrzydle od ulicy Okrąg (nr 2) znajdowała się brama wiodąca na podwórko. Obydwa skrzydła od podwórka łączyła oficyna. Mieszkania w budynku dla siebie i rodziny kupił tu m.in. dziadek pana Frydrychiewicza - Jan Kosiński.
Nasz czytelnik urodził się we wrześniu 1939 r. i mieszkał tu aż do momentu, gdy Niemcy po zajęciu Wilanowskiej, ostatniego punktu oporu na Górnym Czerniakowie, wygonili cywilnych mieszkańców i popędzili ich do Pruszkowa.
"Biały" ginie pierwszy
Dom zamieniony w powstańczy bastion znakomicie pamięta inny z naszych czytelników, Jerzy Sienkiewicz "Rudy", który walczył w Powstaniu od pierwszego do ostatniego dnia na Górnym Czerniakowie, Mokotowie i w Śródmieściu.
- Już 1 sierpnia około 18 przed budynkiem poległ mój kolega, strzelec Tadeusz Dobrzański "Biały", żołnierz plutonu 1140 zgrupowania "Konrada". Posłano go z patrolem rozpoznawczym i wdał się w strzelaninę z Niemcami zajmującymi garaże na Wilanowskiej. Razem z nim ranny został strzelec "Furman", Wacław Wagner - opowiada "Rudy". Mieszkańcy budynku wciągnęli poległego do bramy.
- Gdzie go potem pochowali? Nie wiem - zastanawia się Sienkiewicz.
Zajęli się też rannym. "Biały", który poległ w drugiej godzinie Powstania, był z zawodu lakiernikiem samochodowym. Był z pokolenia Kolumbów. Miał równo 20 lat.
- Jego droga konspiracyjna prowadziła przez kompanię szturmową "Odwet" aż do grupy szturmowej plutonu 1140 w drugiej kompanii zgrupowania "Konrad". Poznałem go na jakiejś zbiórce szkoleniowej - mówi Sienkiewicz.
W oficynie - szpital
Kolejny powstańczy rozdział w dziejach budynku zaczął się nocą z 7 na 8 września.
Na Górny Czerniaków ze Śródmieścia przysłany został kapitan "Kryska" (Zygmunt Netzer). Wraz z nim przybyły cztery kompanie bardzo źle uzbrojonego wojska. "Kryska" ulokował swój sztab właśnie w domu przy Czerniakowskiej 200.
- Dowodził stamtąd odcinkiem na Czerniakowie, aż do czasu przybycia podpułkownika "Radosława" (Jana Mazurkiewicza) wraz z oddziałami "Czata" i "Broda", które w znaczący sposób wzmocniły obronę Czerniakowa - opowiada Sienkiewicz.
"Radosław" objął dowództwo, a "Kryska" został jego zastępcą. - Teraz to właśnie "Radosław" ulokował się w domu przy Czerniakowskiej 200, a "Kryska" przeniósł się na Zagórną, gdzie 12 września został ciężko ranny - wspomina Sienkiewicz.
W oficynie kamienicy ulokował się szpital powstańczy. Prowadził go Zygmunt Kujawski "Brom".
O szpitalu czytamy w „Pamiętnikach żołnierzy batalionu »Zośka «”. W bardziej literackiej wersji opisał go autor „Kamieni na szaniec” Aleksander Kamiński w książce „Zośka i Parasol”. Czytamy o Jerzym Zborowskim „Jeremim”, który ranny ocknął się w szpitalu. „Odzyskując przytomność, już początkami świadomości chwycił strzelaninę, wybuchy, krzyki i jakiś nerwowy ruch. Leżał na noszach tuż obok nieprzytomnego powstańca. Panował niewiarygodny ścisk i zaduch. Przez szpary okienek i przez drzwi wdzierał się dym. Nieludzki ryk człowieka, któremu lekarz łamał kość udową, zagłuszał nawet walkę toczącą się gdzieś w pobliżu”.
Berlingowcy nadchodzą z pomocą
W sierpniu na Górnym Czerniakowie panował jeszcze względny spokój. Zacięte walki, jedne z najkrwawszych w czasie całego Powstania Warszawskiego, rozgorzały tu w połowie września. Dom przy Czerniakowskiej 200 broniony był przez plutony Batalionu "Zośka", które Niemcy zmusili do wycofania się z linii ulic Rozbrat i Szarej.
- Byli tam też żołnierze "Czaty" kapitana "Motyla" (Zbigniewa Ścibora-Rylskiego) i "Kryski". Niemcy w pobliże budynku stanowiącego bastion zamykający wylot Wilanowskiej dotarli 15 września. Nocą z 15 na 16, a potem z 16 na 17 i z 17 na 18 września zza Wisły na Czerniaków przeprawili się berlingowcy, żołnierze 9. Pułku Piechoty 3. Dywizji Piechoty 1. Armii Wojska Polskiego. Zaczęli wspomagać żołnierzy "Radosława". Walczyli na ulicy Okrąg, Wilanowskiej, a także w domu przy Czerniakowskiej 200. Żołnierze generała Zygmunta Berlinga byli przeważnie Kresowiakami lub świeżo wcielonymi do wojska chłopcami z lubelskich wsi. Często po raz pierwszy w życiu widzieli wielkie miasto. Byli słabo wyszkoleni. "W warunkach ciężkiej bitwy miejskiej czuli się obco, niepewnie, źle. Zaskakiwały ich dziesiątki nieoczekiwanych zjawisk, których nie umieli rozpoznać, i nie wiedzieli, jak się do nich ustosunkować. A reagować trzeba było natychmiast pod groźbą utraty życia lub spowodowania nieszczęścia. Zdezorientowani, wylękli, popełniali głupstwa lub zachowywali bierną bezradność. (....) Powstańców drażniła nieobrotność, niepojętość zastraszonych lubliniaków, w serca zaś tamtych zapadł uraz do pokpiwających, zarozumiałych, pokrzykujących powstańców" - oceniał Aleksander Kamiński.
- Nasi z nawyku próbują okopywać się na zajętych pozycjach, a tu wszędzie bruk i asfalt - opowiadał mi Tadeusz Targoński, żołnierz 9. Pułku Piechoty, który wylądował na Czerniakowie rankiem 17 września.
Przypomnijmy, że budynek powstał w 1928 r., a zaprojektował go związany z bankiem architekt Stanisław Filasiewicz. Gmach stanął u zbiegu ulic Okrąg, Czerniakowskiej i Wilanowskiej. Od Czerniakowskiej miał jedynie narożnik, a w skrzydle od ulicy Okrąg (nr 2) znajdowała się brama wiodąca na podwórko. Obydwa skrzydła od podwórka łączyła oficyna. Mieszkania w budynku dla siebie i rodziny kupił tu m.in. dziadek pana Frydrychiewicza - Jan Kosiński.
Nasz czytelnik urodził się we wrześniu 1939 r. i mieszkał tu aż do momentu, gdy Niemcy po zajęciu Wilanowskiej, ostatniego punktu oporu na Górnym Czerniakowie, wygonili cywilnych mieszkańców i popędzili ich do Pruszkowa.
"Biały" ginie pierwszy
Dom zamieniony w powstańczy bastion znakomicie pamięta inny z naszych czytelników, Jerzy Sienkiewicz "Rudy", który walczył w Powstaniu od pierwszego do ostatniego dnia na Górnym Czerniakowie, Mokotowie i w Śródmieściu.
- Już 1 sierpnia około 18 przed budynkiem poległ mój kolega, strzelec Tadeusz Dobrzański "Biały", żołnierz plutonu 1140 zgrupowania "Konrada". Posłano go z patrolem rozpoznawczym i wdał się w strzelaninę z Niemcami zajmującymi garaże na Wilanowskiej. Razem z nim ranny został strzelec "Furman", Wacław Wagner - opowiada "Rudy". Mieszkańcy budynku wciągnęli poległego do bramy.
- Gdzie go potem pochowali? Nie wiem - zastanawia się Sienkiewicz.
Zajęli się też rannym. "Biały", który poległ w drugiej godzinie Powstania, był z zawodu lakiernikiem samochodowym. Był z pokolenia Kolumbów. Miał równo 20 lat.
- Jego droga konspiracyjna prowadziła przez kompanię szturmową "Odwet" aż do grupy szturmowej plutonu 1140 w drugiej kompanii zgrupowania "Konrad". Poznałem go na jakiejś zbiórce szkoleniowej - mówi Sienkiewicz.
W oficynie - szpital
Kolejny powstańczy rozdział w dziejach budynku zaczął się nocą z 7 na 8 września.
Na Górny Czerniaków ze Śródmieścia przysłany został kapitan "Kryska" (Zygmunt Netzer). Wraz z nim przybyły cztery kompanie bardzo źle uzbrojonego wojska. "Kryska" ulokował swój sztab właśnie w domu przy Czerniakowskiej 200.
- Dowodził stamtąd odcinkiem na Czerniakowie, aż do czasu przybycia podpułkownika "Radosława" (Jana Mazurkiewicza) wraz z oddziałami "Czata" i "Broda", które w znaczący sposób wzmocniły obronę Czerniakowa - opowiada Sienkiewicz.
"Radosław" objął dowództwo, a "Kryska" został jego zastępcą. - Teraz to właśnie "Radosław" ulokował się w domu przy Czerniakowskiej 200, a "Kryska" przeniósł się na Zagórną, gdzie 12 września został ciężko ranny - wspomina Sienkiewicz.
W oficynie kamienicy ulokował się szpital powstańczy. Prowadził go Zygmunt Kujawski "Brom".
O szpitalu czytamy w „Pamiętnikach żołnierzy batalionu »Zośka «”. W bardziej literackiej wersji opisał go autor „Kamieni na szaniec” Aleksander Kamiński w książce „Zośka i Parasol”. Czytamy o Jerzym Zborowskim „Jeremim”, który ranny ocknął się w szpitalu. „Odzyskując przytomność, już początkami świadomości chwycił strzelaninę, wybuchy, krzyki i jakiś nerwowy ruch. Leżał na noszach tuż obok nieprzytomnego powstańca. Panował niewiarygodny ścisk i zaduch. Przez szpary okienek i przez drzwi wdzierał się dym. Nieludzki ryk człowieka, któremu lekarz łamał kość udową, zagłuszał nawet walkę toczącą się gdzieś w pobliżu”.
Berlingowcy nadchodzą z pomocą
W sierpniu na Górnym Czerniakowie panował jeszcze względny spokój. Zacięte walki, jedne z najkrwawszych w czasie całego Powstania Warszawskiego, rozgorzały tu w połowie września. Dom przy Czerniakowskiej 200 broniony był przez plutony Batalionu "Zośka", które Niemcy zmusili do wycofania się z linii ulic Rozbrat i Szarej.
- Byli tam też żołnierze "Czaty" kapitana "Motyla" (Zbigniewa Ścibora-Rylskiego) i "Kryski". Niemcy w pobliże budynku stanowiącego bastion zamykający wylot Wilanowskiej dotarli 15 września. Nocą z 15 na 16, a potem z 16 na 17 i z 17 na 18 września zza Wisły na Czerniaków przeprawili się berlingowcy, żołnierze 9. Pułku Piechoty 3. Dywizji Piechoty 1. Armii Wojska Polskiego. Zaczęli wspomagać żołnierzy "Radosława". Walczyli na ulicy Okrąg, Wilanowskiej, a także w domu przy Czerniakowskiej 200. Żołnierze generała Zygmunta Berlinga byli przeważnie Kresowiakami lub świeżo wcielonymi do wojska chłopcami z lubelskich wsi. Często po raz pierwszy w życiu widzieli wielkie miasto. Byli słabo wyszkoleni. "W warunkach ciężkiej bitwy miejskiej czuli się obco, niepewnie, źle. Zaskakiwały ich dziesiątki nieoczekiwanych zjawisk, których nie umieli rozpoznać, i nie wiedzieli, jak się do nich ustosunkować. A reagować trzeba było natychmiast pod groźbą utraty życia lub spowodowania nieszczęścia. Zdezorientowani, wylękli, popełniali głupstwa lub zachowywali bierną bezradność. (....) Powstańców drażniła nieobrotność, niepojętość zastraszonych lubliniaków, w serca zaś tamtych zapadł uraz do pokpiwających, zarozumiałych, pokrzykujących powstańców" - oceniał Aleksander Kamiński.
- Nasi z nawyku próbują okopywać się na zajętych pozycjach, a tu wszędzie bruk i asfalt - opowiadał mi Tadeusz Targoński, żołnierz 9. Pułku Piechoty, który wylądował na Czerniakowie rankiem 17 września.
1
2
następne »
-
Re: Dom bankowy: szpital i bastion powstańców
andrzej_b2
12.11.10, 21:41
forum.gazeta.pl/forum/w,437,118641977,118641977,Eugeniusz_Weihs_8211_8222_Bialy_8221_.html»
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


