Komu jabłka? Komu? Tak się ratuje Saską Kępę

Tomasz Urzykowski
12.11.2010 aktualizacja: 2010-11-11 22:13
A A A Drukuj
Magdalena Gnatowska - jako żywo chłopka z Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja
  • Magdalena Gnatowska - jako żywo chłopka z 'Plonu' Jarnuszkiewicza
- Komu jabłka? Komu jabłka? - wołała aktorka Magdalena Gnatowska, rozrzucając wśród ludzi czerwone owoce. Wbrew pozorom nie była to akcja reklamowa grójeckich sadowników, ale happening w obronie zabytków Saskiej Kępy.
W środowy wieczór u zbiegu Zwycięzców i Katowickiej zbiera się kilkadziesiąt osób. Stają przy narożniku przedwojennej kamienicy, na którym w latach 40. umieszczono płaskorzeźbę "Plon" Jerzego Jarnuszkiewicza. Wykonana z zaprawy kompozycja była jedną z rzeźb, którymi po wojnie władza ludowa ozdobiła ulicę Katowicką. W przeciwieństwie do pozostałych wciąż istnieje, ale jest w fatalnym stanie. Wprawdzie zachowały się postacie dwóch chłopek pod rozłożystą jabłonią, ale z wizerunku chłopca z rybą pozostał tylko fragment. Zupełnie zniknął pasący się przy nim baranek. Z inicjatywą uratowania rzeźby przez mieszkańców Saskiej Kępy wyszła graficzka Ewa Brykowska-Liniecka. "Gazeta" pisała o tym w lipcu.

W środę po zmroku "Plon" na chwilę ożywa. Jego "reanimację" przygotował kurator sztuki Krzysztof Żwirblis. Zaprosił aktorkę Magdalenę Gnatowską, która wciela się w rolę chłopki z płaskorzeźby z koszem jabłek na głowie.

- Bohemia, fuji kiku, cortland, rubinola... - wymienia odmiany jabłek i częstuje nimi publiczność.

Są też darmowe ciastka i herbata serwowane przez Kępa Café. Ktoś z uczestników unosi planszę: "Ratujmy baranka!", a w sąsiadującej z "Plonem" witrynie wyświetlane są zdjęcia awangardowych instalacji Jerzego Jarnuszkiewicza z lat 60. Wesoły happening ma jednak poważne przesłanie.

- Jesteśmy świadkami stopniowej degradacji krajobrazu miasta, zwłaszcza niszczenia niechcianego dziedzictwa PRL-u - mówi do zebranych Krzysztof Żwirblis.

Ewa Brykowska-Liniecka opowiada, co do tej pory udało się zrobić dla uratowania "Plonu". Płaskorzeźba ma już kartę ewidencyjną, co jest podstawą do wpisania jej do rejestru zabytków, czyli objęcia ścisłą ochroną. O taki wpis powinna wystąpić wspólnota mieszkańców kamienicy, ale ma wątpliwości, czy zabytek na ścianie nie będzie dla niej obciążeniem. W najbliższy wtorek ma się w tej sprawie spotkać ze stołecznym konserwatorem. Tymczasem chęć odrestaurowania "Plonu" wyraził konserwator Janusz Smaza, wykładowca ASP.

- Zostałoby to wykonane jako praca studencka. A jak "Plon" będzie zabytkiem, wspólnota może się starać o dofinansowanie jego naprawy - mówi Ewa Brykowska-Liniecka.

Dyskusja schodzi na inne niszczejące i niszczone obiekty w okolicy. Krystyna Bratkowska ze stowarzyszenia ŁADna Kępa czyta fragment świeżo przygotowanej przez tę organizację petycji "W obronie Saskiej Kępy", pod którą zbiera podpisy mieszkańców: - Od czerwca tego roku zburzono bez pozwolenia trzy domy znajdujące się w strefie ochrony konserwatorskiej, w tym dwa wpisane do ewidencji zabytków: Królowej Aldony 21 i Katowicka 20. Na miejscu dwóch z nich - Katowicka 20 i Czeska 19 - już powstały budynki o drastycznie powiększonej kubaturze i zmienionym charakterze.

Wszystkie te przypadki były nagłaśniane przez media. Zdaniem społeczników kolejnym zagrożonym zabytkiem jest willa przy Walecznych 10. Pozwolenie na jej znaczną rozbudowę urząd Pragi-Południe wydał niedawno temu samemu inwestorowi, który zniszczył koparką dom przy Królowej Aldony 21.

- Nasza petycja trafi do wszystkich odpowiedzialnych instytucji - zapowiada Krystyna Bratkowska.

Wśród adresatów są: minister kultury, prezydent Warszawy, burmistrz Pragi-Południe, wojewódzki i stołeczny konserwator zabytków, główny i powiatowy nadzór budowlany.

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy