Przed wyborami chwalmy się, ile wlezie. Nawet podwójnie
17.11.2010
aktualizacja: 2010-11-17 12:44
Fot. Filip Klimaszewski / Agencja Gazeta
Zasada nr 1 - przed wyborami wszystko jest możliwe. Zasada nr 2 - chwalić się, nawet kolejny raz tym samym. Urzędnicy opanowali te zasady do perfekcji. Wczoraj udowodnili to na dziwnym spotkaniu najwyższego szczebla z osobami niepełnosprawnymi.
ZOBACZ TAKŻE
- Blond aniołki Napieralskiego startują w wyborach (17-11-10, 08:40)
- Przepełniony szpital na Pradze będzie rozbudowany (19-11-10, 13:00)
- Lux Med otwiera i planuje nowy szpital (18-11-10, 20:24)
- Akcja szalonego wózkowicza w zoo. Jak wygląda krokodyl? (30-08-10, 08:00)
- Sukces Szalonego Wózkowicza: wywalczył rampy (31-07-10, 18:00)
- Szalony wózkowicz nie głosował. Nie mógł wejść do lokalu (20-06-10, 15:30)
- Szalony Wózkowicz jechał Swingiem: bardzo mi się podoba (14-06-10, 19:37)
- Szalony wózkowicz wkracza do akcji - teraz na Krakowskie (08-04-10, 09:00)
- Szalony wózkowicz z wizytą u pani prezydent (26-03-10, 06:00)
- Szalony wózkowicz: Pani prezydent, zapraszam na wózek (11-03-10, 09:00)
Do kawiarni Starbucks przy Nowym Świecie (za chwilę o tym, dlaczego tam) przyszli szefowie Zarządu Transportu Miejskiego i Zarządu Dróg Miejskich, burmistrzowie dwóch dzielnic, do tego urzędnicy biura polityki społecznej ratusza. Zjawiła się nawet niezapowiedziana prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz. Zaproszono dziennikarzy, było też kilka osób niepełnosprawnych.
To miało być spotkanie podsumowujące kampanię "Kolej na kolej", w której fundacja MaMa i Towarzystwo Przyjaciół Szalonego Wózkowicza zwracały uwagę na problemy, jakie mają rodzice z wózkami i osoby na wózkach na dworcach i w pociągach. Jednak o tym było niewiele, zresztą z PKP nikt nie przyszedł. Mówiono o czym innym.
Burmistrz Śródmieścia Wojciech Bartelski (PO) chwalił się, że na zlecenie dzielnicy mamy z fundacji MaMa przeprowadziły tu "dogłębny audyt" miejsc niedostępnych dla wózkowiczów. Zrobiły to w wakacje 2008 r., wtedy też burmistrz chwalił się tym po raz pierwszy na konferencji prasowej.
Jego partyjny kolega Wojciech Maurycy Komorowski, który rządzi Ochotą, opowiadał, że u niego audyt odbył się w tym roku. Znowu déja vu. Dokładnie o tym samym mówił pod koniec października u siebie w ratuszu na konferencji prasowej połączonej z naradą z urzędnikami.
Wczoraj przemawiała też urzędniczka miejskiego wydziału ds. osób niepełnosprawnych: o konsultacjach społecznych, o opiniowaniu planów zagospodarowania pod kątem osób niepełnosprawnych. Nie wspomniała, że inicjatywa tego wydziału o podjazdach dla wózkowiczów przy lokalach na Nowym Świecie i Krakowskim Przedmieściu to klapa. Sprawy w swoje ręce wziął dopiero Marek Sołtys, znany jako "Szalony Wózkowicz". Jeździł od lokalu do lokalu i namawiał na przenośne rampy. Udało mu się przekonać właścicieli i menedżerów ok. 30 sklepów, pubów, restauracji, zakładów usługowych. Jedną z pierwszych ramp położono latem w kawiarni Starbucks.
Nieco mniej przyjemnie zrobiło się, kiedy mamy i osoby niepełnosprawne wyliczały przeszkody, na które natykają się, poruszając się po Warszawie. Niektóre pułapki urzędnikom i pani prezydent znane są od dawna. Choćby ciągle popsute windy przy rondzie u zbiegu Marszałkowskiej i Al. Jerozolimskich, do których nie mieszczą się akumulatorowe wózki. Poza tym osoby o słabych rękach nie dają rady samodzielnie obsługiwać tych wind, bo żeby jechały, trzeba cały czas przyciskać guzik. Wczoraj kolejny raz padło zapewnienie, że windy będą zmienione.
- Zapraszamy państwa do nas na rozmowy. Jesteśmy otwarci na sugestie, na współpracę, na opinie - przekonywał niepełnosprawnych Mirosław Kazubek, wicedyrektor ZDM.
- Znamy się od wielu lat, bo cały czas piszę do ZDM - odparła kobieta na wózku. I przywołała odpowiedź, jaką dostała od wiceprezydenta Warszawy w sprawie wind z ronda w centrum - na inne miasta nie stać.
Na pytanie "Gazety" o paski z guzkami na peronach w metrze, których też od lat nie mogą doprosić się niewidomi, pani prezydent odparła, że pasków nie ma, bo brakuje odpowiednich przepisów ("Jak je zamontujemy, to narazimy się na wypłatę odszkodowań, gdyby doszło do wypadku"). Nad przepisami pracują (od dwóch lat) w Ministerstwie Infrastruktury. Twierdzą tam jednak, że wcale nie są one niezbędne do modernizacji stacji.
Na koniec pani prezydent zaapelowała do niepełnosprawnych: - Piszcie o swoich problemach bezpośrednio do mnie. Ja naprawdę czytam pocztę.
Na wszelki wypadek podajemy adres: sekretariatprezydenta@um.warszawa.pl.
To miało być spotkanie podsumowujące kampanię "Kolej na kolej", w której fundacja MaMa i Towarzystwo Przyjaciół Szalonego Wózkowicza zwracały uwagę na problemy, jakie mają rodzice z wózkami i osoby na wózkach na dworcach i w pociągach. Jednak o tym było niewiele, zresztą z PKP nikt nie przyszedł. Mówiono o czym innym.
Burmistrz Śródmieścia Wojciech Bartelski (PO) chwalił się, że na zlecenie dzielnicy mamy z fundacji MaMa przeprowadziły tu "dogłębny audyt" miejsc niedostępnych dla wózkowiczów. Zrobiły to w wakacje 2008 r., wtedy też burmistrz chwalił się tym po raz pierwszy na konferencji prasowej.
Jego partyjny kolega Wojciech Maurycy Komorowski, który rządzi Ochotą, opowiadał, że u niego audyt odbył się w tym roku. Znowu déja vu. Dokładnie o tym samym mówił pod koniec października u siebie w ratuszu na konferencji prasowej połączonej z naradą z urzędnikami.
Wczoraj przemawiała też urzędniczka miejskiego wydziału ds. osób niepełnosprawnych: o konsultacjach społecznych, o opiniowaniu planów zagospodarowania pod kątem osób niepełnosprawnych. Nie wspomniała, że inicjatywa tego wydziału o podjazdach dla wózkowiczów przy lokalach na Nowym Świecie i Krakowskim Przedmieściu to klapa. Sprawy w swoje ręce wziął dopiero Marek Sołtys, znany jako "Szalony Wózkowicz". Jeździł od lokalu do lokalu i namawiał na przenośne rampy. Udało mu się przekonać właścicieli i menedżerów ok. 30 sklepów, pubów, restauracji, zakładów usługowych. Jedną z pierwszych ramp położono latem w kawiarni Starbucks.
Nieco mniej przyjemnie zrobiło się, kiedy mamy i osoby niepełnosprawne wyliczały przeszkody, na które natykają się, poruszając się po Warszawie. Niektóre pułapki urzędnikom i pani prezydent znane są od dawna. Choćby ciągle popsute windy przy rondzie u zbiegu Marszałkowskiej i Al. Jerozolimskich, do których nie mieszczą się akumulatorowe wózki. Poza tym osoby o słabych rękach nie dają rady samodzielnie obsługiwać tych wind, bo żeby jechały, trzeba cały czas przyciskać guzik. Wczoraj kolejny raz padło zapewnienie, że windy będą zmienione.
- Zapraszamy państwa do nas na rozmowy. Jesteśmy otwarci na sugestie, na współpracę, na opinie - przekonywał niepełnosprawnych Mirosław Kazubek, wicedyrektor ZDM.
- Znamy się od wielu lat, bo cały czas piszę do ZDM - odparła kobieta na wózku. I przywołała odpowiedź, jaką dostała od wiceprezydenta Warszawy w sprawie wind z ronda w centrum - na inne miasta nie stać.
Na pytanie "Gazety" o paski z guzkami na peronach w metrze, których też od lat nie mogą doprosić się niewidomi, pani prezydent odparła, że pasków nie ma, bo brakuje odpowiednich przepisów ("Jak je zamontujemy, to narazimy się na wypłatę odszkodowań, gdyby doszło do wypadku"). Nad przepisami pracują (od dwóch lat) w Ministerstwie Infrastruktury. Twierdzą tam jednak, że wcale nie są one niezbędne do modernizacji stacji.
Na koniec pani prezydent zaapelowała do niepełnosprawnych: - Piszcie o swoich problemach bezpośrednio do mnie. Ja naprawdę czytam pocztę.
Na wszelki wypadek podajemy adres: sekretariatprezydenta@um.warszawa.pl.
-
Jak myślicie że głupi naród to kupi...
alakyr
17.11.10, 18:59
to grubo się pomylicie. Kolejny raz z rzędu. Piękne opakowanie sprzed 20 lat sparszywiało.»
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]



