Mieszkańcy okolic Okęcia bez odszkodowań za hałas

Małgorzata Zubik
22.11.2010 aktualizacja: 2010-11-22 10:39
A A A Drukuj
Samolot ląduje na lotnisku na Okęciu w Warszawie fot. kataja
Sąsiedzi Okęcia, którzy próbowali przed sądami wywalczyć odszkodowania od lotniska, są bez szans. Sędziowie uznają, że przepis, który otwierał im drogę do roszczeń, jest nieaktualny, ponieważ zmieniło się prawo.
SERWISY
- Czuję się oszukana, można powiedzieć, że państwo dało ciała - mówi Barbara Szulc, która wraz z mężem od kilku lat prowadzi batalię z portem lotniczym. Domaga się odszkodowania, ponieważ wartość jej nieruchomości spadła, jak wyliczył w trakcie procesu biegły sądowy, o 17 proc.

Do kancelarii Drzewiecki, Tomaszek & Wspólnicy trafiło ok. 30 spraw o odszkodowania od lotniska. - Sądy oddalają powództwa, powołując się na brak podstawy prawnej do ich dochodzenia - mówi adwokat Andrzej Tomaszek.

Chodzi o podpisane przez wojewodę w sierpniu 2007 r. rozporządzenie nr 50. Wojewoda ustalił wówczas obszar ograniczonego użytkowania wokół lotniska. Objął on dużą część Włoch, Ursusa, Zielonego Ursynowa, a także gmin pod Warszawą: Michałowic, Raszyna, Piaseczna, Piastowa, Lesznowoli. Tam, gdzie uciążliwości były największe, zabraniał m.in. budowy szkół i ośrodków zdrowia oraz osiedli mieszkaniowych. Z drugiej strony dawał też możliwość starania się o odszkodowania od Portów Lotniczych związane ze spadkiem wartości domów, o ich wykup, a także o pieniądze na modernizację (np. na wymianę okien na dźwiękoszczelne). Mieszkańcy mieli dwa lata na to, aby złożyć pozwy. Jak informuje rzecznik Portów Lotniczych Przemysław Przybylski, w sądach toczy się 196 spraw o odszkodowania. Nieco mniej niż połowa w sądzie okręgowym (który bada sprawy dotyczące wyższych odszkodowań), pozostałe w sądzie rejonowym.

Sędziowie uznają jednak ostatnio, że nie ma podstaw do rozpatrywania pozwów. Opierają się na postanowieniu NSA, który stwierdził, że rozporządzenie wojewody jest nieaktualne. Powodem są zmiany w prawie. Kompetencje do ustanawiania obszarów ograniczonego użytkowania przeszły 1 stycznia 2008 r. z wojewodów na sejmiki województw. W połowie listopada 2008 r. zmieniono treść zapisów o tworzeniu tych obszarach. Zabrakło przepisu przejściowego, który jasno mówiłby, co z rozporządzeniami takimi jak to w sprawie Okęcia.

Sytuacja warszawiaków dotkniętych zamieszaniem w prawie poruszyła prawników. Andrzej Tomaszek napisał do rzecznika praw obywatelskich: "W trakcie toczących się procesów cywilnych ustawodawca pozbawił powodów podstawy dochodzenia ich roszczeń, którą uprzednio im przyznał. W rezultacie mieszkańcy obszaru ograniczonego użytkowania nie tylko nie otrzymali świadczeń przewidzianych przez ustawodawcę, ale także są obciążani kosztami procesu".

To kilka, nawet kilkanaście tysięcy złotych. Dlatego część mieszkańców rezygnuje z apelacji.

- Ja apelację złożyłam - mówi Barbara Szulc. - Domagam się 200 tys. zł odszkodowania i nie będę się poddawać.

Rzecznik Przybylski jest pewien: - Obszar ograniczonego użytkowania nie obowiązuje. Czekamy na jego wprowadzenie. Zbieramy pieniądze i będziemy je wypłacać, ale musimy mieć do tego podstawę prawną.

Co wyniknie z tego zamieszania? Według nowych przepisów obszar ograniczonego użytkowania powinien ustanowić sejmik Mazowsza. Ten uznaje, że nadal obowiązuje obszar wytyczony przez wojewodę, a opiera się na opinii Ministerstwa Środowiska.

Marszałek Mazowsza zobowiązał jednak Porty Lotnicze do wykonania nowego przeglądu akustycznego lotniska (termin mija za kilka miesięcy). - Konieczność jego wykonania wynika ze zmian, jakie nastąpiły w działalności portu, m.in. zmiany procedur lotniczych - tłumaczy rzeczniczka urzędu marszałkowskiego Marta Milewska. - Jeżeli dokumentacja wykaże konieczność utworzenia obszaru w nowych granicach, wówczas podjęta zostanie stosowna uchwała.

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy