Przyszła zima - zamiast się cieszyć, szukamy winnych

Dariusz Bartoszewicz
01.12.2010 aktualizacja: 2010-12-01 12:27
A A A Drukuj
Zima w Warszawie
  • Pasażerowie na przystanku tramwajowym na rogu Wołoskiej i Domaniewskiej
Pierwszy atak zimy mamy za sobą. Cieszymy się bałwanami, które znów cudownie się rozmnażają? Wspieramy się, że damy radę jak co roku? Skąd! Szukamy winnych.
Pierwszy śnieg wywołał burzę. Znów rozgorzała walka na temat wyższości/niższości komunikacji zbiorowej/prywatnej. Nie brak żądań, by zlikwidować "k...ewskie buspasy" blokujące mosty.

Pługiem odgarnąć samochody

Klimat wyczuła redakcja "Tygodnika Powszechnego". Na okładce dała zdjęcie Warszawy z tytułem "Biomet niekorzystny". Dr Witold Lenart, klimatolog z Uniwersytetu Warszawskiego, mówi: "Żyjemy w kraju zachmurzonym wyraźnie ponad przeciętną". Z tekstu wynika, że Polakom "brakuje światła, huczy wiatr, spada ciśnienie, rośnie za to rozdrażnienie, które potem w domach, na ulicach czy scenie politycznej skutkuje mrocznością i wzajemnym chłodem". Bo nad rodakami za często wisi opona z chmur, a słońce przebija się rzadziej niż w Europie Zachodniej. Czyli pogoda winna, że jesteśmy, jacy jesteśmy. O czym przypomniała poniedziałkowa śnieżyca.



Na forum Gazeta.pl niejaki "Klątwiusz" bezpardonowo zaatakował prezydent Warszawy. "Śnieżynka" dała odpór: "Puknij się w czoło. Jak chcesz odśnieżyć miasto, gdy wszystko stoi w korkach? To niby którędy mają te pługi jeździć? Może powinny samochody przy okazji na pobocze odgarniać?". I ruszył atak na prywatne samochody. "Art.": "Buspasy nie zadziałały, bo wieśniaki w autach je zablokowały".

Debile, palanty, kochani

Gość „wdr”: „Głównym powodem tak wielkich korków są DEBILE, którzy wjeżdżają na skrzyżowania (ale też tory tramwajowe, przejścia dla pieszych), nie mając miejsca, żeby z nich zjechać. Tym samym zostają na środku, blokując ruch we wszystkie strony i powodując lawinę zatorów na innych ulicach”. „Joj” dodał: „Przyczyną dzisiejszych zatorów była masa palantów jeżdżących na letnich oponkach, bo przecież zawsze »zdanżą” wymienić”.

"Warszawianka": "Jestem babą i nie szarżuję, ale ludziska, wracając z pracy, poszaleli. Najlepsze były ciężarówki na wiaduktach blokujące wszystkie pasy, bo jak jedna nie mogła podjechać to druga próbowała ją wyprzedzać i wszystko za nimi już stało na amen. ROZSĄDKU życzę kierowcom!!!!!!!".

Zmotoryzowani dworowali zaś sobie z gromad koczujących na przystankach, bo w autku dmuchawa, wygodnie i gra muzyka. Sytuację ociepliła "sseeee": "Kochani, trochę szłam na piechotę, często się lokowałam w jakimkolwiek autobusie czy tramwaju, aby do przodu, i na koniec powiem tak: komunikacja miejska padła totalnie poza metrem (w pewnym momencie zaczęłam machać do przejeżdżających osobówek, żeby mnie zabrały, nikt nie zareagował). Po dzisiejszym dniu polubiłam zimę za poczucie humoru, jakie wyzwala u pasażerów autobusów, za mróz i przygodę;-)".

Na koniec warto sięgnąć do "Słownika symboli" Juana Eduardo Cirlota (1916-73), badacza, krytyka sztuki i poetę. Przekonuje on, że śnieg, przeciwstawiając się niebu (bo z niego spada), tworzy jednak "oś biel - błękit albo błękit - biel o wyraźnym charakterze mistycznym". Zalegający śnieg to już "ziemia przemieniona" (w domyśle: na lepsze), a "symbolicznie biel kojarzona jest nie ze srebrem, lecz ze złotem".

Z nieba znów nam nim sypnie. Już jutro.



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy