Odkryli w piwnicy średniowieczną latrynę. Wciąż cuchnie

Tomasz Urzykowski
10.12.2010 aktualizacja: 2010-12-10 21:41
A A A Drukuj
Remontowane podziemia pod Rynkiem Starego Miasta Fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta
Cenne znaleziska pod kamienicami Muzeum Historycznego. Tym razem to wprawdzie nie worek monet, ale studnia pełna holenderskich fajek i średniowieczna latryna, która wciąż cuchnie.
O skarbie odkrytym w piwnicy jednej z muzealnych kamienic pisaliśmy w lipcu. Archeolodzy wydobyli wtedy 1211 monet z XVII w. i początku XVIII. Na tym ich praca się nie skończyła. Na bieżąco nadzorują remont podziemi Muzeum Historycznego m.st. Warszawy mieszczącego się w 11 kamienicach wzdłuż Rynku Starego Miasta i ulicy Nowomiejskiej.

- Archeolodzy stale coś tu znajdują. Monety, piece, całą kolekcję ceramiki, dzbany, fajki... - wymienia Kinga Paciorek z biura Stołecznego Konserwatora Zabytków. Jest koordynatorką projektu rewitalizacji staromiejskich piwnic, obejmującego podziemia w pięciu różnych miejscach Starówki. Inwestycja kosztuje 37 mln zł, z czego połowę daje miasto, drugą - pokrywa Norweski Mechanizm Finansowy.

Widac tu ślady konsumpcji

Zakładamy ochronne kaski i wchodzimy z Rynku do kamienicy Baryczków (nr 32). Strome stopnie prowadzą w dół, na poziom -1, który teraz jest wielkim placem budowy. Przeciskamy się między robotnikami, mijamy betoniarkę, sterty worków z cementem i wapnem, pęki prętów zbrojeniowych.

Ceglane piwnice z kolebkowymi sklepieniami ciągną się pod kolejnymi kamienicami muzeum. Są ze sobą połączone, więc możemy dojść nimi aż do ulicy Nowomiejskiej. Następne strome schody i jesteśmy na poziomie -2 pod narożną kamienicą Montelupich (nr 42). To tutaj niedawno odnaleziono dodatkową piwniczną komorę. Szef archeologów Ryszard Cędrowski wskazuje wymurowaną z cegły niepozorną studzienkę w rogu jednego z pomieszczeń. Datuje ją na lata 1656-60, gdy właściciel tego domu - dyrektor królewskiej poczty Karol Montelupi - pogłębiał piwnice o drugi poziom.

- Na Starym Mieście płyną podziemne strumienie. Studnia mogła odprowadzać wodę dostającą się do piwnicy - tłumaczy Ryszard Cędrowski.

Odpływ istniał do wczesnych lat XIX w. W końcu zasypano go śmieciami i postawiono na nim piec. Po 200 latach do zapomnianej studni zajrzeli archeolodzy. Wyjęli z niej dawne śmieci, a z nimi ponad 70 ceramicznych główek fajek i 300 fragmentów długich cybuchów. Umieszczone na nich znaki (lilia, trefl, litery A, B i K) świadczą, że powstały na początku XIX w. w warsztatach holenderskiego miasta Gouda. W tamtych czasach fajki tytoniowe były bardzo popularne. W studni leżały też angielskie butelki po piwie i trunkach, rybie ości i tarczki jesiotra.

- Widać ślady konsumpcji. W tym domu mogła istnieć karczma - przypuszcza Ryszard Cędrowski.

Znów zaczął się rozkład

Wracamy na poziom -1. Przechodzimy pod sąsiednią kamienicę przy Nowomiejskiej 4, wzniesioną w miejscu dawnej oficyny gospodarczej. W piwnicznym korytarzu stajemy nad głębokim na ponad dwa metry wykopem. Archeolodzy właśnie odsłonili tu średniowieczną latrynę służącą mieszkańcom do początku XVII w. Z dołu bije nieświeża woń.

- My to nazywamy "zapachem średniowiecza". Trochę przypomina dworcowe szalety z czasów PRL-u, ale jest delikatniejszy - zauważa archeolog. Pytamy, czy to możliwe, żeby smród fekaliów przetrwał kilka wieków? - Dół zaizolowany był gliną, nie dochodziło powietrze, a środowisko było kwaśne. Wyginęły więc wszystkie bakterie. Dopiero kiedy go odkopaliśmy, bakterie wróciły, znów zaczął się rozkład i stąd ta woń - tłumaczy.

W latrynie nie tylko załatwiano potrzeby fizjologiczne. Wrzucano do niej co popadło. Były w niej garnki wypełnione pestkami śliwek i wiśni, szklane pucharki, kielichy i czarki. Z kloacznego dołu archeolodzy wydobyli ponad 20 całych naczyń ceramicznych z XV, XVI i początku XVII w., choć jeden duży gar wygląda na zabytek z XII lub XIII w. Natrafili też na wyposażenie warsztatu złotniczego, który - jak wiadomo z dokumentu kontrybucji sapieżyńskiej z 1612 r. - działał pod tym adresem: tygle, naczynia do pomiaru objętości, lampkę z knotem, bryłki miedzi, żużel, a nawet krople rtęci. Na czas zasypania cuchnącego przybytku wskazuje znaleziona płytko pod ziemią moneta - półtorak Zygmunta III Wazy. Uciążliwą latrynę mogli zlikwidować dominikanie, do których wtedy należał dom przy Nowomiejskiej 4.

- Odkrycia pod Muzeum Historycznym są największymi znaleziskami na terenie Starego Miasta od lat 70., gdy prowadzono wykopaliska przy Zamku Królewskim - podkreśla Ryszard Cędrowski.

Najcenniejsze przedmioty znajdą się na wystawie archeologicznej w zaadaptowanych na cele ekspozycyjne piwnicach muzeum. Zwiedzający nie powąchają tu jednak "zapachu średniowiecza". Dół latryny zostanie zasypany, a pobrane przez archeologów próbki zamknięte w szczelnych słoikach.

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy