Co kupić na gwiazdkę? Dziadkowie też mieli ten problem
11.12.2010
aktualizacja: 2010-12-10 21:14
Nie wiesz, co kupić na Gwiazdkę? Ten sam problem mieli nasi dziadkowie. Z poradą pospieszyli im autorzy drukowanych w warszawskiej prasie reklam świątecznych
ZOBACZ TAKŻE
- Prestiżowa nagroda dla książki o warszawskich śmieciach (10-12-10, 10:00)
- Ursynów: sojusz z Kościołem? Nie ma takiej możliwości (10-12-10, 11:00)
- Prezenty z góry śmieci, czyli przetwory na święta (13-12-10, 11:00)
- Sprawdź, co można kupić na Jarmarku Bożonarodzeniowym (03-12-10, 14:00)
- Tak pałuje ZOMO. Zobacz zdjęcia z zajść na pl. Zamkowym (13-12-10, 21:17)
- Hej kolęda, koooolęda! Ale po sąsiedzku (13-12-10, 09:00)
SERWISY
By spełnić "skryte życzenia każdej kobiety", wystarczy ofiarować jej "Kostkę Gwiazdkową Elida" - wynika z reklamy z czasopisma "Światowid" z 1927 r. Elida to pudełko kosmetyków w 12 rodzajach zwykłych i sześciu luksusowych będące "drogą do piękna". W "Światowidzie" pokazano też aparat do masażu Punkt-Roller, który "usuwa nie tylko zbytki tłuszczu, lecz dopomaga także znakomicie przemianie materii". Zabieg musiał boleć. Na rysunku mężczyzna wręcza kobiecie urządzenie w kształcie wałka.
Dla osób o światowych aspiracjach idealnym prezentem mogła być woda brzozowa, kwiatowa lub kolońska z fabryki perfum Dralle'go, której wyroby były "rozpowszechnione na całej kuli ziemskiej". Tak przynajmniej reklamowano w "Tygodniku Ilustrowanym" z 1930 r.
O miano najlepszego podarku świątecznego walczyły książki. Oficyna Trzaska, Evert i Michalski ogłosiła: "W każdym domu polskim, który dba o kulturę, muszą być encyklopedyczne i słownikowe wydawnictwa". Na Gwiazdkę 1926 r. polecała swoje słowniki i encyklopedię. Wydawnictwo Arcta odpowiedziało "Jeźdźcem bez głowy", zaś Gebethner i Wolff - "Alą w Krainie Czarów".
Przed Bożym Narodzeniem wzmagała się konkurencja producentów AGD: odkurzaczy, żelazek, imbryków, grzałek, maszynek do kawy. W 1926 r. w "Kurierze Warszawskim" św. Mikołaj jechał na "wszechświatowej sławy szwedzkim odkurzaczu" Elektrolux. Dwa lata później w "Tygodniku Ilustrowanym" prezentowano automatyczną chłodnię elektryczną Frigidaire wyglądającą jak szafka kuchenna i będącą "nieszablonowym podarkiem gwiazdkowym sprawiającym niewątpliwie radość każdemu członkowi rodziny". Autorzy reklamowych haseł apelowali do sumień: "Byłoby niepowtarzalną szkodą, gdybyście mieli stracić tę doskonałą okazję" - to o aparacie fotograficznym Voigtlander. Roztaczali wizje przyszłości: "Po wielu latach przyjaciele będą o was pamiętali, jeśli obdarzycie ich takim podarkiem" - chodzi o wieczne pióro Parker. Uderzali w sentymentalne tony: "Nawet zakochani milkną, gdy słuchają kolęd przy radiostacji Philipsa", a na zdjęciu młoda para patrzy z zachwytem na odbiornik tej firmy. Czy mogło z nim konkurować polskie radio Marconi, antidotum na "szary dzień powszedni, troski, walkę i tęsknotę"? Tymczasem "najmilszą niespodzianką dla syna lub córki, która da im podstawę do niezależnego bytu" miała być maszyna do pisania Mały Remington.
Ponad 120 przedwojennych reklam świątecznych można zobaczyć na wystawie "Najmilszym prezentem gwiazdkowym jest..." przygotowanej przez Archiwum Państwowe m.st. Warszawy. Pokazywane są na monitorze w witrynie domu przy Nowomiejskiej 12 i na stronie: www.warszawa.ap.gov.pl , gdzie dodano komentarze z dawnych podręczników reklamy. - Zajmowali się tym fachowcy zafascynowani odkryciami psychologii i socjotechniki. Stosowali rozmaite zabiegi formalne, wiedzieli, jak trafić do różnych odbiorców. Dla miast były reklamy bardziej skomplikowane, dla wsi prostsze - mówi autorka wystawy Anna Belka z Archiwum.
Dziś niektóre z tamtych reklam budzą jednak zdumienie. Trudno sobie wyobrazić pod choinką opony samochodowe, puszkę odżywek, czy los z loterii. Jeszcze trudniej za "najlepszy podarek dla matki, ojca, żony, męża, córki, syna" uznać kolekcję papierosów Polskiego Monopolu Tytoniowego.
Dla osób o światowych aspiracjach idealnym prezentem mogła być woda brzozowa, kwiatowa lub kolońska z fabryki perfum Dralle'go, której wyroby były "rozpowszechnione na całej kuli ziemskiej". Tak przynajmniej reklamowano w "Tygodniku Ilustrowanym" z 1930 r.
O miano najlepszego podarku świątecznego walczyły książki. Oficyna Trzaska, Evert i Michalski ogłosiła: "W każdym domu polskim, który dba o kulturę, muszą być encyklopedyczne i słownikowe wydawnictwa". Na Gwiazdkę 1926 r. polecała swoje słowniki i encyklopedię. Wydawnictwo Arcta odpowiedziało "Jeźdźcem bez głowy", zaś Gebethner i Wolff - "Alą w Krainie Czarów".
Przed Bożym Narodzeniem wzmagała się konkurencja producentów AGD: odkurzaczy, żelazek, imbryków, grzałek, maszynek do kawy. W 1926 r. w "Kurierze Warszawskim" św. Mikołaj jechał na "wszechświatowej sławy szwedzkim odkurzaczu" Elektrolux. Dwa lata później w "Tygodniku Ilustrowanym" prezentowano automatyczną chłodnię elektryczną Frigidaire wyglądającą jak szafka kuchenna i będącą "nieszablonowym podarkiem gwiazdkowym sprawiającym niewątpliwie radość każdemu członkowi rodziny". Autorzy reklamowych haseł apelowali do sumień: "Byłoby niepowtarzalną szkodą, gdybyście mieli stracić tę doskonałą okazję" - to o aparacie fotograficznym Voigtlander. Roztaczali wizje przyszłości: "Po wielu latach przyjaciele będą o was pamiętali, jeśli obdarzycie ich takim podarkiem" - chodzi o wieczne pióro Parker. Uderzali w sentymentalne tony: "Nawet zakochani milkną, gdy słuchają kolęd przy radiostacji Philipsa", a na zdjęciu młoda para patrzy z zachwytem na odbiornik tej firmy. Czy mogło z nim konkurować polskie radio Marconi, antidotum na "szary dzień powszedni, troski, walkę i tęsknotę"? Tymczasem "najmilszą niespodzianką dla syna lub córki, która da im podstawę do niezależnego bytu" miała być maszyna do pisania Mały Remington.
Ponad 120 przedwojennych reklam świątecznych można zobaczyć na wystawie "Najmilszym prezentem gwiazdkowym jest..." przygotowanej przez Archiwum Państwowe m.st. Warszawy. Pokazywane są na monitorze w witrynie domu przy Nowomiejskiej 12 i na stronie: www.warszawa.ap.gov.pl , gdzie dodano komentarze z dawnych podręczników reklamy. - Zajmowali się tym fachowcy zafascynowani odkryciami psychologii i socjotechniki. Stosowali rozmaite zabiegi formalne, wiedzieli, jak trafić do różnych odbiorców. Dla miast były reklamy bardziej skomplikowane, dla wsi prostsze - mówi autorka wystawy Anna Belka z Archiwum.
Dziś niektóre z tamtych reklam budzą jednak zdumienie. Trudno sobie wyobrazić pod choinką opony samochodowe, puszkę odżywek, czy los z loterii. Jeszcze trudniej za "najlepszy podarek dla matki, ojca, żony, męża, córki, syna" uznać kolekcję papierosów Polskiego Monopolu Tytoniowego.
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]








