Tajemnicze znalezisko w szafce: pożółkła koperta

Tomasz Urzykowski
21.12.2010 aktualizacja: 2010-12-21 09:26
A A A Drukuj
Książeczka pracy dla cudzoziemców na nazwisko Heleny Domasiewicz, urodzonej w 1916 r. w Wilnie
Okupacyjne i powojenne dokumenty, wśród nich metalowy znaczek z numerem więźnia obozu koncentracyjnego, leżały w zakamarkach wydziału kultury Śródmieścia. Urzędnicy chcą je zwrócić, ale nie wiedzą komu.
- Robiłem porządki w swoim pokoju. W przesuwanej szafce ze starymi dokumentami, gdzie przechowujemy karty miejsc pamięci z terenu Śródmieścia, odkryłem kopertę. Była wsunięta na dno szuflady, w najgłębsze miejsce - mówi Krzysztof Czubaszek, naczelnik wydziału kultury dzielnicy Śródmieście.

Koperta z umieszczoną w prawym górnym rogu datą 25.11.46 r. zaadresowana jest do Stanisława Domasiewicza, mieszkającego w Warszawie przy ul. Łuckiej 25. Opieczętowano ją stemplami armii amerykańskiej, Polskiego Czerwonego Krzyża i Polish Committee Munich - Freiman. Jest też pieczątka o treści: "Depozyt byłego więźnia obozu koncentracyjnego w Dachau" oraz odręczne dopiski określające zapewne zawartość przesyłki sprzed 64 lat: "1 portfel skórzany, 4 dokumenty, 404 złp [złote polskie] w banknotach". W odnalezionej kopercie nie było portfela, ani pieniędzy. Wysypały się za to dokumenty, wśród nich: wydana przez hitlerowskie władze książeczka pracy dla cudzoziemców (Arbeitsbuch für Ausländer) na nazwisko Heleny Domasiewicz, urodzonej w 1916 r. w Wilnie, kartka premiowa na pół marki z obozu koncentracyjnego w Gros Rosen i wybity na metalowej płytce numer obozowy 3264. W kopercie była też powojenna przepustka Państwowego Urzędu Repatriacyjnego, którą wracająca z Niemiec do Polski Helena Domasiewicz otrzymała 22 października 1946 r. w punkcie przyjęć w Dziedzicach, a następnie - jak wynika z pisma - miała udać się do swego miejsca zamieszkania w Rychnowie koło Kalisza. Razem ze starszymi dokumentami znalazły się nowsze: zaproszenie na organizowane w 1960 r. przez Związek Bojowników o Wolność i Demokrację (ZBoWiD) krajowe spotkanie byłych więźniów obozu Gros Rosen oraz mała kartka z odręczną notatką: "Ankietowany składał zeznania w Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich".

- Nie wiem kiedy i w jakich okolicznościach dokumenty te znalazły się u nas. Być może są spadkiem po oddziale ZBoWiD-u albo jakiejś komórce zajmującej się pamięcią o wojnie. Może trafiły tu kiedyś z innego wydziału. Z pewnością nie jest to właściwe miejsce do ich przechowywania - uważa Krzysztof Czubaszek.

Najprościej byłoby przekazać je któremuś archiwum, muzeum lub ośrodkowi Karta. Naczelnik Czubaszek wolałby jednak oddać je właścicielom. O pomoc w odnalezieniu rodziny Heleny i Stanisława Domasiewiczów zwrócił się do "Gazety":

- Pomyślałem, że mogą to być cenne pamiątki rodzinne. Może jest z nimi związana jakaś ciekawa historia. Jeśli apel nie odniesie skutku, dokumenty trafią do odpowiedniej instytucji - zapowiada.

Zainteresowanie nimi wyraziło Archiwum Akt Nowych.

- Te dokumenty są przykładem jednostkowych losów naszych rodaków w Niemczech i pasują do ostatnio przejętego przez nas zbioru akt Polaków w Niemczech - oznajmia Mariusz Olczak z AAN.

Dom przy Łuckiej 25 (z adresu na kopercie) dawno nie istnieje. Informacji o Helenie i Stanisławie Domasiewiczach szukaliśmy w Archiwum Akt Nowych oraz Archiwum Państwowym m.st. Warszawy, które zwróciło się o pomoc do swego odpowiednika w Kaliszu. Na razie bez skutku.

Wszystkich, którzy mogliby pomóc w dotarciu do rodziny właścicieli dokumentów prosimy o kontakt z wydziałem kultury dzielnicy Śródmieście tel. 22 622-30-46, e-mail: kultura@srodmiescie.waw.pl lub redakcją "Gazety Stołecznej" tel. 22 555-47-50, e-mail: tomasz.urzykowski@agora.pl .

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy