W korku do emerytury? Wasze listy o horrorze w Raszynie

warszawa.gazeta.pl
22.12.2010 aktualizacja: 2010-12-21 21:56
A A A Drukuj
Korek na wylotówce w Jankach Fot. Adam Kozak / Agencja Gazeta
Tysiące osób przedzierają się codziennie do Warszawy przez korki w al. Krakowskiej. Dziś w listach do "Gazety" opisują swoją drogę przez mękę. Rząd odbiera im nadzieję, że za kilka lat mogłoby to wyglądać zupełnie inaczej
W korku do emerytury?

Codziennie przejeżdżamy z żoną do pracy przez Janki i Raszyn. Ostatnio czas oczekiwania w korku wzrósł do półtorej-dwóch godzin. Współczuję mieszkańcom domów pobudowanych przy bocznych drogach w szczerym polu - mają teraz pod nosem tysiące samochodów szukających objazdu. Żyliśmy nadzieją, że za parę lat nowa wylotówka rozładuje korki i będzie w końcu normalnie. Teraz to będziemy się tak męczyć chyba do emerytury.

Jacek Petrus

Nowa trasa jest konieczna

Jako mieszkańcy Magdalenki od lat bardzo cierpimy z powodu zapchanej wylotówki przez Janki. Kierowcy, którzy chcą je ominąć, wybierają trasę przez Piaseczno, czyli naszą ulicę Słoneczną. Jesteśmy tu właściwie odcięci od świata, bo ta bardzo wąska i dziurawa jak szwajcarski ser droga nie ma pobocza i nie jest przystosowana do ruchu ciężarówek. Na szczęście nasze dzieci pokończyły szkoły, zanim ruch do Warszawy nasilił się do granic możliwości. Teraz, chcąc pracować w mieście, wolą wynajmować małą klitkę w centrum. Szkoda im czasu na dojazdy (dwie-cztery godziny dziennie w tę i z powrotem). Jedyne rozwiązanie to budowa trasy ekspresowej Salomea - Wolica. Od niej zależy nasze być albo nie być.

Majewscy x 5 (Jolanta, Mieczysław, Magdalena, Maciej i Agnieszka), Magdalenka

Pani prezydent musi lobbować

Tak to jest, gdy mamy za krótką kołdrę. Rolą prezydent Gronkiewicz-Waltz jest przekonanie partyjnych kolegów w rządzie, by podjęli decyzję anulującą zaniechanie odcinka nowej trasy ekspresowej Salomea - Opacz. Trzymajmy kciuki za siłę przekonywania pani Haneczki.

Maciej Chybowski

Przez zagony kapusty

Od roku mieszkam w Rozalinie, czyli 15 km za Jankami w kierunku Katowic. Do pracy na Ochotę mam 27 km. Średni czas dojazdu to godzina z hakiem, a rekord to 4,5 godz.! Ktoś powie, że godzina to i tak dobry wynik. Tylko że ja nie przeciskam się przez wąskie gardło w Raszynie. Jadę przez tzw. kartoflisko - polną drogę w Falentach między zagonami kartofli, a także kapusty, marchwi i cebuli. Droga może mało reprezentacyjna, ale z tego dłuższego o 5 km "skrótu" codziennie korzysta cała masa kierowców.

Ileż to razy, jadąc do pracy, zastanawiałam się nad sposobem, który odmieniłby los mój i innych tracących cenny czas i pieniądze w oczekiwaniu na poprawę. Jednym z nich byłby happening polegający na zaproszeniu panów polityków do porannej przejażdżki - dajmy na to w poniedziałek o godz. 7 na trasie Janki - Warszawa. Wcale niezłośliwie - byłoby to dla nich dobre doświadczenie: dzieląc los tych wszystkich, którzy nie mają wpływu na termin budowy obwodnicy Raszyna, mogliby podejmować bardzo trafne a zarazem racjonalne decyzje. Kartofliska mam już dość i chyba nie tylko ja sama.

Agnieszka Palmowska

Może zablokować drogę?

Codziennie dojeżdżamy do pracy i szkoły paskudną drogą przez Raszyn. Czasami myślę o tym, by zablokować na tydzień ruch na tym okropnym odcinku. Może wtedy ktoś by się zastanowił i szybko podjął decyzję o budowie obok trasy szybkiego ruchu? Bardzo proszę, żeby wokół tej inwestycji zrobiło się jak najgłośniej. Trzymam kciuki za sukces akcji "Gazety"!

Monika Kołodziejczyk

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy