Bezdomni w spadku po Związku Radzieckim. Tuż obok MSZ

Małgorzata Zubik
04.01.2011 aktualizacja: 2011-01-03 19:47
A A A Drukuj
Po lewej opuszczony budynek na rogu Szucha i Litewskiej, po prawej - biurowiec MSZ Fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta
  • Budynek, w którym niegdyś mieszkali
pracownicy ambasady ZSRR jest dziś zamieszkany przez bezdomnych
Opuszczone budynki po radzieckich dyplomatach u zbiegu al. Szucha i Litewskiej - dziś jeden z największych squatów w centrum Warszawy - po latach procesów i protestów strony rosyjskiej znowu znajdą się w prywatnych rękach
Sześciopiętrowy budynek od strony ul. Litewskiej, który stoi naprzeciwko biurowca Ministerstwa Spraw Zagranicznych, oraz zabytkowy XIX-wieczny pałacyk rosyjskiego generała w głębi działki od dawna są opuszczone. Przedtem od lat 60. mieszkali tam pracownicy ambasady ZSRR, a w pałacyku działało przedszkole dla ich dzieci. Z roku na rok budynki wyglądają coraz gorzej. Dziś mają innych, dzikich lokatorów. - Jest tam średnio ok. 30 osób, a nocami dochodzą kolejni. W sumie gromadzi się nawet 50 bezdomnych. To jeden z dwóch największych squatów w centrum - słyszymy od naszego informatora. - Straż miejska boi się tam wchodzić. Mieszkają nie tylko w bloku, ale też w pałacyku. Grzeją się kozami. Są wśród nich nawet tacy, którzy pozakładali zamki w drzwiach i urządzili sobie przy al. Szucha mieszkania.

Przed wojną nieruchomość (nieco ponad 3 tys. m kw.) należała do bankiera Andrzeja Rotwanda i jego żony Marii. Państwo odebrało ją dekretem Bieruta w 1948 r. Wdowa latami starała się o zwrot nieruchomości. Mimo wygranego procesu (trwał dziesięć lat) i korzystnego dla niej wyroku Sądu Najwyższego z 2005 r. Marii Rotwand nie udało się odzyskać działki. Akt notarialny podpiszą za to osoby, które odkupiły roszczenia do nieruchomości i wystarały się latem 2009 r. o tzw. decyzję reprywatyzacyjną. Gdy rok temu pisaliśmy o działce przy al. Szucha, właściciele czekali na efekty rozmów polsko-rosyjskich, ponieważ ambasador Federacji Rosyjskiej zaprotestował przeciw przekazaniu nieruchomości w prywatne ręce. Powoływał się na to, że jest chroniona immunitetem dyplomatycznym, bo kiedyś była używana do takich właśnie celów. Ministerstwo Spraw Zagranicznych poinformowało ratusz, że trzeba czekać na zgodę Rosji. Miejscy urzędnicy tłumaczyli wówczas, że nie mogą ani zająć się budynkiem, ani przekazać go właścicielom. Sprawa ugrzęzła w dyplomatycznych rozmowach MSZ ze stroną rosyjską.

W końcu nastąpił przełom. - Wojewoda mazowiecki wydał zgodę na zbycie nieruchomości w al. Szucha 17/19 - informuje Jan Budniak, naczelnik w miejskim biurze gospodarowania nieruchomościami. Formalności mają być załatwione jeszcze w styczniu.

Potrzebne było do nich zarządzenie wojewody. - Jego podpisanie było możliwe dzięki stanowisku Ministerstwa Spraw Zagranicznych, w którym stwierdzono, że nieruchomość przy al. Szucha nie jest obecnie używana do celów dyplomatycznych i w związku z tym nie podlega ochronie ustalonej w konwencji wiedeńskiej o stosunkach dyplomatycznych - informuje Ivetta Biały, rzeczniczka wojewody.

Droga do przejęcia nieruchomości jest otwarta. Grunt zostanie przekazany w użytkowanie wieczyste. Trochę bardziej skomplikowana jest sprawa części zabudowań. Za blok z lat 60. i budynek garażowy nowi właściciele będą musieli zapłacić. - Zostały wzniesione po wejściu w życie dekretu Bieruta - przypomina naczelnik Budniak. Oznacza to, że nie mogą być zwrócone tak jak XIX-wieczny pałacyk. - Trwa procedura zmierzająca do określenia wartości tych budynków.

Gdy wycena będzie gotowa, można będzie sfinalizować transakcję i podpisać akt notarialny.

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy