Marki też walczą o wylotówkę. Liczą na kompromis

Jarosław Osowski
04.01.2011 aktualizacja: 2011-01-03 21:26
A A A Drukuj
Sierpień 2009. Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta
Obrońcy obwodnicy Marek wiozą kompromisową propozycję, Olsztyn szykuje furmanki, Lublin wykupuje billboardy, a Gorzów Wlkp. ogłoszenia w prasie. We wtorek i w środę finał konsultacji w sprawie odchudzonych planów budowy dróg
Szczegółowych wyjaśnień na jego temat w gmachu u zbiegu ul. Chałubińskiego i Wspólnej udzielają pracownicy Ministerstwa Infrastruktury. W godz. 8.30-16.30 każdy może ich spytać, dlaczego rząd zamierza zaoszczędzić w najbliższych latach 16 mld zł na nowych trasach ekspresowych.

Wiele odcinków znalazło się na liście rezerwowej. Wśród nich obwodnica Marek na przedłużeniu przebudowywanej właśnie na Bródnie Trasy Toruńskiej.

- Będę w ministerstwie w środę z uwagami do nowego planu rządu. Wezmę też książkę z 11 tys. podpisów, które zebraliśmy przy okazji naszego "cukierkowego protestu" - zapowiada Szczepan Ostasz ze Stowarzyszenia "Tak dla obwodnicy Marek". To ono w ostatni weekend wakacji 2009 r. rozdawało słodycze kierowcom, którzy stali w ogromnym korku wzdłuż głównej ulicy tego miasta. Ostatnio zarzuciło Ministerstwo Infrastruktury mailami.

- Dla nas jest niedopuszczalne, by czekać z budową obwodnicy Marek do 2013 r., ale rozumiemy trudności budżetowe państwa i nie chcemy szantażować blokadami. Wolimy pokazać, że są rozwiązania możliwe w okresie przejściowym - mówi Szczepan Ostasz. Jego Stowarzyszenie zaproponuje, by na razie zbudować pierwszy odcinek obwodnicy Marek od skrzyżowania Trasy Toruńskiej z Radzymińską do węzła Zielonka II i drogi nr 631. - To pozwoliłoby nam na jakiś czas odetchnąć od tranzytu ciężarówek - przekonuje. Podkreśla, że ten fragment nie budzi żadnych protestów, a jego koszt wynosi ok. 150 mln zł, co jak na wydatki rządu nie jest wygórowaną kwotą.

Znacznie więcej pochłoną pozostałe odcinki, których budowę chce zawiesić Ministerstwo Infrastruktury. W niektórych przypadkach trwają już nawet przetargi na wykonawców. Na ten ostatni argument powołuje się w ogłoszeniu prasowym prezydent Gorzowa Wielkopolskiego Tadeusz Jędrzejak, który walczy o 38 km trasy ekspresowej do Międzyrzecza w Lubuskiem. Całe strony na apele do premiera Donalda Tuska wykupowali też ostatnio samorządowcy z Lublina. Od wczoraj zaś w okolicach Ministerstwa Infrastruktury można się natknąć na billboardy "17. Nie odcinaj Lubelszczyzny od Warszawy", za które zapłaciła lokalna Rada Przedsiębiorczości (oba miasta łączy ruchliwa i niebezpieczna droga krajowa nr 17, która miała zyskać drugą jezdnię). Nietypową akcję w stolicy zapowiada też prezydent Olsztyna Piotr Grzymowicz. Upominając się o obwodnicę tego miasta i poszerzenie drogi nr 7 do Warszawy, zamierza podesłać na ul. Chałubińskiego furmanki. - To charakterystyczny dla zacofanych regionów środek lokomocji. Pokażemy, że nie zasługujemy na takie traktowanie - stwierdził.

Do tej pory na ministrze infrastruktury Cezarym Grabarczyku udało się wymóc przyspieszenie budowy tylko kilkusetmetrowego odcinka wylotówki z Warszawy w stronę Katowic i Krakowa. Prace zaczną się jeszcze w styczniu. To pierwszy fragment przyszłej obwodnicy Raszyna i Janek. W jej obronie "Gazeta Stołeczna" zebrała i zaniosła ministrowi Grabarczykowi 20,5 tys. podpisów naszych czytelników.

Podziel się

  • Marki też walczą o wylotówkę. Liczą na kompromis magic3 04.01.11, 09:51

    Dawno temu, gdy budowano główne szlaki, musiały one koniecznie przechodzić przez centra wiosek, miasteczek i miast. Wtedy był mały ruch - i to głównie powozów i furmanek. Od kilkudziesięciu »

Najnowsze wiadomości z Warszawy