Powstanie zeskanowane - przegrana wojna propagandowa

Jerzy S. Majewski
11.01.2011 aktualizacja: 2011-01-11 11:19
A A A Drukuj
Pół miliona pojedynczych klatek, trzy tysiące ujęć i 1937 scen. Muzeum Powstania zeskanowało istniejący materiał filmowy nakręcony przez foto-operatorów powstania
- Wrzesień 1939 r. Polska przegrała nie tylko militarnie, ale i propagandowo. Oblężenie Warszawy od środka filmował chyba wyłącznie Amerykanin Julien Bryan. Za to Niemcy dysponowali wyszkolonymi kompaniami propagandowymi i świat oglądał polski wrzesień oczami naszych wrogów. Polacy się uczyli. Gdy przygotowywano Powstanie Biuro Propagandy i Informacji AK wyszkoliło i wyposażyło całą grupę fotoreporterów i filmowców. Chyba żadna bitwa miejska z czasów drugiej wojny światowej nie została tak sfilmowana - mówi Joanna Lang z Muzeum Powstania.

Siedzimy przed komputerem i przeglądamy klatka po klatce kolejne sceny filmowe. - Oryginały powstały na łatwopalnej taśmie celuloidowej. Po wojnie je kopiowano. Teraz wszystkie zostały zeskanowane w jakości HG i zapisane w postaci plików 2K DPX na twardym dysku - tłumaczy Joanna Lang. Dodaje też, że część filmów była nieprawdopodobnie poszatkowana przez Urząd Bezpieczeństwa, który przechwycił je po wojnie.

Funkcjonariusze cieli klatki, m.in. po to by wyłowić z filmów twarze poszczególnych powstańców - słyszymy. Dopiero po 1956 r. filmy znalazły się w zbiorach filmoteki polskiej. Pocięte na skrawki stanowiły trudną do użytku sieczkę. - Teraz technika cyfrowa daje zupełnie nowe możliwości. Zeskanowe klatki są jak budulec, z którego można montować filmy, tworzyć programy edukacyjne, wreszcie naukową bazę filmową Powstania - cieszy się dyrektor muzeum Jan Ołdakowski.

Ta ostatnia powstała dzięki pomocy młodych komputerowców, którzy za darmo przygotowali program komputerowy - dodaje Joanna Lang.

Siadamy przed komputerem. Sięgając do bazy danych możemy oglądać scenki filmowe z poszczególnych ulic, zdobywania gmachu PAST-y przy Zielnej. Wreszcie życie codzienne powstańców. Na jednej ze scenek powstańcy jedzą zupę. Na innej w zbiorniku przeciwpożarowym na placu Napoleona nurkuje Stanisław Bala "Giza". Nim wskoczy do wody, oglądamy, jak rozbiera się do slipek, ściągając m.in. zdobyczną panterkę.

W bazie danych wszystkie sceny mają własne indeksy. Możemy dotrzeć do nich wklikując nazwisko, pseudonim nazwę ulicy. Ale są też indeksy rzeczowe. Moją uwagę zwraca hasło zwierzęta. W ten sposób natrafiam na ujęcia tragiczne, całym swoim bezsensem.

Zwierzęta cierpią i giną na wojnie, nie pojmując jej przyczyn, znaczenia. Widzimy konie prowadzone na rzeź, czekające na swój los i zaraz ćwiartowane przez głodujących powstańców. Widzimy opuszczone psy. Zadbane, puchate jeszcze niedawno były pupilami mieszczańskich salonów, a teraz wałęsają się pośród rozłupanych budynków.

- Już myślimy o zmontowaniu tych scen w długi film o Powstaniu. Chcemy, by obraz dotarł do młodego pokolenia, dlatego zamierzamy klatki pokolorować - zapowiada Jan Ołdakowski. Ale to nie wszystko. - Planujemy też stworzenie katalogu klatek. Znajdą się w nim najlepsze, reprezentatywne dla kolejnych scen stop-klatki, indeksy osób i lokalizacji - mówi Joanna Lang.

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy