Już 600 pamiątek w Muzeum Historii Żydów Polskich.

Tomasz Urzykowski
15.01.2011 aktualizacja: 2011-01-14 19:18
A A A Drukuj
Jeden z dwóch kolorowych slajdów przed stawiających płonące getto, które w 1943 r. zrobił Zbigniew Borowczyk FOT. MUZEUM HISTORII ŻYDÓW POLSKICH
  • Szczypce, które na leżały do kowala Mosze Widelca
  • Blaszana puszka kwestorska
z namalowaną mapą Palestyny
  • Papierośnica z wygrawerowanym
pomnikiem Bohaterów Getta
XVI-wieczny komentarz do Księgi Estery, kolorowe zdjęcia płonącego getta, szczypce kowala Mosze Widelca, a nawet znalezione na Muranowie guziki. Już ponad 600 pamiątek zebrało Muzeum Historii Żydów Polskich.
Budowa siedziby muzeum minęła półmetek. Zaprojektowany przez fińskich architektów budynek ze szczeliną w środku stanie się niebawem nową wizytówką Muranowa. Choć do jego ukończenia pozostało jeszcze 14 miesięcy, a do otwarcia głównej wystawy - dwa lata, już dziś widać, że będzie to jeden z najciekawszych obiektów architektury we współczesnej Warszawie.

Zostawione uczniowi, wykopane spod gruzów

Trochę w cieniu tej inwestycji trwa zbiórka pamiątek, które wzbogacą przyszłe ekspozycje. Muzeum rozpoczęło ją we wrześniu 2006 r. Od tamtej pory zgromadziło ponad 600 rozmaitych przedmiotów i dokumentów, zwłaszcza druków, zdjęć, listów, dzienników i pamiętników.

- W większości są to dary. Najwięcej od osób z Polski i Izraela. Część rzeczy zakupiliśmy na aukcjach lub bezpośrednio od ich właścicieli - mówi Aneta Krzak, koordynator "Programu zbierania pamiątek" w Muzeum Historii Żydów Polskich.

Wśród najnowszych darów są szczypce kowalskie. Przekazał je mieszkający w Montrealu Stanley Diamond. Stalowe narzędzie przed wojną należało do kowala Mosze Widelca ze wsi Poręba. Podczas okupacji Widelec zginął z ręki niemieckiego żandarma, gdy próbował przemycić żywność do getta. Wdowa po kowalu podarowała jego szczypce uczniowi swego męża - Czesławowi Szymańskiemu, a ten po latach oddał je Stanleyowi Diamondowi, który przyjechał do Poręby szukać śladów swoich krewnych. Widelec był kuzynem jego ojca.

- Szczypce będą najprawdopodobniej pokazywane na wystawie głównej - zapowiada Aneta Krzak.

Niezwykłą historię ma samowar - dar księdza Romualda Jakuba Wekslera-Waszkinela. Ten katolicki duchowny i filozof urodził się w 1943 r. w rodzinie żydowskiej w Święcianach na Wileńszczyźnie. Tuż przed likwidacją tamtejszego getta matka chłopca Batia Weksler oddała miesięczne dziecko polskiej rodzinie Waszkinelów. Prosiła, by jako chrześcijanie przyjęli żydowskie niemowlę w imię Żyda Jezusa. Razem z synkiem zostawiła samowar. O swoich żydowskich rodzicach i starszym bracie, którzy nie przeżyli wojny, ks. Romuald dowiedział się od przybranej matki dopiero 35 lat później.

- Ten samowar jest jedyną pamiątką po jego biologicznych rodzicach - mówi Aneta Krzak.

Na wystawie głównej, w galerii 20-lecia międzywojennego, na pewno znajdzie się blaszana puszka kwestorska z 1931 r. z namalowaną błękitno-białą mapą Palestyny. Do takich skarbonek Żydowski Fundusz Narodowy - Keren Kajemet LeIsrael - zbierał datki na wykup ziemi w przyszłym państwie Izrael. Puszkę przekazał Wiesław Uchański. W galerii Holocaustu wystawy głównej wykorzystany zostanie inny eksponat ze zbiórki - metalowa tabliczka z numerem mieszkania dentysty B. Kacenelenbogena. Przy odgruzowywaniu terenu przy ul. Karmelickiej w latach 50. odnalazł ją Ryszard Cywiński i zabrał na pamiątkę.

Poruszającym świadectwem powstania w getcie są dwa slajdy 25x35 mm, z którymi do muzeum zgłosiła się Helena Kobyłecka. Oprawione w ramki kolorowe przeźrocza przedstawiają widzianą w nocy ognistą łunę nad pacyfikowaną przez Niemców żydowską dzielnicą. Zdjęcia te zrobił Zbigniew Borowczyk, fotograf z Katowic, który wiosną 1943 r. odwiedził Warszawę. Z aparatem wszedł prawdopodobnie na dach włoskiej ambasady przy pl. Dąbrowskiego.

Papierośnica i kwiaty dla matki

- Trafia do nas również mnóstwo pamiątek "bez historii". Raz są to znalezione na terenie dawnego getta drejdle [bączki chanukowe], innym razem guziki z gwiazdą Dawida, pieczęcie albo czcionki drukarskie z hebrajskimi znakami. Takie znaleziska przechodzą przez wiele rąk, aż wreszcie ktoś przynosi je tutaj - mówi Aneta Krzak. - Zgłasza się zwykle kilka osób w miesiącu.

W zbiorach muzeum znalazły się też obiekty dużej wartości, np. starodruki. Najstarszy z nich zawiera tekst komentarza XVI-wiecznego poety Szlomo Haleviego do Księgi Estery. Wydano go w 1585 r. w Wenecji. Ostatnio muzeum kupiło XIX-wieczne druki, m.in. podręcznik dla narzeczonych. Prawdopodobnie znajdzie się na wystawie głównej w galerii XIX wieku.

Do muzeum jeszcze nie należy powojenna srebrna papierośnica z wygrawerowanym pomnikiem Bohaterów Getta. Jej właściciel Marian Feldman przyrzekł oddać ją w chwili, gdy gotowa już będzie ekspozycja.

- Podpisaliśmy umowę. Na razie jest u mnie w depozycie - mówi Marian Feldman. Papierośnica powstała na jego zamówienie w 1948 r. Była prezentem urodzinowym dla ojca. Wizerunek monumentu wykonał grawer we Wrocławiu, gdzie pan Marian wtedy mieszkał i prowadził księgowość jubilerom.

- Było to wkrótce po odsłonięciu pomnika w Warszawie. Uczestniczyłem w tej uroczystości. Pod jej wrażeniem zamówiłem tę papierośnicę - wspomina.

Do pomnika Bohaterów Getta ma osobisty stosunek. W warszawskim getcie przebywała jego matka. - Ja byłem wtedy na Syberii. Mamy już nie spotkałem. Zginęła. Po wojnie ktoś mi powiedział, że widział ją idącą na Umschlagplatz. Umówiliśmy się z siostrą, że w każdą rocznicę wybuchu powstania w getcie będziemy składać kwiaty z drugiej strony pomnika, gdzie przedstawiono kobiety idące na śmierć.

Muzeum cały czas zbiera pamiątki związane z życiem polskich Żydów. Wszelkich informacji udziela Aneta Krzak, tel.: 22 471 03 26 lub e-mail: akrzak@jewishmuseum.org.pl.

Podziel się

  • Re: Już 600 pamiątek w Muzeum Historii Żydów Pols jjestal 12.03.11, 17:08

    Mam nadzieję, że do takiej wymiany ciosów nie dojdzie. Czy Zydzi odpowiadają za komunistów żydowskiego pochodzenia? A czy Polacy są odpowiedzialni za czyny Feliksa Dzierżyńskiego i innych »

Najnowsze wiadomości z Warszawy