Wojsko zajmowało ruiny, a na Pradze toczyło się życie

Jerzy S. Majewski
17.01.2011 aktualizacja: 2011-01-17 17:05
A A A Drukuj
Kadr z filmu fot. Platge Image
Gdy 17 stycznia 1945 r. Armia Czerwona i Wojsko Polskie zajmowały ruiny lewobrzeżnej Warszawy, na Pradze pod zbłąkanymi kulami toczyło się życie. 1 stycznia 1945 - ludność Pragi wynosiła 140 tys. osób.
Niemiecki pocisk wystrzelony zza Wisły z kierunku warszawskiej Pragi trafił w salę, w której trwała zabawa sylwestrowa. Zabił uczestników. Inny rozerwał się w rejonie Brzeskiej.

Sąsiadka poetki Sabiny Sebyłowej - prosta kobieta z Pragi zawołała - "Diabeł się osśmiał w mojem mięskaniu!" Pani Sabina chwyciła tomik poezji metrycznej Leśmiana. "Potrzebny mi jej ład" - notowała w Nowy Rok 1945 r.

Już 14 września 1944 r. żołnierze 1. Dywizji Wojska Polskiego wraz z Armią Czerwoną zdobyli Pragę. W ślad za Armią Czerwoną szło NKWD, które dokonywało metodycznych aresztowań osób związanych z AK.

Dwa dni po zajęciu Pragi, 16 września, z Lublina przybyła delegacja PKWN-u z Edwardem Osóbką-Morawskim. Nowe władze pośpiesznie konstruowały władze miejskie. 18 września PKWN wyznaczył prezydenta Warszawy, architekta i działacza komunistycznego pułkownika Mariana Spychalskiego. 2 października 1944 r. w dniu kapitulacji Warszawy Praga opleciona już była siecią posterunków milicji.

Praga jednak żyła! W porównaniu z lewobrzeżną Warszawą była nieomal niezniszczona. Ożywało życie gospodarcze i kulturalne. Działał teatr, telefony, poczta. Wciąż unieruchomione były tramwaje. Tuż przed Nowym Rokiem wznowiono produkcje w fabrykach Schichta i Wedla. 2 stycznia ogłoszono nabór studentów kursów medycyny, wydziału lekarskiego, farmacji i weterynarii.

Życie na Pradze toczyło się wzdłuż Grochowskiej, Łochowskiej, Inżynierskiej, Ząbkowskiej. "Marszałkowską" Pragi miała stać się Targowa. Tu były sklepy, knajpy. Tu do ocalałych budynków wprowadzały się instytucje. Ale przed 17 stycznia ostrzeliwaną przez Niemców Targową i Ząbkowską nazywano alejami śmierci.

Wiele o życiu przyfrontowej Pragi w styczniu 1945 r. mówią ogłoszenia w "Życiu Warszawy". Na gwałt poszukiwano pracowników.

"Życie Warszawy" szukało kolporterów, gońców rowerowych, zecerów, maszynistki, wykwalifikowanych mechaników. Sklepy optyczne - optyków. Szkoła jazdy inżynierów automobilistów do prowadzenia kursów nauki jazdy autem i motocyklem. Zakłady fryzjerskie - fryzjerów, a cukiernie - cukierników. Stająca na nogi fabryka spożywcza Żubr przy Kamionkowskiej poszukiwała m.in. chemików - spożywców i karmelarza do wyrobu karmelków.

Zakłady Umundurowań przy Mińskiej 25 ogłosiły nabór 150 krawców i krawcowych. Kupić chciano wszystko, od książek po ryksze i surowce do zakładów rzemieślniczych. Za to przed 17 stycznia na sprzedaż było niewiele. Zmieni się to kilka miesięcy później, gdy praskie bazary zaleje szaber. Ze zburzonej Warszawy, potem z ziem zachodnich.

Ważne miejsce w ogłoszeniach zajmowały poszukiwania zaginionych. Przykładem niech będzie ocalały z zagłady Żydów Natan Rozenkranc, który szukał swych bliskich. Szukano rzeczy skradzionych. PKP przestrzegało przed kupnem skradzionego roweru służbowego: "czerwony, torpedobalony, kierownik jaskółka", a kto inny oferował 1000 zł za odnalezienie pianina skradzionego z domu przy Zakopiańskiej 35. Dom stał pod ostrzałem niemieckim, opuszczony przez mieszkańców został rozszabrowany.

Kradzieże były nagminne. Antoni Żak, właściciel sklepu spożywczego przy Targowej 59, doniósł, że do jego sklepu dokonano włamania. Złodzieje skradli to, co najcenniejsze: pieczywo, papierosy, kartki żywnościowe. Chleb był zresztą tak drogi, że ludzie przychodzili do darmowych garkuchni, gdzie wydawano zupę, dodając do niej kromki chleba. Byli tacy, co zupę wylewali, a chleb zabierali ze sobą.

Byli też nieuczciwi sklepikarze. Rzeźnik Ciechomski z Mińskiej 3 odważał przydziałowe, dwukilogramowe porcje mięsa z podkręconej wagi. Zamiast 2 kg - kilogram 40 dag. Gdy zagrożono mu linczem, wszystkim wyrównał braki.

5 stycznia 1945 r. w sali rady miasta przy Otwockiej odbył się pierwszy pokazowy proces - przeciwko bandytom dokonującym w mundurach wojskowych napadów na domy. Na ławie oskarżonych zasiedli: szeregowy Wiktor Balzan, kapral Edward Walesiak i Aleksander Radło. Napadli na dom Kubajów na Targówku. Wpadli, bo jeden z domowników uciekł i sprowadził milicję. Zostali skazani na śmierć.

16 stycznia cały dzień słychać było głuchy odgłos artylerii. Trafiało też na Pragę.„Kołyszące domem pociski padają w pobliżu. W mieszkaniu nieznośnie, brzęcząco, mrocznie. Schodzimy na parter. (...) Koło szóstej rano uderzyła niezwykle blisko »krowa «. Szyby i zabezpieczenia z dykty wyrwało” - notowała Sabina Sebyłowa.

Rankiem 17 stycznia "Życie Warszawy" donosiło o zajęciu Radomia. Na Pragę zza Wisły padało coraz więcej kul. Zwłaszcza w rejonie Zamoyskiego (ich ślady wciąż widać na fasadach). Strażacy z rannej zmiany, by dotrzeć do remizy, czołgali się pod niemieckim ogniem. Potem zapadła cisza. Ruiny lewobrzeżnej Warszawy zostały zajęte przez Armię Czerwoną z Wojskiem Polskim, a strażacy po praskiej stronie bez obawy mogli na wieży zawiesić sztandar biało-czerwony.

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy