Dramat matki z trójką dzieci. Kto jej pomoże?
02.02.2011
aktualizacja: 2011-02-01 18:46
Pani Joanna uciekła z trójką dzieci przed przemocą ich ojca. Zarabia za mało, żeby wynajmować mieszkanie. Za rok ma szansę na lokal komunalny. Czy urzędnicy pomogą rodzinie przetrwać ten czas?
ZOBACZ TAKŻE
- Ratusz obiecał im mieszkania. Grozi im pójście pod most (24-03-11, 09:00)
- Ursynów: Bunt w spółdzielni. Żądają głowy prezesa (05-02-11, 10:00)
- Mają eksmitować lokatorów, nie mają dokąd (06-05-10, 10:00)
- Lokatorka ze Śródmieścia uratowana przed eksmisją (30-03-10, 09:00)
- Urzędnicy wpędzili ich w kłopoty, teraz chcą eksmitować (15-01-10, 10:00)
- Rodzina w ostatniej chwili uniknęła eksmisji na bruk (28-10-09, 11:00)
- Muszę natychmiast wyprowadzić się z mieszkania, ale nie mam dokąd - mówi. - Nikt nie może mi pomóc, obdzwoniłam pomoc społeczną, limit pobytów w ośrodkach wyczerpałam.
Krąży między warszawskimi dzielnicami i Piasecznem.
Ostateczna ucieczka
Spotykamy się na placu zabaw na Woli. Pani Joanna przychodzi z chłopcem i dwiema dziewczynkami. Najstarsza ma sześć lat i cierpi na autyzm. Nie mówi, nie potrafi samodzielnie korzystać z toalety. Nosi pieluchę. - Teraz Kasia zaczęła dużo krzyczeć, miejsce jest nowe, brakuje jej własnego łóżka - opowiada pani Joanna. - Chodzi do przedszkola specjalnego, nauczyciele mówią, że ma duże możliwości.
Młodsza Zosia ma pięć lat i też chodzi do przedszkola, tuż obok siostry. Jaś wkrótce skończy trzy lata, dzień spędza w żłobku. Pani Joanna pracuje w supermarkecie, w kasie na umowę-zlecenie.
Do jesieni rodzina mieszkała na Ursynowie. Najpierw przez kilka lat z ojcem dzieci, konkubentem pani Joanny. Od niego z powodu przemocy uciekali dwa razy do Ośrodka Interwencji Kryzysowej.
Druga ucieczka była ostateczna. Pomógł kurator i pracownicy opieki społecznej. Pani Joanna wystąpiła do dzielnicy o mieszkanie komunalne. Wywalczyła w sądzie alimenty. - W tym miesiącu dostałam pierwsze pieniądze - mówi.
Meldunek komplikuje
Rodzina mogła zostać w OIK tylko pół roku. - Musiałam wynająć coś na wolnym rynku, bo na przydział trzeba długo czekać - mówi pani Joanna. Właściciele patrzyli niechętnie na jej troje dzieci. W końcu znalazła mieszkanie w Piasecznie, skąd codziennie dojeżdżała na Ursynów.
- Płaciłam 1,5 tys. zł plus opłaty, ale ostatniego czynszu nie dałam rady zapłacić, zabrakło mi pieniędzy - opowiada. - To była pierwsza taka sytuacja. Właściciel kazał się wyprowadzić.
Do ursynowskiego ośrodka wrócić już nie mogła (była tam już dwukrotnie). W Piasecznie usłyszała, że pomoc społeczna nie pomoże, a sprawę komplikuje meldunek w powiecie siedleckim - stamtąd kobieta pochodzi. - Nie mogę go zlikwidować, bo jest potrzebny do umowy o pracę. W Warszawie trzyma mnie praca i to, że najstarsza córka ma specjalną opiekę w przedszkolu - opowiada.
Małe mieszkanko na przeczekanie
Ostatecznie znalazła się w Ośrodku Interwencji Kryzysowej na Woli. Już wie, że znowu może tam zostać tylko pół roku.
- Co dalej? Już wiem, że nie zarobię na mieszkanie na wolnym rynku - mówi.
Szansą na stabilizację jest mieszkanie komunalne. Zarząd Ursynowa umieścił panią Joannę na liście oczekujących. - Ze względu na stan zdrowia dziecka jest na drugiej pozycji - mówi rzeczniczka Ursynowa Monika Beuth-Lutyk. - Ta pani ma dostać mieszkanie na nowym osiedlu, które powstaje przy ul. Kłobuckiej. Pierwsze domy mają być gotowe do końca tego roku, ale z budową różnie może być.
Co stanie się więc z rodziną, gdy minie termin pobytu w ośrodku? Dyrektor miejskiego biura polityki społecznej Bogdan Jaskołd zapewnia "Gazetę", że matka z dziećmi nie zostanie w Warszawie bez dachu nad głową: - Niech ta pani przyjdzie do mnie na Niecałą, coś wymyślimy.
- Do dyrektora się nie dostałam, bo nie udało mi się przejść przez sekretariat. A panie z biura dały mi do zrozumienia, że można mi odebrać dzieci, jeśli będę przebywać w kolejnych ośrodkach. Bo liczy się dobro dzieci, a ja mogę znaleźć miejsce w noclegowni - relacjonuje pani Joanna po wizycie.
Dzwonimy do Warszawskiego Centrum Pomocy Rodzinie. Dyrektor Jolanta Sobczak wyjaśnia, że podległe jej OIK z zasady pomagają tylko w kryzysowych sytuacjach i tylko przez kilka miesięcy. Pobyt w ośrodku nie może być sposobem na życie. - Jeżeli sytuacja jest taka, jak opisuje "Gazeta" i ta pani rzeczywiście aktywnie działa, pracuje, to zrobimy wszystko, żeby jej pomóc - zapewnia. - A odebraniem dzieci niech się ta pani nie przejmuje. Jestem za tym, żeby wspierać rodzinę, a nie kierować dzieci do ośrodków.
Jak można rozwiązać problem pani Joanny? W WCPR słyszymy, że opieka społeczna może przyznać zasiłek na czynsz i pomóc wynająć malutkie mieszkanie na Ursynowie, skoro tam pracuje, uczą się jej dzieci i cała rodzina ma docelowo mieszkać. Tak rodzina może poczekać na przeprowadzkę do mieszkania komunalnego.
Imiona matki i dzieci zostały zmienione.
Krąży między warszawskimi dzielnicami i Piasecznem.
Ostateczna ucieczka
Spotykamy się na placu zabaw na Woli. Pani Joanna przychodzi z chłopcem i dwiema dziewczynkami. Najstarsza ma sześć lat i cierpi na autyzm. Nie mówi, nie potrafi samodzielnie korzystać z toalety. Nosi pieluchę. - Teraz Kasia zaczęła dużo krzyczeć, miejsce jest nowe, brakuje jej własnego łóżka - opowiada pani Joanna. - Chodzi do przedszkola specjalnego, nauczyciele mówią, że ma duże możliwości.
Młodsza Zosia ma pięć lat i też chodzi do przedszkola, tuż obok siostry. Jaś wkrótce skończy trzy lata, dzień spędza w żłobku. Pani Joanna pracuje w supermarkecie, w kasie na umowę-zlecenie.
Do jesieni rodzina mieszkała na Ursynowie. Najpierw przez kilka lat z ojcem dzieci, konkubentem pani Joanny. Od niego z powodu przemocy uciekali dwa razy do Ośrodka Interwencji Kryzysowej.
Druga ucieczka była ostateczna. Pomógł kurator i pracownicy opieki społecznej. Pani Joanna wystąpiła do dzielnicy o mieszkanie komunalne. Wywalczyła w sądzie alimenty. - W tym miesiącu dostałam pierwsze pieniądze - mówi.
Meldunek komplikuje
Rodzina mogła zostać w OIK tylko pół roku. - Musiałam wynająć coś na wolnym rynku, bo na przydział trzeba długo czekać - mówi pani Joanna. Właściciele patrzyli niechętnie na jej troje dzieci. W końcu znalazła mieszkanie w Piasecznie, skąd codziennie dojeżdżała na Ursynów.
- Płaciłam 1,5 tys. zł plus opłaty, ale ostatniego czynszu nie dałam rady zapłacić, zabrakło mi pieniędzy - opowiada. - To była pierwsza taka sytuacja. Właściciel kazał się wyprowadzić.
Do ursynowskiego ośrodka wrócić już nie mogła (była tam już dwukrotnie). W Piasecznie usłyszała, że pomoc społeczna nie pomoże, a sprawę komplikuje meldunek w powiecie siedleckim - stamtąd kobieta pochodzi. - Nie mogę go zlikwidować, bo jest potrzebny do umowy o pracę. W Warszawie trzyma mnie praca i to, że najstarsza córka ma specjalną opiekę w przedszkolu - opowiada.
Małe mieszkanko na przeczekanie
Ostatecznie znalazła się w Ośrodku Interwencji Kryzysowej na Woli. Już wie, że znowu może tam zostać tylko pół roku.
- Co dalej? Już wiem, że nie zarobię na mieszkanie na wolnym rynku - mówi.
Szansą na stabilizację jest mieszkanie komunalne. Zarząd Ursynowa umieścił panią Joannę na liście oczekujących. - Ze względu na stan zdrowia dziecka jest na drugiej pozycji - mówi rzeczniczka Ursynowa Monika Beuth-Lutyk. - Ta pani ma dostać mieszkanie na nowym osiedlu, które powstaje przy ul. Kłobuckiej. Pierwsze domy mają być gotowe do końca tego roku, ale z budową różnie może być.
Co stanie się więc z rodziną, gdy minie termin pobytu w ośrodku? Dyrektor miejskiego biura polityki społecznej Bogdan Jaskołd zapewnia "Gazetę", że matka z dziećmi nie zostanie w Warszawie bez dachu nad głową: - Niech ta pani przyjdzie do mnie na Niecałą, coś wymyślimy.
- Do dyrektora się nie dostałam, bo nie udało mi się przejść przez sekretariat. A panie z biura dały mi do zrozumienia, że można mi odebrać dzieci, jeśli będę przebywać w kolejnych ośrodkach. Bo liczy się dobro dzieci, a ja mogę znaleźć miejsce w noclegowni - relacjonuje pani Joanna po wizycie.
Dzwonimy do Warszawskiego Centrum Pomocy Rodzinie. Dyrektor Jolanta Sobczak wyjaśnia, że podległe jej OIK z zasady pomagają tylko w kryzysowych sytuacjach i tylko przez kilka miesięcy. Pobyt w ośrodku nie może być sposobem na życie. - Jeżeli sytuacja jest taka, jak opisuje "Gazeta" i ta pani rzeczywiście aktywnie działa, pracuje, to zrobimy wszystko, żeby jej pomóc - zapewnia. - A odebraniem dzieci niech się ta pani nie przejmuje. Jestem za tym, żeby wspierać rodzinę, a nie kierować dzieci do ośrodków.
Jak można rozwiązać problem pani Joanny? W WCPR słyszymy, że opieka społeczna może przyznać zasiłek na czynsz i pomóc wynająć malutkie mieszkanie na Ursynowie, skoro tam pracuje, uczą się jej dzieci i cała rodzina ma docelowo mieszkać. Tak rodzina może poczekać na przeprowadzkę do mieszkania komunalnego.
Imiona matki i dzieci zostały zmienione.
-
Re: Dramat matki z trójką dzieci. Kto jej pomoże?
eela
02.02.11, 10:22
Burmistrz Bemowa ma zapewne nadwyżki lokalowe. Niedawno okazał dobre serce dla matki koleżanki i przydzielił jej mieszkanie na Boernerowie. Może ma jeszcze jedno w zapasie.»
-
Dramat matki z trójką dzieci. Kto jej pomoże?
zozo00
02.02.11, 12:04
Jest na to sposob opisywany w GW. Trzeba tylko baaaardzo zaprzyjaznic sie z pewnym burmistrzem, sprawic aby ten w chwili pomrocznosci jasnej podpisal stosowny przydzial. A jak juz dojdzie »
-
to ja pomoge- na Woli pelno meneli i alkoholikow
kupiem3
02.02.11, 13:12
mieszkan w komunalnych mieszkaniach. nie placa bo nie maja z czego - bo na vodke ledwo starcza. Proponuje by urzednicy zamiast udawac ze nie ma mieszkan wywalali na zbity pysk darmozjadow i »
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]



