Miasteczko Ursus. Powstanie dzielnica na 25 tys. ludzi?

Michał Wojtczuk
03.02.2011 aktualizacja: 2011-02-03 19:15
A A A Drukuj
Tak ma wyglądać Miasteczko Ursus materiały prasowe
  • Tak ma wyglądać Miasteczko Ursus
  • Tak ma wyglądać Miasteczko Ursus
  • Tak ma wyglądać Miasteczko Ursus
  • Tak ma wyglądać Miasteczko Ursus
- Chcemy zbudować Miasteczko Ursus, to szansa dla Warszawy - mówi deweloper, który kupił tereny dawnych zakładów w Ursusie. Urbaniści go popierają, a lokalni przemysłowcy biją na alarm. Wszyscy zaś czekają, aż decyzję co do losu Ursusa podejmie ratusz.
Właścicielem ponad 50 hektarów na terenie dawnych zakładów Ursus produkujących traktory jest spółka należąca do firmy deweloperskiej Celtic, notowanej na polskiej giełdzie i będącej częścią dużej europejskiej grupy inwestycyjnej. Na swoim terenie firma chce budować nową dzielnicę mieszkaniową dla nawet 25 tys. ludzi oraz biura. Takie przeznaczenie terenu jest zgodne ze studium zagospodarowania miasta oraz projektem planu zagospodarowania, który powstał na zlecenie ratusza.



Radykalna zmiana funkcji tego rejonu z przemysłowej na mieszkaniową nie podoba się przemysłowcom z Ursusa. W sąsiedztwie terenów Celticu działa m.in. odlewnia aluminium, hurtownia złomu, a także elektrociepłownia Energetyki Ursus - lokalnego monopolisty dostarczającego prąd i ciepło. Przemysłowcy zawiązali stowarzyszenie i wezwali ratusz do zamrożenia prac nad planem i zmiany studium tak, by zachować funkcje przemysłowe. Przekonują, że ich likwidacja będzie skutkować likwidacją setek miejsc pracy i koniecznością wydania miliardów na nową infrastrukturę.

Pod wpływem tych argumentów ratusz niedawno zaczął się wahać. Plan zagospodarowania został na razie odłożony na półkę, dzielnicowi radni mają zaś znów dyskutować nad przyszłością terenów Ursusa na jednej z najbliższych posiedzeń komisji gospodarki przestrzennej.

Celtic przeszedł do kontrataku. Wczoraj zorganizował konferencję, na której przekonywał, że jego inwestycja jest korzystna dla Warszawy. - Mamy niesamowitą okazję, by powstało miasteczko zaprojektowane przez urbanistów - mówi Michalina Wiczkowska z Celticu.

Elektrociepłownia za sto mln euro

- To jest bardzo dobry, prawidłowo skomponowany plan. Gdyby na Polach Wilanowskich zarezerwowano tyle miejsca na szkoły, przedszkola i przestrzenie publiczne, nie byłoby kłopotów, które dziś nękają Miasteczko Wilanów - chwaliła projekt planu zagospodarowania zakładów Ursusa Jolanta Przygońska, przewodnicząca Warszawskiej Okręgowej Izby Urbanistów. Plan przewiduje przeznaczenie terenu dzisiejszej elektrociepłowni pod zabudowę, miejsce na nową zaś wyznacza pół kilometra dalej. Czy to nie budzi skojarzeń z filmem "Poszukiwany, poszukiwana", w którym dyrektor jednym ruchem nakazywał zmienić miejscami jezioro z blokiem? - Nie, bo to jest uzasadnione. Elektrociepłownia węglowa ma dużo większy obszar oddziaływania, niż nowoczesna elektrownia gazowa. Zabiera więcej miejsca - odpowiada Przygońska.

- Spełniamy absolutnie wszystkie wymogi polskiego prawa i mamy wszelkie koncesje. Dlaczego mamy zamykać elektrociepłownię, likwidować miejsca pracy? - pyta Bogdan Bigus, prezes Energetyki-Ursus. Zapewnia, że w jego zakład zainwestowano w ostatnich latach 50 mln złotych. - Ekonomiczna efektywność budowy nowej elektrociepłowni zaledwie 500 metrów od dzisiejszej nie jest potwierdzona, a co za tym idzie jej realizacja jest wysoce niepewna - przekonuje.

- Jesteśmy zainteresowani budową nowoczesnej elektrociepłowni gazowej w miejscu wskazanym przez projekt planu - odpowiada Artur Zdybicki, prezes firmy Polenergia, należącej do grupy kapitałowej miliardera Jana Kulczyka. Sprecyzował, że chodzi o obiekt produkujący 150 megawatów energii elektrycznej i ok. 200 megawatów ciepła. Polenergia deklaruje, że jest w stanie sfinansować koszt takiej inwestycji. Chodzi o około stu milionów euro. - Jestem przekonany, że jesteśmy w stanie produkować ciepło i prąd taniej, niż istniejąca elektrociepłownia, co pozwoli nam z nią konkurować o klientów - mówi Zdybicki.

Zapomnijmy o przemyśle

- Rozbudowa przemysłu w Ursusie była równie nietrafna, jak budowa Huty Warszawa, oddzielającej miasto od Puszczy Kampinoskiej - stwierdził Wojciech Świątek, biegły w zakresie sporządzania ocen o wpływie na środowisko, były pracownik Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska. Przekonywał, że przemysł w tym miejscu izoluje centrum Warszawy od napływu świeżego powietrza znad zachodu, zaś zabudowa mieszkaniowa według projektu planu zagospodarowania stworzy nowe kliny nawietrzające.

- Miasta się zmieniają, to proces ciągły. Już kilkanaście lat temu Warszawa przestała się rozwijać w oparciu o przemysł. Deindustrializacja, zagospodarowanie terenów poprzemysłowych to jeden z kluczowych trendów na świecie - przekonuje dr Mirosław Gochowski, adiunkt Wydziału Geografii i Studiów Regionalnych Uniwersytetu Warszawskiego, członek zespołu, który tworzył Społeczną Strategię Warszawy.

- Pilnie potrzebujemy planu zagospodarowania tego rejonu. Bez niego zabudowa mieszkaniowa zacznie tu pączkować w sposób niekontrolowany i stracimy szansę na stworzenie kawałka miasta - mówi Wiesław Krzemień, burmistrz Ursusa.

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy