Problem z płaskorzeźbą: dekomunizować czy nie?
26.02.2011
aktualizacja: 2011-02-25 19:41
Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta
Co zrobić z napisem z lat 30. zdobiącym biurowiec w Al. Jerozolimskich 91? Przywrócić oryginalną wersję czy zostawić powojenną, "poprawioną" przez komunistyczne władze? Nad tym pytaniem dumają urzędujący w gmachu związkowcy
ZOBACZ TAKŻE
- Prawie cud na Pięknej: Matka Boska wypadła ze ściany (02-03-11, 11:00)
- Dziś rocznica Marca '68. Sprawdź obchody (08-03-11, 07:00)
- 100-lecie urodzin Kisiela: kryteria się zmieniają (07-03-11, 22:59)
- Diamentowa Warszawa jubilera Rutsteina (18-02-11, 13:00)
- Na Pradze powstanie hospicjum dla weteranów z Iraku (14-02-11, 08:00)
- Dekomunizują Cytadelę - tym razem ostatecznie (19-11-09, 08:00)
- Nowe zdjęcia Muzeum Historii Żydów. "Polin" na elewacji (17-02-11, 21:14)
Właścicielem budynku jest FZZPGKiT. Ten niezmiernie skomplikowany skrót to Federacja Związków Zawodowych Pracowników Gospodarki Komunalnej i Terenowej. A przysadzisty, kryty grubymi płytami z piaskowca gmach w Al. Jerozolimskich 91 to jej związkowa centrala.
- Budynek należy do nas od samego początku. Został zbudowany ze składek związkowców samorządu terytorialnego i "komunalnych" w 1936 r. Otwarcie było z wielką pompą, przyjechał nawet prezydent Mościcki - opowiada Edward Staszczak, przewodniczący federacji.
W gmachu szkolono samorządowców, były biura, drukarnia, a nawet hotel dla dzieci urzędników uczących się w Warszawie. W czasie wojny "komunalni" założyli organizację podziemną. W śmieciach wywozili ludzi z getta. W Powstaniu związkowcy wodociągowcy czy kanalarze byli przewodnikami kurierów na podziemnych szlakach łączących walczące dzielnice.
- To zawody, które mają do siebie to, że ich nie widać, chyba że się coś popsuje - śmieje się przewodniczący Staszczak.
Zrzeszeni w federacji "komunalni" i pracownicy samorządu terytorialnego jeszcze przed wojną sformułowali swoją misję. Zapisana jest napis nad głównym wejściem od strony Al. Jerozolimskich: "Przez samorząd i pracę społeczną do potężnej Polski". Umieścił go tam duet architektów, którzy zaprojektowali gmach: Bohdan Krzemieniewski i Leon Suzin, ojciec znanego prezentera telewizyjnego Jana Suzina. Budynek - a z nim napis - przetrwał wojnę w niemal nienaruszonym stanie. Na trzecim piętrze swoje biuro urządził Stanisław Mikołajczyk.
Na początku lat 50. przeprowadzono inwentaryzację gmachu. Dokonał jej autor budynku Leon Suzin. A ponieważ w scentralizowanym socjalistycznym państwie nie było miejsca na niezależny samorząd, nakazano mu zmienić napis na fasadzie, który w nowych okolicznościach stał się wrogi ideologicznie. Wystarczyło za pomocą dłuta dopisać jedno słowo: "ludowej". W ten prosty sposób nad wejściem do budynku znalazł się napis: "Przez samorząd i pracę społeczną do potężnej Polski Ludowej".
Napis takiej treści przetrwał Bieruta, Gomułkę, Gierka, Jaruzelskiego i przełom 1989 r. A dziś związkowcy zachodzą w głowę, co z nim zrobić.
- My historię bierzemy taką, jaka była. Bez ideologii. Nie odczuwamy przymusu, żeby napis na siłę "dekomunizować" - mówi Edward Staszczak. - Niezależnie od napisu do naszego budynku jesteśmy bardzo przywiązani. Nie odebrał nam go nawet Bierut mimo dekretu przekazującego państwu prywatne działki i budynki. Nasi poprzednicy złożyli wniosek o tzw. własność czasową, którego władza nie rozpatrzyła do 1989 r. I wciąż tu jesteśmy - mówi przewodniczący. Opowiada, że ostatnią próbę aneksji budynku podjął prezydent stolicy Lech Kaczyński. - I też się nie udało, choć procesy kosztowały nas sporo nerwów i pieniędzy - mówi Staszczak. "Komunalni" ciężko to przeżyli również z tego powodu, że dziadek braci Kaczyńskich, Aleksander Kaczyński, był przed wojną sekretarzem Oddziału Warszawskiego VI (Tramwaje i Autobusy) Związku Pracowników Komunalnych i Użyteczności Publicznej - czyli związkowcem z Al. Jerozolimskich 91.
Dziś budynek jest remontowany, wkrótce rusztowania zasłonią elewację od strony Al. Jerozolimskich.
A co po remoncie stanie się z napisem? - Przed decyzją zwrócimy się o opinię do stołecznej konserwator zabytków. A potem zobaczymy - odpowiada Edward Staszczak.
- Budynek należy do nas od samego początku. Został zbudowany ze składek związkowców samorządu terytorialnego i "komunalnych" w 1936 r. Otwarcie było z wielką pompą, przyjechał nawet prezydent Mościcki - opowiada Edward Staszczak, przewodniczący federacji.
W gmachu szkolono samorządowców, były biura, drukarnia, a nawet hotel dla dzieci urzędników uczących się w Warszawie. W czasie wojny "komunalni" założyli organizację podziemną. W śmieciach wywozili ludzi z getta. W Powstaniu związkowcy wodociągowcy czy kanalarze byli przewodnikami kurierów na podziemnych szlakach łączących walczące dzielnice.
- To zawody, które mają do siebie to, że ich nie widać, chyba że się coś popsuje - śmieje się przewodniczący Staszczak.
Zrzeszeni w federacji "komunalni" i pracownicy samorządu terytorialnego jeszcze przed wojną sformułowali swoją misję. Zapisana jest napis nad głównym wejściem od strony Al. Jerozolimskich: "Przez samorząd i pracę społeczną do potężnej Polski". Umieścił go tam duet architektów, którzy zaprojektowali gmach: Bohdan Krzemieniewski i Leon Suzin, ojciec znanego prezentera telewizyjnego Jana Suzina. Budynek - a z nim napis - przetrwał wojnę w niemal nienaruszonym stanie. Na trzecim piętrze swoje biuro urządził Stanisław Mikołajczyk.
Na początku lat 50. przeprowadzono inwentaryzację gmachu. Dokonał jej autor budynku Leon Suzin. A ponieważ w scentralizowanym socjalistycznym państwie nie było miejsca na niezależny samorząd, nakazano mu zmienić napis na fasadzie, który w nowych okolicznościach stał się wrogi ideologicznie. Wystarczyło za pomocą dłuta dopisać jedno słowo: "ludowej". W ten prosty sposób nad wejściem do budynku znalazł się napis: "Przez samorząd i pracę społeczną do potężnej Polski Ludowej".
Napis takiej treści przetrwał Bieruta, Gomułkę, Gierka, Jaruzelskiego i przełom 1989 r. A dziś związkowcy zachodzą w głowę, co z nim zrobić.
- My historię bierzemy taką, jaka była. Bez ideologii. Nie odczuwamy przymusu, żeby napis na siłę "dekomunizować" - mówi Edward Staszczak. - Niezależnie od napisu do naszego budynku jesteśmy bardzo przywiązani. Nie odebrał nam go nawet Bierut mimo dekretu przekazującego państwu prywatne działki i budynki. Nasi poprzednicy złożyli wniosek o tzw. własność czasową, którego władza nie rozpatrzyła do 1989 r. I wciąż tu jesteśmy - mówi przewodniczący. Opowiada, że ostatnią próbę aneksji budynku podjął prezydent stolicy Lech Kaczyński. - I też się nie udało, choć procesy kosztowały nas sporo nerwów i pieniędzy - mówi Staszczak. "Komunalni" ciężko to przeżyli również z tego powodu, że dziadek braci Kaczyńskich, Aleksander Kaczyński, był przed wojną sekretarzem Oddziału Warszawskiego VI (Tramwaje i Autobusy) Związku Pracowników Komunalnych i Użyteczności Publicznej - czyli związkowcem z Al. Jerozolimskich 91.
Dziś budynek jest remontowany, wkrótce rusztowania zasłonią elewację od strony Al. Jerozolimskich.
A co po remoncie stanie się z napisem? - Przed decyzją zwrócimy się o opinię do stołecznej konserwator zabytków. A potem zobaczymy - odpowiada Edward Staszczak.
-
Problem z płaskorzeźbą: dekomunizować czy nie?
aekielski
26.02.11, 16:46
Można dopisać zdanie "Polska Ludowa to Polska Narodowa" lub Lud=Naród.»
-
Problem z płaskorzeźbą: dekomunizować czy nie?
wels5
27.02.11, 08:26
A może zlikwidować całą tablicę i po kłopocie.»
-
Absolutnie nic nie zmieniać do wyborów.
mustafa_0
27.02.11, 13:40
Nie wolno marnować tak ważnych tematów na przyszłą kadencję Sejmu. To może być hit, który wypełni pół kadencji. Druga połowa już jest zagospodarowana smoleńszczyzną.»
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


