Szalony wózkowicz skuteczny. Wywalczył windy na most

Wojciech Karpieszuk
28.02.2011 aktualizacja: 2011-02-27 20:43
A A A Drukuj
Marek Sołtys, czyli Fot. Fot . Albert Zawada / Agencja Gazeta
Radni Śródmieścia proszą prezydent miasta o windy na most Poniatowskiego. W ratuszu mówią: jest dobra wola z naszej strony. Kiedy zatem będą zamontowane? To już trudniejsze pytanie
Windy to pomysł poruszającego się na wózku Marka Sołtysa, czyli Szalonego Wózkowicza, i dzielnicowego radnego Daniela Łagi (PO). Jakiś czas temu przeprowadzili na miejscu wizję lokalną (pisaliśmy o tym w "Gazecie"). Szalony Wózkowicz opowiadał o swoich doświadczeniach: krąży, nadrabia drogi, bo dziś nie ma szans, by dostać się z Powiśla na most. Przeszkoda - strome schody. - Stoję tuż pod mostem. A muszę dojechać do Świętokrzyskiej, później Nowym Światem do palmy na rondzie de Gaulle'a. Tam wsiadam w tramwaj i jadę dwa przystanki. Potrzebuję co najmniej pół godziny. Dla kogoś pełnosprawnego to dwie minuty. Wystarczy wejść po schodkach - opisywał swoją drogę.

Sporo osób zostawiło komentarze na forum internetowym. "Mieliśmy ogromny problem, aby z przeciętnymi wózkami (głęboki + parasolka) dostać się na most, idąc z bulwaru. Mimo że są przygotowane prowizoryczne, metalowe szyny na koła wózków, to nasze nie pasowały" - napisał Mateusz.

Radny i Szalony Wózkowicz podczas swojej wizji uznali, że najlepszym rozwiązaniem będzie jedna winda na wysokości ul. Ignacego Potockiego, druga po drugiej stronie mostu. Na górze są przystanki autobusowe. Na tym się nie skończyło. Uderzyli z pomysłem do stołecznej konserwator zabytków. Przekonują, że windy można wkomponować w most tak, by nie niszczyły charakteru budowli. - Będziemy rozmawiać. Nie mówię nie. Zwłaszcza że głośno jest o przybliżeniu miastu Wisły, o połączeniu podskarpia z koroną skarpy - mówi Ewa Nekanda-Trepka, stołeczna konserwator zabytków. - Dyskusja o tym, co wybrać, na pewno będzie toczyć się przy okazji uchwalania planu miejscowego dla tego terenu. Trzeba sprawdzić, co jest najlepsze: winda, może podjazd.

- Podjazd musiałby być długi, bo most jest dość wysoki - zauważa Marek Sołtys. - Nie ulega wątpliwości, że trzeba coś tam zrobić. Na Powiślu jest coraz większy ruch. A most Poniatowskiego jest jednym z najważniejszych w Warszawie.

Radny Łaga przekonał kolegów w radzie Śródmieścia, by podjąć uchwałę w sprawie wind. - Wszyscy byli za - cieszy się. Na szybko szacuje, że windy to wydatek ok. 500 tys. zł. Dzielnica pieniędzy nie ma, stąd w uchwale zwracają się o pomoc do prezydent Warszawy. Radni liczą, że w ratuszu uda się je wygospodarować. - W skali całego miasta to nie są duże pieniądze. Będą korekty budżetu, może uda się je zebrać - stwierdza Daniel Łaga.

Co myślą o tym w ratuszu? - Windy są tam bezapelacyjnie potrzebne - mówi Agnieszka Kłąb z biura prasowego.

Ale konkretnych terminów nie ma. - Jak oszacujemy koszty, będziemy się zastanawiać, skąd wziąć pieniądze. Chcemy tę sprawę załatwić najszybciej, jak się da - deklaruje.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Szalony wózkowicz skuteczny. Wywalczył windy na... jowita81 28.02.11, 13:44

    I pomyśleć,ze gdyby nie inicjatywa szalonego wózkowicza nikt by nie wpadł na ten pomysł.Chociaż problem ma już swoją wieloletnia historię.Ale,lepiej później niż nigdy»

  • Szalony wózkowicz wyszarpał dla siebie wszechwarszawiak 28.02.11, 14:08

    Czyli "szalony wózkowicz" wyszarpał z miejskiej kasy kupę forsy na udogodnienia dla siebie. Może nie starczy na szpitale, może na domy starości, nieważne... Ważne, że "szalony wózkowicz" »

  • Re: Szalony wózkowicz skuteczny. Wywalczył windy tvtotal2 28.02.11, 21:53

    Pan Marek jak niewiele osób do tej pory przyczynił się do poprawy funkcjonalności tego miasta.Osoby 100% sprawne nie dostrzegają części barier architektonicznych OK, ale miażdżąca część jest»

Najnowsze wiadomości z Warszawy