Tropem starego zdjęcia: "Ci chłopcy, to ja z kuzynem!"
10.03.2011
aktualizacja: 2011-03-09 20:17
Fot. Zdzislaw Wdowinski FORUM
Tych dwóch chłopców z aparatami na fotografii z lat 50. to ja i mój kuzyn Andrzej Majchrowicz - napisał do nas z Francji Andrzej Kemula. Rozpoznał się na zdjęciu Zdzisława Wdowińskiego zamieszczonym w "Spacerowniku. Warszawa śladami PRL-u"
„Zdjęcie jest z 1952, a nie 1955 r. Wdowiński, widząc dwóch chłopców z aparatami fotograficznymi, podszedł do nas i zrobił całą serię zdjęć, z których około pięciu (ale nie te zamieszczone w książce) zostało opublikowanych kilka dni później, latem 1952 r. w »Expressie Wieczornym « pod tytułem »Dwóch małych Andrzejów fotografuje plac Konstytucji «. Przez wiele lat miałem ten egzemplarz, ale zgubił się podczas licznych przeprowadzek” - napisał Andrzej Kemula - na zdjęciu ten niższy, z lewej strony.
W tle fotografii oglądamy świeżo zbudowane bloki MDM przy pl. Konstytucji u wylotu Koszykowej, tramwaj linii nr 5 pośrodku i gdzieś daleko małe punkciki przechodniów. Dwaj chłopcy z aparatami stoją nieomal w pustce. Wrażenie czystości potęguje układ dryfujących po niebie chmur i mokra jezdnia placu Konstytucji. Łatwo się domyślić, że kilka chwil wcześniej została polana wodą przez polewaczkę.
- Pamiętam ten dzień. Ojciec podarował mi poniemiecki aparat fotograficzny o szerokim obrazku 6x9 z błona zwojową. Właśnie przyjechał do nas z Katowic Andrzej, mój starszy kuzyn, i wybraliśmy się na plac Konstytucji. MDM był nowy i wydawał się ciekawym tematem dla fotografii - opowiada Andrzej Kemula.
A jego kuzyn wspomina: - Andrzej to moja bliska rodzina. Jego ojciec był profesorem chemii na UW. Ciocia zawsze pod koniec wakacji zapraszała mnie do Warszawy i wtedy, w latach 50., znałem miasto dość dobrze. Swój aparat zdobyłem, wymieniając go za piłkę. Też musiał być poniemiecki, jak mnóstwo rzeczy na Śląsku. Robiłem nim mnóstwo fotografii. Ale aparat mojego kuzyna był lepszy o klasę. Moim robiło się tylko zdjęcia pstryk, pstryk, jego miał dodatkową soczewkę - wspomina Majchrowicz i uściśla powstanie zdjęcia na druga połowę lata 1952 r.
Andrzej Kemula wyjechał z Polski w 1963 r. - Pojechałem na stypendium doktoranckie w USA. Zakochałem się we Francuzce i tam w końcu osiadłem - opowiada.
Andrzej Majchrowicz wciąż mieszka w Katowicach. Pracował w biurze projektów kolejowych. - Pochodzę z rodziny kolejarskiej w czwartym pokoleniu. Brat pradziadka, Austriak, był pierwszym ministrem komunikacji w Austrii, ojciec zaś inżynierem kolejowym.
Obydwaj Andrzeje doskonale zapamiętali obwieszonego aparatami Zdzisława Wdowińskiego. Wspominają też sam MDM i Marszałkowską. - Jeździłem po niej rowerem. Nie było to niebezpieczne. Ulica była nieomal pusta. Nie było przecież samochodów - mówi Andrzej Kemula.
W tle fotografii oglądamy świeżo zbudowane bloki MDM przy pl. Konstytucji u wylotu Koszykowej, tramwaj linii nr 5 pośrodku i gdzieś daleko małe punkciki przechodniów. Dwaj chłopcy z aparatami stoją nieomal w pustce. Wrażenie czystości potęguje układ dryfujących po niebie chmur i mokra jezdnia placu Konstytucji. Łatwo się domyślić, że kilka chwil wcześniej została polana wodą przez polewaczkę.
- Pamiętam ten dzień. Ojciec podarował mi poniemiecki aparat fotograficzny o szerokim obrazku 6x9 z błona zwojową. Właśnie przyjechał do nas z Katowic Andrzej, mój starszy kuzyn, i wybraliśmy się na plac Konstytucji. MDM był nowy i wydawał się ciekawym tematem dla fotografii - opowiada Andrzej Kemula.
A jego kuzyn wspomina: - Andrzej to moja bliska rodzina. Jego ojciec był profesorem chemii na UW. Ciocia zawsze pod koniec wakacji zapraszała mnie do Warszawy i wtedy, w latach 50., znałem miasto dość dobrze. Swój aparat zdobyłem, wymieniając go za piłkę. Też musiał być poniemiecki, jak mnóstwo rzeczy na Śląsku. Robiłem nim mnóstwo fotografii. Ale aparat mojego kuzyna był lepszy o klasę. Moim robiło się tylko zdjęcia pstryk, pstryk, jego miał dodatkową soczewkę - wspomina Majchrowicz i uściśla powstanie zdjęcia na druga połowę lata 1952 r.
Andrzej Kemula wyjechał z Polski w 1963 r. - Pojechałem na stypendium doktoranckie w USA. Zakochałem się we Francuzce i tam w końcu osiadłem - opowiada.
Andrzej Majchrowicz wciąż mieszka w Katowicach. Pracował w biurze projektów kolejowych. - Pochodzę z rodziny kolejarskiej w czwartym pokoleniu. Brat pradziadka, Austriak, był pierwszym ministrem komunikacji w Austrii, ojciec zaś inżynierem kolejowym.
Obydwaj Andrzeje doskonale zapamiętali obwieszonego aparatami Zdzisława Wdowińskiego. Wspominają też sam MDM i Marszałkowską. - Jeździłem po niej rowerem. Nie było to niebezpieczne. Ulica była nieomal pusta. Nie było przecież samochodów - mówi Andrzej Kemula.
-
Tropem starego zdjęcia: "Ci chłopcy, to ja z ku...
zstrucki
10.03.11, 12:52
Ciekawa historia. Ale największe wrażenie robi zupełnie pusta ulica.»
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


