Co można zrobić z psią kupą? Ranking pomysłów

Grzegorz Miecznikowski
11.03.2011 aktualizacja: 2011-03-10 22:55
A A A Drukuj
Artysta z Poznania Radek Błoński maluje psie kupy na złoto fot. PIOTR SKÓRNICKI
Zachęcać do sprzątania odchodów naszych czworonogów czy straszyć mandatami? A może wykorzystywać kupy jako tworzywo artystyczne?
Każde miasto ma inny pomysł na plagę psich kup na trawnikach i chodnikach. Nawet najmniejsze miejscowości walczą z tymi, którzy ich nie sprzątają.

Przez różowe okulary

Na przykład Radek Błoński, poznański artysta o pseudonimie "Resko", w lipcu zeszłego roku przemalował na różowo i złoto wszystkie kupy wzdłuż ul. Świętego Marcina. Jego projekt był reakcją na ohydę ulic. Internauci o projekcie wypowiadali się dość sceptycznie i negatywnie. Podobał się tylko nielicznym, ale według dzisiejszych internetowych standardów odniósł sukces komercyjny. Zdjęcie różowej kupy trafiło do popularnego serwisu Demotywatory.pl. Szkoda tylko, że z nieadekwatnym podpisem, który brzmi "Różowe g.....o królowej Dody".

Walka z psimi odchodami trwa w Poznaniu od trzech lat, ale do tej pory nie przyjął się żaden z pomysłów. Ogłoszono nawet wybory najbardziej "zaminowanej" ulicy w mieście. I choć do plebiscytu zgłoszono ich prawie 70, to poznaniacy na problem "zakupienia" nadal patrzą na różowo.

Kopernik kocha kupę?

Mieszkańcy Torunia nie kryli obrzydzenia i zażenowania, kiedy w centralnych punktach miastach zobaczyli plakat z hasłem: "Pokochaj psią kupę". Przedstawiał serce z psich odchodów na zielonym trawniku. Organizatorzy kampanii - agencje Citybell Consulting i Fatbaby - jeszcze rok temu przekonywali, że o kupie nie można mówić w zawoalowany sposób. - Sprzątanie to taki sam obowiązek jak szczepienie, odrobaczanie czy wyprowadzanie na spacer - mówił "Gazecie" Leszek Kwiatkowski z agencji reklamowej Fatbaby. Akcję promowała piosenka "Pokochaj psią kupę" śpiewana podczas happeningu. Impreza nie zainteresowała jednak mieszkańców, a ci, którzy przyszli, woleli naśmiewać się z grafomańskiego tekstu, niż zmieniać swoje nastawienie do sprzątania po czworonogach.

Umorusane dziecko

Kontrowersyjne plakaty przedstawiające dziecko na wózku inwalidzkim umorusane psią kupą zawisły w Pruszczu Gdańskim. Andrzej Szymański, wiceburmistrz tego 26-tysięcznego miasta, argumentował: - Szlag nas trafił, gdy po odwilży zobaczyliśmy dopiero co otwarte centrum, gdzie stał wyraźny zakaz wprowadzania psów. Po prostu kupa na kupie.

I o dziwo to nie plakat wywołał konsternację mieszkańców, ale tabliczki z przekreślonym psem robiącym kupę, które stanęły przy terenach zielonych. Do urzędu zaczęto przysyłać maile z pytaniami, kto wymyślił to "obrzydlistwo".

Wszyscy mają dość!

Od niedawna 13-letni Stanisław Kaup w szczecińskich Gumieńcach rozkręca akcję "Posprzątaj po swoim pupilu". "Razem z przyjacielem robiliśmy zdjęcia psom, wywieszaliśmy plakaty i znakowaliśmy psie odchody zalegające na chodnikach i trawnikach. Założyliśmy nawet specjalnego bloga (www.psiekupy.bloog.pl)" - napisał niedawno w liście do "Gazety".

Pomysłowy nastolatek przyznaje, że akcja nie odnosi na razie dużego sukcesu. Stanisław zamówił jednak aluminiowe szablony z wyciętym napisem: "Posprzątaj po swoim pupilu". Zamierza je umieszczać na chodnikach. - Napiszę też list do władz Szczecina, by zamontowały zbiorniki z workami na psie odchody - zapowiada.

Co nas przekona?

Gdańsk postawił na automaty, które za drobną opłatą wydają odpowiednie torebki. Stanęły w kilkudziesięciu punktach. Warszawa rozdaje darmowe zestawy do sprzątania i apeluje, by "śnieg był zawsze biały". Pojemniki z darmowymi torebkami na odchody montują też w Kędzierzynie-Koźlu, a w Kępnie trwa kampania billboardowa zachęcająca do sprzątania i przestrzegająca przed 500-złotową karą za pozostawienie na chodniku "bezpańskiej kupy".

Sposobów na walkę z kupami jest tyle, ilu urzędników i społeczników. Z najlepszych postara się teraz skorzystać Lublin. Dyrektor tamtejszego wydziału gospodarki komunalnej Tomasz Radzikowski nie jest jednak zwolennikiem próby rozdawania torebek, bo kilka lat temu nie zdała tam ona egzaminu. - Policzyliśmy, że torebki na cały rok kosztują tylko 5 zł, więc dla właścicieli to żaden koszt - mówił dyrektor Radzikowski w lubelskim dodatku "Gazety". Nie krył, że myśli nad innym sposobem zdyscyplinowania właścicieli czworonogów - w walce z psimi kupami miałby pomóc miejski monitoring.



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy