"Sprzątam, ludzie się gapią. To gorsze, niż psia kupa"

warszawa.gazeta.pl
16.03.2011 aktualizacja: 2011-03-15 19:32
A A A Drukuj
Tabliczka przy ul. Makolągwy na Starym Imielinie - trawnik przed zamkniętym osiedlem fot. Beata
"Papierowe torebki są niepraktyczne, lepsze byłby plastikowe biodegradowalne" - kolejna porcja listów nadesłanych na naszą akcję "Sprzątam po moim psie"
Spojrzenia gorsze niż zbieranie kupy

Od dawna denerwowały mnie kupy na chodnikach i na trawnikach. Jestem estetką i marzyły mi się ukwiecone, zadbane ulice. Teraz gdy w trawniki już nie wbija się tych przerażających tabliczek z napisem "Nie deptać trawników" i coraz częściej służą one do rekreacji, tym bardziej przeszkodą stają się psie kupy, ale też wszystkie inne śmieci.

Najbardziej nie lubię miejskich chodników, gdy zbliża się wyczekiwana wiosna, ale zamiast świeżej trawy i pierwszych kwiatków "wyrastają" wszędzie kupy i inne śmieci. Ja jeszcze jakoś lawiruję między kupami, ale jak poradzić sobie na spacerze z dwójką małych dzieci? Ile razy musiałam czyścić ich buty po spacerze. Ile razy musiałam kazać, by patrzyły pod nogi, jakby spacer nie mógł polegać na oglądaniu świata, a nie wlepianiu oczu w chodnik, w trawę w parku. Decyzję, by wziąć do domu psa małej rasy, podjęłam właśnie z tego powodu, że zdecydowałam, że ja chcę po swoim psie sprzątać. Mniejsza kupa wydawała mi się mniejszym wyzwaniem. Było to długo przed akcją w "Gazecie". I nie było łatwo. Brzydziłam się, kupiłam sobie specjalny sprzęt, wycierałam wilgotnymi chusteczkami ręce po każdym zebraniu kupy. Było mi to psychicznie potrzebne, mimo że jej nie dotykałam. Musiałam sobie poradzić ze zdziwionymi, kpiarskimi, natarczywymi, ciekawskimi spojrzeniami przechodniów. I tego gapienia się na mnie nie lubiłam bardziej niż zbierania kupy. Robiłam to więc w kratkę, bo nie zawsze czułam się na siłach, by być widowiskiem. Przyzwyczaiłam się jednak i aktualnie w ogóle nie interesuje mnie to, czy ktoś się przygląda. Ludzie także przywykli do tego, że są psiarze, którzy sprzątają po swoich psach, i ta czynność nie budzi już takiej sensacji, z czego bardzo się cieszę.

Moje dzieci pomagają mi. Dla nich to jest normalne, że po psie się sprząta.

Na koniec muszę powiedzieć, że choć sprzątam po moim psie, nie mam wcale najczystszego sumienia. Używam kolorowych torebek, które kupuję w sklepie dla zwierząt, ale mimo że choć nietanie, wcale nie są one biodegradowalne. Równie dobrze można kupować torebki śniadaniowe. Będzie taniej i z taką samą niekorzyścią dla środowiska. Z kolei torebki papierowe okazały się niepraktyczne, niefunkcjonalne. Chciałabym bez problemu móc kupić biodegradowalne woreczki, które nie będą kosztowały horrendalnie drogo. Już bowiem zauważyłam, że sprzątający psiarz, to nowy rynek w naszym kraju, potencjalnie nie niszowy.

Zuzanna

Nie wstydź się sprzątać!

Dlaczego sprzątam po moim psie? Bo to mój pies, więc uważam, że ta czynność mieści się w zakresie moich obowiązków jako właścicielki wobec tego psa. Tym, którzy mają wątpliwości, polecam proste ćwiczenie rachunkowe:

* Jeden mały pies, np. jamnik, "produkuje" ok. 10 dkg nieczystości jednorazowo, czyli

* Dziennie - 10 dkg x 2 = 20 dkg

* Miesięcznie - 20 dkg x 31 dni = 6,20 kg

* Rocznie - 6,20 kg x 12 = 74,4 kg

Bez komentarza...

Dla waszej akcji proponuję proste hasło "Nie wstydź się sprzątać kupę po swym psie".

Ewa



Podziel się

  • nie sprzątasz po psie? zjedz go! andello 16.03.11, 11:36

    czemu tłuki z psami nie robią sami kup na ulicach, na widoku? wstyd czy obawa mandatu, sądu? ale swoim sukom i samcom pozwalają zasrywać ile wlezie i gdzie popadnie, Powinno się ich tarzać »

  • Re: "Sprzątam, ludzie się gapią. To gorsze, niż p sosna80 16.03.11, 12:02

    Ty, "psiarz". Jak jesteś takim zwolennikiem natury, to nie karm swojego psa, tylko karz mu polować. Jak niczego w mieście nie upoluje, to naturalnie zdechnie i będziesz miał kłopot z głowy.»

  • A jak pies naszcza na drzewo? three-gun-max 16.03.11, 15:09

    Jak lewactwo to posprząta?»

Najnowsze wiadomości z Warszawy