Jak odtruć roślinami Warszawę z rakotwórczych pyłów

Dariusz Bartoszewicz
18.03.2011 aktualizacja: 2011-03-17 20:57
A A A Drukuj
Drzewa w warszawskim parku połamane w czasie burzy fot. ZOM
Tylko dobrze dobrana zieleń czyści powietrze z rakotwórczych mikropyłów. Co sadzić w Warszawie, by w mieście dłużej żyć? Np. paciorecznik sprawdzony na pl. Zbawiciela. A skąd się w trawie wzięła platyna?
- My to wiemy, bo jesteśmy ogrodnikami. Mamy rok wyborczy, dlatego posłużę się prostym hasłem: "Drzewa są najważniejsze!". Wcześniej na naszych konferencjach nie było włodarzy, dziś są - mówił wczoraj na otwarciu konferencji o zarządzaniu zielenią miejską Wojciech Grąbczewski, szkółkarz.

Trawnik z platyną

Kiedyś ludzi w miastach truł przemysł. - Tzw. smog londyński w 1952 r. w dwa tygodnie spowodował śmierć 4 tys. ludzi, w kolejnych miesiącach - 8 tys. Powód - głównie siarka w zanieczyszczeniach z kominów fabryk. Dziś w Warszawie 70 proc. zanieczyszczeń to transport, a przemysł - 20 proc. - przypomniał prof. Stanisław W. Gawroński z SGGW.

Baliśmy się metali ciężkich (benzyna ołowiowa), dziś są też nowe zanieczyszczenia. - Z katalizatorów samochodowych ulatnia się platyna i inne rzadkie metale. Na trawnikach przy drogach jest już ich tyle, że w USA i na Zachodzie szukają sposobów na ich odzyskiwanie. Czy te metale nie generują rozwoju komórek rakowych? Badania trwają - mówił prof. Gawroński.

Najgroźniejsze są mikropyły zawieszone - Polska jest w czołówce krajów nimi zanieczyszczonych. Pochodzą m.in. ze spalin, ścierających się: klocków hamulcowych, opon, asfaltu. Te mikrocząsteczki są kilkadziesiąt razy mniejsze od przekroju włosa, nie wychwytują ich rzęski w naszych nosach i tchawicach. Za to radzą sobie z nimi różne drzewa czy kwiaty. - Doskonale sprawdza się canna, czyli paciorecznik, posadzona na pl. Zbawiciela - wskazał prof. Gawroński. W rozmowie z "Gazetą" rozmarzył się, że tymi kwiatami można by obstawić ogródki kawiarniane, by w zdrowszej atmosferze pić kawę. - Każdy restaurator sadzący takie kwiaty winien mieć ulgi podatkowe - sugerował profesor.

Przypomniał, że dopiero od dekady używa się określenia "fitoremediacja" od słów, które znaczą "odtrutka" i "roślina". W tym celu w mieście powinni przybywać tacy "odtruciciele" jak: * jesiony, zwłaszcza pensylwańskie, bo mają na liściach i włoski, i wosk; * platany; * brzozy (choć źle znoszą zasolenie). Mikrozanieczyszczenia dobrze też wychwytują * topole, których ubywa. Te drzewa były chętnie sadzone w Warszawie po wojnie, bo szybko rosły, ale łatwo się łamią i są zmorę alergików. Ale w Chinach są chętnie sadzone w trzecim pasie zieleni przy autostradach, tak by w razie powalenia nie spadały na drogę. Wskazane są też: * cisy - rosną przy Sejmie, odtruwając powietrze.

Prof. Gawroński napiętnował drogowców, którzy wolą stawiać "gołe" ekrany akustyczne przy drogach, jak np. przy ul. Rosoła. Dopiero dodanie do nich np. pnączy spełniałoby funkcję filtru zatrzymującego i pochłaniającego substancje rakotwórcze.

Niebezpieczne drzewa

Klimat się zmienia, mamy susze lub gwałtowne ulewy, szaleją wichury. Źle dobrane gatunki drzew łatwiej się łamią, ranią i zabijają coraz więcej ludzi, także w Warszawie (sześć zgonów), uszkadzają samochody i domy. Na ten problem zwrócił uwagę prof. Marek Siewniak z Europejskiej Rady ds. Drzew (EAC). - Powstają rankingi drzew bezpiecznych i niebezpiecznych. Liczy się już współczynnik tarcia liści, współczynnik aerodynamiczny, granicę sprężystości - mówił. I tak np. kasztanowiec stosunkowo łatwo się łamie, inaczej niż brzoza. Buk jest dwa razy bardziej sprężysty niż kasztanowiec.

Badacz radzi, by sadzić drzewa "małe, które osiągają do 12 m wysokości" jak buk czy klon francuski. Podpowiadał, na których kontynentach szukać gatunków odpornych i na suszę, i na mróz, i na zanieczyszczenia w mieście. Wskazywał, że w natarciu na północ są drzewa, które dawniej rosły tylko na południu Europy.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy