Płyn Lugola pilnie poszukiwany. Kupisz tylko na receptę

Agnieszka Pochrzęst-Motyczyńska
18.03.2011 aktualizacja: 2011-03-17 20:12
A A A Drukuj
Fala tsunami, która przeszła po trzęsieniu ziemi w Japonii, mocno nadwerężyła gospodarkę Kraju Kwitnącej Wiśni. Najbardziej bezwzględna była dla najstarszej japońskiej elektrowni atomowej w Fukushimie Fot. REUTERS/KIM KYUNG-HOON
Japończycy wyjeżdżający z Polski chcą zabrać ze sobą płyn Lugola dla swoich rodzin. Lek jest wydawany na receptę i to utrudnia jego dostanie.
Żona pana Wojciecha jest Japonką, ale od ponad 20 lat mieszka w Polsce. Wielu jej znajomych rodaków wraca do kraju, bo kończą im się kontrakty na pracę, koniec marca to w Japonii koniec roku szkolnego i fiskalnego.

W tym roku jednak to nie będzie normalny powrót do domu. Niepokoją ich kolejne doniesienia o sytuacji na terenie japońskiej elektrowni atomowej Fukushima.

- Japończycy wyjeżdżający z Polski chcą ze sobą zabrać płyn Lugola dla rodzin, ale mają problemy, by go kupić - mówi pan Wojciech. - Lek jest wydawany na receptę. A oni się teraz pakują. Martwią się o to, co dzieje się z bliskimi. Nie mają głowy do umawiania wizyt u lekarza. Wpisy w księgach kondolencyjnych są ważne, ale może warto, by polski rząd zdobył się na inny gest solidarności i ułatwił obywatelom Japonii wyjeżdżającym z Polski dostanie płynu Lugola.

Płyn Lugola zawiera jod i jodek potasu. To lek, który jest stosowany w leczeniu schorzeń tarczycy, ale także podawany jest jako ochrona radiologiczna. W Polsce w 1986 r. po katastrofie w Czarnobylu podawany był bezpłatnie, szczególnie dzieciom. Miał chronić przed wchłanianiem radioaktywnego izotopu jodu z opadów promieniotwórczych powstałych w wyniku wybuchu i pożaru elektrowni. - Ten płyn podaje się, by tarczyca nie wychwytywała już skażonego, radioaktywnego jodu - tłumaczy prof. Stefan Zgliczyński, kierownik Kliniki Endokrynologii Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego w Warszawie. - Równie skuteczne są tabletki z jodem.

Wiceminister zdrowia Andrzej Włodarczyk tłumaczy, że Polska ma strategiczne zapasy tabletek z jodem. - Są gromadzone na wypadek skażenia, ale zastanowimy się, jaką pomoc możemy zaoferować - podkreśla Włodarczyk i zastanawia się, czy nie będzie problemu z wywiezieniem leku za granicę.

Sylwia Stelmachowska, rzeczniczka szefa Służby Celnej, wyjaśnia, że płyn na użytek własny można wywieźć w bagażu podręcznym bez zgłoszenia celnego. Jest jeden warunek. - Nie mogą to być ilości, które by wskazywały na handel - zaznacza Stelmachowska.

Prof. Zgliczyński ostrzega, że do podania jodu muszą być wskazania. - Nie wiemy dokładnie, czy w chmurze radioaktywnej nad Japonią znajduje się radioaktywny jod. Takie informacje śledzi Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej i jeśli będzie taka potrzeba, na pewno poprosi o pomoc inne państwa. Pamiętajmy o tym, że Japończycy mają inne stężenie jodu w swoim organizmie, bo jedzą dużo ryb zawierających jod.

Ambasada Japonii podkreśla, że rząd zastanawia się na tym, co jest potrzebne. - Jeszcze nie wiemy, czy to będzie płyn Lugola, czy może coś innego - mówi Michiko Makino, attaché kulturalny ambasady Japonii, i dodaje, że Polacy chętnie oferują pomoc, np. chcą przyjąć do swoich domów rodziny, które straciły dach nad głową.

W internecie krąży list, w którym Polacy są proszeni o przesyłanie tabletek z jodem w dużych paczkach do Japonii. Anonimowo (podając tylko maila) ktoś prosi, by poszli do lekarzy, poprosili o recepty na tabletki z jodem i później w paczkach wysłali je pod wskazany adres szkoły lub osoby, która ma niby pomóc rozdać je potrzebującym. Ambasada nie chce komentować tego listu. Dodaje, że jeśli ktoś chce pomagać poszkodowanym w trzęsieniu ziemi, niech wpłaca pieniądze na konta instytucji, które oficjalnie zajmują się zbiórką pieniędzy, czyli Polskiej Akcji Humanitarnej i Caritas Polska.

W Polsce mieszka ponad 1 tys. Japończyków, najwięcej w Warszawie.

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy