Pawilony to fenomen: Tu wciąż tętni życie
19.03.2011
aktualizacja: 2011-03-18 20:09
Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta
To fenomen, który warto zachować. W pawilonach na tyłach Nowego Światu wyrosło nam klubowe zagłębie. Nominowaliśmy je do Wdech - nagród "Gazety Co Jest Grane".
SONDAŻ
Owszem króluje tam wschodnia kuchnia, piwo i wiśniówka, a nad wszystkim unoszą się opary sziszy. Jednak to tu często się umawiamy, chcąc zacząć z przyjaciółmi kulturalny weekend. W kultowym wietnamskim barku Co Tu można spotkać malarza Leona Tarasewicza czy muzyków hiphopowej Molesty. Wciskają się na te dwa metry kwadratowe, bo wiedzą, że Cioteczka Tu (tak podobno tłumaczy się nazwę barku) karmi najlepiej. Gdy streetartowcy myślą o idealnym miejscu na plenerową galerię, wybierają właśnie ściany pawilonów. O klubach i klubikach już nie wspomnę - tyle ich się tam namnożyło, że nie sposób nawet zliczyć.
Kiedyś więcej tu było sklepików, teraz jest knajpka przy knajpce. Większość bez szyldów, bo wiadomo, że klienci i tak tu trafią. Warto to sprawdzić choćby w ten weekend. Ja na ogół umawiam się ze znajomymi w Peweksie, bo lubię ich retro wystrój i dobrą muzykę. Potem przechodzimy od lokalu do lokalu, wpadając dosłownie na chwilkę, na szybki zwiad. Doceniają to zwłaszcza zagraniczni goście, bo to jedno z niewielu miejsc w Warszawie, które tak tętni życiem. Szczególnie, gdy robi się ciepło i gdy po zmierzchu kluby wystawiają na zewnątrz stoliki i wywieszają kolorowe lampiony. Żaden kulturalny animator by tego lepiej nie wyreżyserował. Zagłębie rozwija się naturalnie, napędzane siłą bywalców.
To fenomen w mieście, w którym burzy się wszystko co stare i podniszczone, a już nie daj Boże przypominające czasy Polski Ludowej. Bo taki brud to przecież wstyd, trzeba szybko zrównać z ziemią i zbudować stylizowany na zabytkową kamienicę apartamentowiec przypominający domek z klocków lego. Jak to dobrze, że pawilony ulokowane są właśnie na tyłach reprezentacyjnego traktu stolicy. Może dzięki temu jeszcze kilka lat przetrwają.
Kiedyś więcej tu było sklepików, teraz jest knajpka przy knajpce. Większość bez szyldów, bo wiadomo, że klienci i tak tu trafią. Warto to sprawdzić choćby w ten weekend. Ja na ogół umawiam się ze znajomymi w Peweksie, bo lubię ich retro wystrój i dobrą muzykę. Potem przechodzimy od lokalu do lokalu, wpadając dosłownie na chwilkę, na szybki zwiad. Doceniają to zwłaszcza zagraniczni goście, bo to jedno z niewielu miejsc w Warszawie, które tak tętni życiem. Szczególnie, gdy robi się ciepło i gdy po zmierzchu kluby wystawiają na zewnątrz stoliki i wywieszają kolorowe lampiony. Żaden kulturalny animator by tego lepiej nie wyreżyserował. Zagłębie rozwija się naturalnie, napędzane siłą bywalców.
To fenomen w mieście, w którym burzy się wszystko co stare i podniszczone, a już nie daj Boże przypominające czasy Polski Ludowej. Bo taki brud to przecież wstyd, trzeba szybko zrównać z ziemią i zbudować stylizowany na zabytkową kamienicę apartamentowiec przypominający domek z klocków lego. Jak to dobrze, że pawilony ulokowane są właśnie na tyłach reprezentacyjnego traktu stolicy. Może dzięki temu jeszcze kilka lat przetrwają.
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Kanar poluje na cudzoziemca: "Yyy you have to pay now!"
- Czwartek na ulicach Warszawy [NA ŻYWO]
- Napad roku. Wpłacili do banku pocięte gazety
- Sto nowych Swingów. Dostawy wyprzedzają terminy!
- Poważna awaria magistrali. Duża część Pragi bez ciepła
- Stacja Stadion opóźniona. Kiedy wreszcie zacznie działać?
- Fala wyburzeń pod nowe centrum. Co pójdzie pod kilof?
- Budują Rotundę, burzą kamienice. Warszawa sprzed lat
- Fala wyburzeń pod nowe centrum. Co pójdzie pod kilof?
- Odkryj perły socrealizmu. Nie każdemu się podobają
- Gdzie w Warszawie na smaczne śniadanie? Polecamy lokale
- Młody aktor w śpiączce po szarpaninie w klubie
- Pierwszy blok z lat 90. idzie pod kilof. Bo przeszkadza
- Zmienią nazwę nowego mostu? Bo powstają wulgarne skróty



