Wyrzucają konie ze Skaryszaka. 200 dzieci bez terapii

Wojciech Karpieszuk
21.03.2011 aktualizacja: 2011-03-20 19:45
A A A Drukuj
Zajęcia z hipoterapii w Parku Skaryszewskim Fot. Adam Kozak / Agencja Gazeta
  • Zajęcia z hipoterapii w Parku Skaryszewskim
  • Zajęcia z hipoterapii w Parku Skaryszewskim
  • 12-letni Arek Zakolski podczas zajęć z hipoterapii w Parku Skaryszewskim
  • 12-letni Arek Zakolski podczas zajęć z hipoterapii w Parku Skaryszewskim
Hipoterapia dla niepełnosprawnych dzieci zagrożona. Stajnia fundacji Pociechom do końca marca musi się wyprowadzić z parku Skaryszewskiego. Dokąd? Nie wiadomo
- Syn prawie nie mówił, zanim nie trafił na hipoterapię. To dla niego niesamowite przeżycie: cały tydzień czeka, by spotkać się ze swoim przyjacielem, koniem Bączkiem - opowiada Lidia Buchner, mama ośmioletniego chłopca z głębokim zespołem Downa. Na hipoterapię chodzi od roku. - Naprawdę widać poprawę. Dla mnie ważne jest też to, że zajęcia są za darmo, w centrum miasta - dodaje mama.

Nieduża stajnia z ośmioma końmi działa w parku od siedmiu lat. Teren dzierżawiła od klubu sportowego Drukarz. Ale klub przechodzi reorganizację i wypowiedział umowę. Dotychczasową lokalizacją nie była też zachwycona konserwator zabytków, bo park Skaryszewski jest wpisany do rejestru zabytków.

- Nie wolno pozwolić na zamknięcie stajni - mówi Piotr Kołodziej, prezes fundacji Pociechom. - Mamy 200 podopiecznych. Przyjeżdżają do nas na zajęcia nawet szkoły specjalne. Hipoterapia jest bezpłatna, dzięki dotacjom i lekcjom jeździectwa, których też udzielamy - opowiada. Wyjaśnia, że hipoterapia to tzw. rehabilitacja stymulująca. Konie poprzez swój ruch przekazują impulsy dla dziecka. To wpływa na układ nerwowy. Na zajęcia przychodzą dzieci autystyczne, z zespołem Downa, z porażeniem mózgowym, cierpiące na napięcia mięśniowe.

- Park Skaryszewski to była dla nas idealna lokalizacja - przyznaje prezes Kołodziej. - Centrum miasta, a wielu rodziców nie stać, by organizować dla dzieci transport gdzieś poza Warszawę. Do nas można dojechać tramwajem, autobusem. Ważna jest też cisza w parku, bo konie się nie płoszą.

Dlatego fundacji zależy, by zostać gdzieś w pobliżu. Upatrzyli sobie teren niedaleko obecnej siedziby, w otulinie parku Skaryszewskiego - w parku OWS. To rozległe łąki (23 hektary). Są tam m.in. grodzone boisko, plac zabaw. - Nic nie stoi na przeszkodzie, by powstała też nasza stajnia. To może być wizytówka Warszawy. Takie stajnie istnieją w parkach wielu stolic Europy.

Z propozycją o dzierżawę terenu w parku OWS fundacja zwróciła się do wiceburmistrza Pragi-Południe Adama Grzegrzółki.

- Odezwali się pod koniec lutego. Usiedliśmy nad mapą i szukaliśmy terenów - opowiada wiceburmistrz. Według niego propozycja fundacji jest nierealna. - To teren podmokły, grząski. W miejscu padoku będzie bagienko. Poza tym jest obawa, że odchody koni przedostaną się do wód gruntowych. Nikt nie da pozwolenia budowlanego na stajnię w środku parku - dodaje.

Adam Grzegrzółka zaproponował inne lokalizacje: na Olszynce Grochowskiej, w okolicach ul. Dudziarskiej i Chłopickiego. Drugie miejsce to tereny na granicy Grochowa i Gocławia, na tyłach centrum handlowego Promenada.

- Do pierwszej lokalizacji nie ma dojazdu. Wielu rodziców nie będzie miało jak przywieźć dzieci. W pobliżu drugiej lokalizacji przebiega trasa Siekierkowska. Mimo ekranów dźwiękochłonnych jest spory szum. Nie wiemy, jak zareagują konie - stwierdza Piotr Kołodziej. Dodaje, że fundacja poradzi sobie z podmokłym terenem w parku OWS: można go podnieść o mniej więcej pół metra. Jest też sposób na mocznik - stajnia będzie wybetonowana, mocz spłynie do zbiornika. A odchody stałe to czysty nawóz. Nieszkodliwy przy kilku koniach.

Wiceburmistrz: - Zależy nam, by fundacja została na terenie naszej dzielnicy. Ale dobrej lokalizacji można też szukać w całej Warszawie.

Fundacja wysłała apel o pomoc do pani prezydent. Czytamy m.in.: "Natychmiastowe opuszczenie terenu spowoduje nagłe przerwanie bezpłatnego leczenia dzieci, zniweczy ogromny wysiłek małych pacjentów, ich rodziców i terapeutów, zniszczy nadzieję na poprawę stanu zdrowia dzieci".

- Rehabilitacja z końmi to co innego niż zajęcia rehabilitacyjne na sali - mówi Iwona Pacholczak, hipoterapeutka. - Dzieci głaszczą konie, czeszą, karmią marchewkami. To jest ważne pod względem psychologicznym.

- Urzędnicy powinni zrobić wszystko, by pomóc stajni. Tu chodzi o dobro dzieci - mówi Paweł Pękala. Jego córka na hipoterapię do parku Skaryszewskiego chodzi od trzech lat. - Odnosi niezwykłe efekty: uspokaja, wycisza córkę, która ma problemy psychoruchowe.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Leśne dziadki z Drukarza chcą postawić knajpę czerwony.poll74 23.03.11, 06:06

    Ot cała tajemnica, a dopiero co dupki przychodziły do dzielnicy po pieniądze, a won zasrańce, spróbujcie ruszyć jednego konia z parku, to ten wasz drewniany pie...ik pójdzie z dymem.»

Najnowsze wiadomości z Warszawy