Sikh przed sądem. Czy bramka zapiszczała?
28.03.2011
aktualizacja: 2011-03-27 21:38
Fot. Sławomir Kamiński / Agencja
Kolejna wizyta sikha na warszawskim lotnisku zakończy się przed sądem. Strażnik, który zażądał od Shamindera Puriego zdjęcia turbanu, twierdzi, że został znieważony
ZOBACZ TAKŻE
- Nie ma wyroku w sprawie o turban. Będą nowi świadkowie (28-04-11, 00:00)
- Sikh został znieważony? Rozszerza oskarżenie (27-04-11, 13:44)
- Spór o turban: Druga próba straży, sikh nieugięty (21-09-10, 07:00)
- Sikh znów zatrzymany na lotnisku. Odmówił zdjęcia turbanu (20-09-10, 10:40)
- Kazali mu zdjąć turban. Pozwał ich do sądu za obrazę (08-09-10, 09:00)
- Precedensowy proces: Sikh pozwie Straż Graniczną. Kazali mu zdjąć turban na Okęciu (07-09-10, 13:22)
Shaminder Puri (Brytyjczyk hinduskiego pochodzenia, absolwent Uniwersytetu Warszawskiego) od prawie dwóch lat jest w konflikcie ze strażnikami granicznymi z lotniska na Okęciu. Oni domagają się od niego zdejmowania turbanu, on się na to nie zgadza, tłumacząc, że dla praktykującego sikha bezpodstawne domaganie się zdjęcia tego nakrycia głowy to zniewaga. - Mogę zdjąć turban, jeśli zapiszczy bramka - tłumaczy. A jeśli nie piszczy, to oczekuje, że strażnicy dadzą mu spokój.
Straż graniczna obstaje przy swoim, twierdząc, że priorytetem jest dla niej bezpieczeństwo pasażerów. A w turbanie można np. coś ukryć. Stąd kontrole. Jednak od czasu kiedy o Purim zrobiło się w Polsce, funkcjonariusze jakby trochę mu odpuścili. Kilka razy udało mu się odlecieć z Okęcia bez zdejmowania turbanu.
Aż do poprzedniej niedzieli. 20 marca Shaminder Puri leciał z Warszawy (z przesiadką we Frankfurcie) do Ammanu, stolicy Jordanii. Przeszedł jak zwykle przez bramkę, a potem strażnik poprosił go do pokoju, w którym dokonuje się kontroli osobistej. Tam znów musiał zdjąć turban.
- To był ten sam strażnik, który kontrolował mnie już trzykrotnie. Zresztą potwierdził, że mnie pamięta - relacjonuje sikh. - Poprosiłem, aby skontrolował mnie manualnie, ale odmówił. Powiedział, że muszę zdjąć turban. Nie mogłem zrezygnować z tego lotu, więc zrobiłem to, co kazał - dodaje rozgoryczony.
Kilka dni wcześniej Shaminder Puri był z wizytą u dyrektora departamentu Azji i Pacyfiku w MSZ. - Pan dyrektor powiedział, że straż graniczna jest gotowa do rozmów. "Dlaczego nie rozmawiacie?" - zapytał. Jak mamy rozmawiać, skoro nic się nie zmienia w ich zachowaniu?
Shaminder Puri twierdzi, że bramka nie piszczała. Straż graniczna zaprzecza.
- Przejście pana Puriego przez bramkę wzbudziło sygnał alarmowy - zapewnia chor. Joanna Rokicka z Nadwiślańskiego Oddziału Straży Granicznej. - Mam przed sobą notatkę, w której jest to wyraźnie odnotowane. I to był bezpośredni powód zaproszenia do kontroli osobistej. Nasi funkcjonariusze są bardzo wyczuleni na kwestie związane z poszanowaniem przekonań religijnych. Podchodzimy do tych spraw bardzo delikatnie - podkreśla.
Co więcej, zdaniem strażników Shaminder Puri zachowywał się bardzo niegrzecznie, stracił nad sobą panowanie i powiedział kilka słów za dużo. W kwietniu ma się stawić na przesłuchanie i niewykluczone, że usłyszy zarzut znieważenia funkcjonariusza publicznego.
Gdyby tak się stało, byłby to już trzecie proces, w którym Puri spotkałby się na sali sądowej ze strażnikami. W sądzie okręgowym dobiega właśnie końca sprawa, w której sikh domaga się przeprosin i 30 tys. na cel społeczny od komendanta głównego SG za naruszenie jego dóbr osobistych. Inna sprawa czeka na rozpoznanie w sądzie rejonowym. SG chce ukarać Puriego grzywną za utrudnianie kontroli na lotnisku, ale sąd uznał, że przepis, na który powołują się strażnicy, może być niezgodny z konstytucją. Sprawa odbędzie się dopiero, kiedy ów przepis oceni Trybunał Konstytucyjny.
Straż graniczna obstaje przy swoim, twierdząc, że priorytetem jest dla niej bezpieczeństwo pasażerów. A w turbanie można np. coś ukryć. Stąd kontrole. Jednak od czasu kiedy o Purim zrobiło się w Polsce, funkcjonariusze jakby trochę mu odpuścili. Kilka razy udało mu się odlecieć z Okęcia bez zdejmowania turbanu.
Aż do poprzedniej niedzieli. 20 marca Shaminder Puri leciał z Warszawy (z przesiadką we Frankfurcie) do Ammanu, stolicy Jordanii. Przeszedł jak zwykle przez bramkę, a potem strażnik poprosił go do pokoju, w którym dokonuje się kontroli osobistej. Tam znów musiał zdjąć turban.
- To był ten sam strażnik, który kontrolował mnie już trzykrotnie. Zresztą potwierdził, że mnie pamięta - relacjonuje sikh. - Poprosiłem, aby skontrolował mnie manualnie, ale odmówił. Powiedział, że muszę zdjąć turban. Nie mogłem zrezygnować z tego lotu, więc zrobiłem to, co kazał - dodaje rozgoryczony.
Kilka dni wcześniej Shaminder Puri był z wizytą u dyrektora departamentu Azji i Pacyfiku w MSZ. - Pan dyrektor powiedział, że straż graniczna jest gotowa do rozmów. "Dlaczego nie rozmawiacie?" - zapytał. Jak mamy rozmawiać, skoro nic się nie zmienia w ich zachowaniu?
Shaminder Puri twierdzi, że bramka nie piszczała. Straż graniczna zaprzecza.
- Przejście pana Puriego przez bramkę wzbudziło sygnał alarmowy - zapewnia chor. Joanna Rokicka z Nadwiślańskiego Oddziału Straży Granicznej. - Mam przed sobą notatkę, w której jest to wyraźnie odnotowane. I to był bezpośredni powód zaproszenia do kontroli osobistej. Nasi funkcjonariusze są bardzo wyczuleni na kwestie związane z poszanowaniem przekonań religijnych. Podchodzimy do tych spraw bardzo delikatnie - podkreśla.
Co więcej, zdaniem strażników Shaminder Puri zachowywał się bardzo niegrzecznie, stracił nad sobą panowanie i powiedział kilka słów za dużo. W kwietniu ma się stawić na przesłuchanie i niewykluczone, że usłyszy zarzut znieważenia funkcjonariusza publicznego.
Gdyby tak się stało, byłby to już trzecie proces, w którym Puri spotkałby się na sali sądowej ze strażnikami. W sądzie okręgowym dobiega właśnie końca sprawa, w której sikh domaga się przeprosin i 30 tys. na cel społeczny od komendanta głównego SG za naruszenie jego dóbr osobistych. Inna sprawa czeka na rozpoznanie w sądzie rejonowym. SG chce ukarać Puriego grzywną za utrudnianie kontroli na lotnisku, ale sąd uznał, że przepis, na który powołują się strażnicy, może być niezgodny z konstytucją. Sprawa odbędzie się dopiero, kiedy ów przepis oceni Trybunał Konstytucyjny.
-
Sikh przed sądem. Czy bramka zapiszczała?
adude49
28.03.11, 08:39
Prawo powinno być dla wszystkich jednakowe. Dla maniaków religijnych również. Jak musi tkwić w turbanie, to niech jeździ na mule.»
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- A2 pod Warszawą ciut dłuższa. Odcinek D otwarty!
- Poniedziałek na ulicach Warszawy [NA ŻYWO]
- Stara fabryka lśni po przebudowie. Poznaj Soho
- Wyrwa w jezdni przy budowie metra. Towarowa zamknięta
- Satyrycy śmieją się z Euro. Zobacz najlepsze rysunki
- Zamknęli kolejny kawałek Marszałkowskiej. Na 5 tygodni
- Wypadek na Puławskiej. Trzy rozbite auta
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]
- Miał być ważny węzeł, ale zniknął. Gdzie jest Konotopa?
- Środa na ulicach Warszawy [23.05.2012]


