Czy SGH grozi bankructwo? Co dalej z uczelnią?

Wojciech Karpieszuk
15.04.2011 aktualizacja: 2011-04-14 20:57
A A A Drukuj
Główna siedziba SGH Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta
Wrzenie na SGH po rektorskiej propozycji reformy szkoły. Profesorowie i studenci boją się, że uczelni grozi bankructwo
Szkoła Główna Handlowa to wciąż najlepsza ekonomiczna uczelnia w kraju. Od jakiegoś czasu ma problemy. Głównie finansowe, ale nie tylko. Studenci narzekają na coraz niższy poziom kształcenia na studiach drugiego stopnia. Powodem miało być przyjmowanie na nie absolwentów kierunków nieekonomicznych. Coraz głośniej mówiono o potrzebie zmian.

W lutym swoją propozycję przedstawił rektor prof. Adam Budnikowski. W "Gazecie SGH" napisał: "Powszechne jest przekonanie środowiska (...), że system organizacji dydaktyki w SGH jest niewydolny i wymaga szybkich zmian". Zaproponował m.in.: przywrócenie wydziałów (od 1991 r. zamiast nich są kolegia - to powoduje centralizację, bo za kierunek odpowiada SGH, a nie konkretny wydział), powiązanie dydaktyki z badaniami naukowymi, racjonalizację kosztów, podniesienie poziomu na studiach magisterskich. Zapowiedział też zachowanie zasady przyjmowania na studia, a nie na kierunek (ten studenci wybierają pod koniec pierwszego roku).

To nie siły nadprzyrodzone

Na odpowiedź środowiska akademickiego nie trzeba było długo czekać. Dyskusja toczy się na łamach "Gazety SGH". W marcu to prawie jedna trzecia numeru. Są tam głosy kolegiów, ale też konkretnych profesorów i studentów. Niektóre bardzo krytyczne.

Przedstawiciel kolegium zarządzania i finansów wylicza grzechy SGH: utrata kontroli nad jakością zajęć, natłok nowych przedmiotów, ścieżek i specjalności. "W szkole nie istnieje jakikolwiek system przemyślanej i długofalowej polityki kadrowej (...) Obciążenia dydaktyczne są rozłożone nierównomiernie, część nauczycieli notorycznie i od lat nie wykonuje pensum, więc praktycznie jest zbędna" - pisze dziekan w imieniu swojego kolegium.

Inny głos kolegium ekonomiczno-społecznego: "Propozycja [rektora] zawiera nieprecyzyjną diagnozę (...). Jeśli jednak te i inne określenia są prawdziwe, to stan ten nie wynika przecież z działań sił nadprzyrodzonych! Jest rezultatem świadomych działań i zaniechań autora propozycji".

Stanowisko kolegium analiz ekonomicznych: "Proponowanie kolejnej zmiany organizacyjnej grozi chaosem, którego uczelnia może nie przetrwać".

Jeden z profesorów pisze, że w SGH brakuje mechanizmów wyznaczających studentom i wykładowcom minimalne wymagania, co prowadzi, do stosowania przez część z nich "ścieżki najmniejszego oporu". Krytykuje też prawo żaków do nieograniczonej zmiany wykładów i wykładowców.

Inny profesor w artykule: "Zmieńmy kurs naszego statku, póki jeszcze na to czas!" przestrzega: "Jeśli statek pod nazwą SGH kontynuowałby dotychczasowy kurs, to wkrótce osiadłby na mieliźnie, w niedalekiej przyszłości mogłoby mu grozić, że zatonie".

Dobrze, że dyskutujemy

- Podobnie jak w całej Polsce, prasa na SGH jest wolna - kwituje te komentarze rektor Budnikowski. Dodaje, że przypominają one dyskusję prowadzoną ostatnio w prasie ogólnokrajowej na temat szkolnictwa wyższego. W dyskusji tej przeważały głosy formułowane w autentycznej trosce o dobro wspólne. Były jednak też opinie będące zakamuflowaną próbą obrony wąsko rozumianych interesów grupowych.

Rektor zapewnia, że nie chce forsować zmian - przedstawił propozycję, która jest konsultowana. Przypuszcza, że pierwsze decyzje zapadną w ciągu trzech miesięcy.

Marcin Poznań, rzecznik SGH, przekonuje, że uczelni nie grozi bankructwo. - Władze opracowały i realizują program naprawczy zakładający osiągnięcie równowagi finansowej w ciągu dwóch lat - mówi. Ostatnie dwa lata uczelnia zamknęła ze stratą [w 2009 r. - 8,5 mln].

Student: - SGH jest na zakręcie i wszyscy o tym wiedzą. Jednak do tej pory mało kto o tym głośno mówił. To dobrze, że zaczęła się dyskusja. Jednak przeżyłem szok, kiedy profesorowie pod nazwiskami poddali rektora tak totalnej krytyce.

Wyimek:

Rektor SGH zapewnia, że nie chce na siłę forsować zmian - przedstawił propozycję, która jest konsultowana. Przypuszcza, że pierwsze decyzje zapadną w ciągu trzech miesięcy

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy