Z archiwum superagenta: udawał niemieckiego generała

Jerzy S. Majewski
17.05.2011 aktualizacja: 2011-05-16 19:22
A A A Drukuj
Życie Kazimierza Leskiego "Bradla" było tak niezwykłe, że mógłby nim obdarować tuzin osób. Wczoraj jego żona przekazała jego archiwum do Archiwum Akt Nowych.
Kazimierz Leski był jednym z głównych konstruktorów polskich okrętów podwodnych "Orzeł" i "Sęp" budowanych w Holandii.

Tuż przed wybuchem wojny wrócił jednak do Polski. We wrześniu latał na przestarzałych karasiach i samolotach RXIIIF. Zestrzelony został przez Rosjan 17 września 1939 r. pod Czortkowem, nie mając pojęcia, że do Polski wkroczyła Armia Czerwona. W czasie wojny nie tylko współtworzył siatkę wywiadowczą, ale też przecierał szlaki kurierskie na zachód. Te same, z których później korzystali Jan Nowak Jeziorański czy Elżbieta Zawacka. Mówił tak płynnie po niemiecku i francusku, że z powodzeniem wcielał się w niemieckiego generała czy francuskiego przedsiębiorcę. "Zostałem generałem Juliusem Von Hallmannem o długim pięknie brzmiącym tytule funkcyjnym. (...) Generał pełnomocnik ds. Sieci Komunikacyjnej i Fortyfikacji Frontu Południowo-Wschodniego na Ukrainie. (...) Jako generał musiałem zadbać o swoją powierzchowność - musiałem mieć mundur doskonale uszyty i odpowiednio, choć bez chełpliwości, zaopatrzony w dystynkcje i odznaczenia" - wspominał w książce "Życie niewłaściwie urozmaicone".

W Powstaniu Warszawskim walczył w rejonie Wiejskiej.

Wiosną 1945 r. był jednym z pierwszych Polaków, którzy z głębi kraju przybyli do Gdańska i podjęli jego odbudowę. Pracował w stoczni, stając się współtwórcą odbudowy polskiego przemysłu stoczniowego.

- Władze komunistyczne, zamiast wykorzystać jego talenty, wpakowały go do więzienia. Przesłuchiwał go sam Różański. Dostał dziesięć, a potem dwadzieścia lat więzienia. Wyszedł dopiero na fali odwilży - mówiła wczoraj Maria Leska, która do archiwum przekazała spuściznę po swym mężu.

- Tak naprawdę to archiwum Leskiego przejmujemy od kilku lat. Teraz to kolejna partia około 4 metrów bieżących archiwaliów - cieszył się Mariusz Olczak, kierownik oddziału V Archiwum Akt Nowych. W zbiorze tym znalazły się fotografie rodzinne, także rodziców Leskiego, sfabrykowane przez podziemie dokumenty, jakimi posługiwał się jako niemiecki generał, czy teczki personalne i materiały dotyczące jego podwładnych i zwierzchników z podziemia. - Te ostatnie zbierał dopiero w latach 70., gdy nikomu nie mogły już szkodzić - mówi Mariusz Olczak.

Wśród archiwaliów nie brak listów, maszynopisów jego niezliczonych prac, wspomnień. - To znakomite źródło dla historyków. Tym bardziej że badanie jego niezwykłych okupacyjnych losów wciąż nie zostało do końca wyjaśnione - przekonuje Olczak.

Pani Maria Leska zachowała sobie jedną pamiątkę - kordzik admiralski Marynarki Wojennej podarowany jej mężowi kilka lat przed śmiercią. - Dopiero w wolnej Polsce mąż został doceniony, a Marynarka Wojenna zaokrętowała nas na łodzi podwodnej - wspomina wdowa.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy