Ciężarówki zbudowane z klocków Lego. Zobacz je w akcji

Grzegorz Lisicki
20.05.2011 aktualizacja: 2011-05-19 19:45
A A A Drukuj
Zawody w Lego Trial w Parku Szczęśliwickim Fot. Filip Klimaszewski
  • Zawody w Lego Trial w Parku Szczęśliwickim
  • Zawody w Lego Trial w Parku Szczęśliwickim
  • Zawody w Lego Trial w Parku Szczęśliwickim
  • Zawody w Lego Trial w Parku Szczęśliwickim
Tryby, zawieszenia i przekładnie z plastiku. Elektryczne silniki wytrzymujące kilkumetrową trasę wyścigu. Oto emocjonująca dyscyplina sportu: Lego Trial - zawody ciężarówek z plastikowych klocków.
Przez park Szczęśliwicki przemaszerowała grupa młodych mężczyzn dźwigających kanciaste ciężarówki. Nie była to grupa Guliwerów pomagających liliputom w przenoszeniu aut, lecz uczestnicy Grand Prix Mazowsza samochodów ciężarowych z plastiku. Będą one musiały pokonać trasę wiodącą przez zdradliwą trawę, grudy ziemi i rów w zboczu Górki Szczęśliwickiej. Dystans - przynajmniej 5 m wyznaczonych bramkami. Zasada doboru zawodników jest prosta: startują samochody w skali 1 do 13 zbudowane wyłącznie z klocków Lego i ich elementów: silników, kół i podzespołów sprzedawanych w sklepach z zabawkami.



Oto model samochodu Unimog 5000 z fabryki mercedesa. Cały z plastiku. - Nawet w jego kolebkowym zawieszeniu nie umieściłem ani jednej sprężynki. Wszystko jest zrobione z trybów i trybików dostarczanych przez Lego - chwali się jego właściciel.

Unimoga z klocków Lego można kupić w sklepie z zabawkami - występuje m.in. jako straż pożarna. - Problem w tym, że do naszych zawodów nie nadaje się model ze sklepu. Każdy samochód do Lego Trial zbudowany jest elementów z trzech, czterech innych aut - wyjaśnia Szymon Wójcikowski, jeden z konstruktorów.

W autach instalowane są oryginalne silniki elektryczne Lego, które napędzają model oraz skrzynie biegów (pięć przełożeń), dzięki którym auto jeździ nawet do tyłu. Budowa każdego modelu to robota na kilkaset godzin, bo składają się one z setek elementów. Niektóre nawet z 1,5 tys., jak dziesięciokołowe monstrum przyniesione w pudle przez jednego z chłopaków. Modele sterowane są zdalnie - niektórzy potrafią robić to z komórki.

Modele muszą jak najlepiej odpowiadać oryginałowi - na tyle, na ile pozwalają klocki. Za wszelkie upiększenia - lusterka, zderzaki, deskę rozdzielczą - właściciel dostaje premię. Samochody są też ważone i mierzone. Wszystkie zmienne uczestnicy zawodów obliczają w arkuszu kalkulacyjnym w netbooku. Zsumowane z czasem przejazdu pozwalają określić zwycięzcę.

Polacy w Truck Trialu stoją wysoko, choć dyscyplina rozwija się też w Czechach, na Słowacji, w Holandii, Belgii. - Mamy przewagę, bo u nich sterowanie odbywa się kablem. U nas - zdalnie - wyjaśnia Paweł Kmieć (ksywa "Searme"). - To jednak zabawa dla cierpliwych i wytrwałych. Trzeba zacząć od nauki metodą prób i błędów, no i znaleźć fundusze na kilka sklepowych modeli.

Wyścigi ciężarówek z klocków można obejrzeć na www.trucktrial.pl

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy