Reklamy wreszcie znikną z okien? Od soboty nielegalne
15.06.2011
aktualizacja: 2011-06-15 18:03
Fot. Aleksander Prugar / AG
Tylko do soboty mogą zgodnie z prawem wisieć na oknach budynków mieszkalnych wielkoformatowe reklamy. Później ich ściganiem i ściąganiem zajmą się urzędy, a wspólnotom mieszkaniowym grozi nawet 50 tys. zł kary.
ZOBACZ TAKŻE
- Choć to nielegalne reklamy wciąż zasłaniają okna (25-06-11, 09:00)
- Mieszkańcy mają dość reklam: akcja przeciwko firmom (09-06-11, 10:00)
- Metoda reklamy "na gołą babę" trzyma się mocno (07-06-11, 11:00)
- Urzędy kontratakują. Wielka reklama musi się poddać? (28-05-11, 08:00)
Dlaczego akurat w sobotę? 18 czerwca kończy się okres przejściowy przewidziany w rozporządzeniu ministra infrastruktury. W listopadzie 2009 r. ustalił on, że z budynków mieszkalnych muszą zniknąć płachty reklamowe zasłaniające okna mieszkań. Od tego momentu nikt nie mógł zawrzeć umowy przewidującej taką reklamę. A te wspólnoty mieszkaniowe, które takie umowy już miały w momencie podpisania rozporządzenia, dostały półtora roku czasu - w tym czasie umowy miały wygasnąć. Ten czas mija właśnie w sobotę.
- W kraju cywilizowanym jest absolutnie nie do przyjęcia, by zamiast widoku z okna i światła mieć reklamę. Nawet, jeśli wisi za tzw. zgodą mieszkańców. Tylko że ta zgoda bywała wymuszona presją sąsiadów czy wspólnoty albo w głosowaniu albo kupiona za drobne sumy - mówił w środę wojewoda Jacek Kozłowski (PO) na konferencji prasowej. Przy okazji dziękował, m.in. "Gazecie Stołecznej", która od lat zwracała uwagę na pleniące się reklamy, które niejednokrotnie zasłaniały cały budynek, zabierając ludziom światło i widok nawet na dwa lata - jak na skrzyżowaniu al. Jana Pawła II i Solidarności. - Nie w ten sposób, nie tym kosztem powinno się gromadzić środki na renowację domów - mówił wojewoda, przywołując też opisywaną przez "Gazetę" sprawę bloku z ronda ONZ, gdzie zimą 2009 r. spółdzielnia mieszkaniowa dogadana z firmą reklamową zasłoniła ludziom okna. Ta historia stała się katalizatorem zmian w prawie i wspomnianego rozporządzenia.
Od poniedziałku reklam na oknach budynków mieszkalnych ma już nie być. Jeśli gdzieś wbrew prawu zostaną, mają wkroczyć inspektorzy nadzoru budowlanego. - Oczekuję konsekwencji i skrupulatności - mówił wojewoda. Opornym grożą grzywny (wspólnoty i spółdzielnie do 50 tys., osoby prywatne do 10 tys. zł) i rozbiórka reklamy na ich koszt (niestety dopiero po kilkumiesięcznym postępowaniu). - Liczymy, że sami mieszkańcy będą zgłaszać takie reklamy do nadzoru powiatowego - zaznaczył wojewoda. Zakaz wywieszania reklam na oknach nie oznacza, że wielkoformatowe płachty całkiem znikną z krajobrazu polskich miast - wciąż mogą wisieć na ślepych ścianach i oknach klatek schodowych, a także akademików (a więc także DS Riviera) czy elewacjach remontowanych budynków.
- W kraju cywilizowanym jest absolutnie nie do przyjęcia, by zamiast widoku z okna i światła mieć reklamę. Nawet, jeśli wisi za tzw. zgodą mieszkańców. Tylko że ta zgoda bywała wymuszona presją sąsiadów czy wspólnoty albo w głosowaniu albo kupiona za drobne sumy - mówił w środę wojewoda Jacek Kozłowski (PO) na konferencji prasowej. Przy okazji dziękował, m.in. "Gazecie Stołecznej", która od lat zwracała uwagę na pleniące się reklamy, które niejednokrotnie zasłaniały cały budynek, zabierając ludziom światło i widok nawet na dwa lata - jak na skrzyżowaniu al. Jana Pawła II i Solidarności. - Nie w ten sposób, nie tym kosztem powinno się gromadzić środki na renowację domów - mówił wojewoda, przywołując też opisywaną przez "Gazetę" sprawę bloku z ronda ONZ, gdzie zimą 2009 r. spółdzielnia mieszkaniowa dogadana z firmą reklamową zasłoniła ludziom okna. Ta historia stała się katalizatorem zmian w prawie i wspomnianego rozporządzenia.
Od poniedziałku reklam na oknach budynków mieszkalnych ma już nie być. Jeśli gdzieś wbrew prawu zostaną, mają wkroczyć inspektorzy nadzoru budowlanego. - Oczekuję konsekwencji i skrupulatności - mówił wojewoda. Opornym grożą grzywny (wspólnoty i spółdzielnie do 50 tys., osoby prywatne do 10 tys. zł) i rozbiórka reklamy na ich koszt (niestety dopiero po kilkumiesięcznym postępowaniu). - Liczymy, że sami mieszkańcy będą zgłaszać takie reklamy do nadzoru powiatowego - zaznaczył wojewoda. Zakaz wywieszania reklam na oknach nie oznacza, że wielkoformatowe płachty całkiem znikną z krajobrazu polskich miast - wciąż mogą wisieć na ślepych ścianach i oknach klatek schodowych, a także akademików (a więc także DS Riviera) czy elewacjach remontowanych budynków.
-
A szczurostudenci zacnej Politechniki?
pavle
15.06.11, 18:09
A jak będzie z kwiatem narodu, zacnymi inżynierami najlepszej w Polsce, czterechsetnejw świecie uczelni technicznej, wspaniałej Politechniki Warszawskiej?Czy dalej dla paru marnych tysięcy »
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


