Poezja łączy ludzi: Każdy powinien mieć wiersz

MATEUSZ PACEWICZ
17.06.2011 aktualizacja: 2011-06-16 22:43
A A A Drukuj
W kinie Kultura rozdano wczoraj nagrody III edycji konkursu "Poezja łączy ludzi - mój ulubiony wiersz".
- Ten konkurs to misja i pasja. Wiersze uczulają na słowo, rozwijają wyobraźnię. Mój tata, uczeń przedwojennego liceum im. Poniatowskiego, recytował Homera, Kochanowskiego, Rimbaud. Dzięki temu miał wspaniałą pamięć! - opowiada Ewa Zadrzyńska, prezes fundacji Evens, organizatorka konkursu.

Zanim zajęła się konkursem, reżyserowała od 2006 roku filmy o entuzjastach poezji dla TVP 2 pod tym samym tytułem - "Poezja łączy ludzi". Powstało 70 pięciominutowych portretów: młodych poetów, miłośników sztuki antycznej, ale i uczniów szkół technicznych, sprzątaczek, biznesmenów.

- Opowiadali o swym ulubionym utworze poetyckim, co dla nich znaczy, jak wpłynął na ich życie. Najmłodszy miał sześć lat, najstarszy 94! - mówi Zadrzyńska.

- To coś wzruszającego, ludzie przejęci duchem poezji. Pomyślałam nawet kiedyś, że sama chciałabym opowiedzieć o moim ulubionym wierszu w programie - mówiła minister edukacji Katarzyna Hall. Konkurs jest dla uczniów od 9. do 18. roku życia. Nadesłane eseje - w tym roku 149 - oceniało jury z poetą Adamem Zagajewskim i prozaikiem Januszem Głowacki. Zagajewski: - "Poezja łączy ludzi" odsłania nieznaną nam Polskę, pracowitą, zaczytaną w książkach.

Pięciominutowe filmy sześciorga laureatów pokaże TVP 2. Wczoraj miały premierę.

Dziewięcioletni Artur Dybowski ze Szkoły Podstawowej nr 11 w Siedlcach z szelmowskim uśmiechem opowiada o wierszu Tuwima: - Podoba mi się zachowanie psa Dżoncia. Jest śmieszne, piesek reaguje na rzeczy dobre, a na złe nie słucha. Słucha w sposób wybiórczy. Ten wiersz przypomina mi zachowanie moich kolegów, mojej mamy, mojego taty, z ciężkim sercem muszę powiedzieć, że i moje.

W innym filmie 18-letnia Merecik Anna z Przemyśla przechadza się z aparatem wśród opuszczonych synagog, dawnych żydowskim sklepów: - Przed wojną połowa mieszkańców mojego miasta to byli Żydzi. Z 18 tysięcy przeżyło tylko 685 osób. Głupio myśleć o tej tragedii statystykami, lepiej słowami poety.

Stojąc na zaśnieżonym cmentarzu żydowskim, czyta wiersz Ficowskiego "List do Marca Chagalla": "Jaka szkoda, że pan nie zna Frycka. / Jego matka zdążyła urodzić go / tuż tuż przed wojną. / A on chciał być ś´ledziem, który / ma swoją sól, / albo muchą, której wolno brzęczeć´. / Bo jemu wolno było tylko trochę być´.

Na sali cisza. Wiersza razem z nami słucha wdowa po poecie Elżbieta Ficowska.

- Wielu uczniów mówi, że gdyby nie konkurs, nie sięgnęliby do poezji. A ja uważam, że każdy powinien mieć swój ukochany wiersz - mówi Ewa Zadrzyńska.

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy