Busik z odzysku i kupa entuzjazmu: przepis na podróż

Grzegorz Szymanik
19.07.2011 aktualizacja: 2011-07-18 21:31
A A A Drukuj
Oni jadą na podbój Europy (od lewej): Ewa, Hubert, Konrad, Karol, Ala Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta
  • Eurobusik wyrusza w podróż wokół Europy
  • Eurobusik wyrusza w podróż wokół Europy
Najstarszy z nich jest Volkswagen T3 - ma 24 lata, oni - po 20. Będą nim jechać po Europie i demaskować potwory stereotypów
Przez 40 dni będą jechać za darmo i zastanawiać się, jakie potwory można spotkać w Europie Zachodniej. Kto za to zapłaci? Pan zapłaci, pani, społeczeństwo zapłaci. Ich jest szóstka: Alicja, Ewa, Giulia, Hubert, Konrad i Karol. Pochodzą z: Warszawy, Kozienic, Iławy, Radomia. Poznali się na studiach i mają po dwadzieścia lat. Wehikuł Tajemnic w pomarańczowe kwiatki już dwadzieścia cztery. Karol: - Może jednak uda nam się nim wrócić w całości?

Pomysł podróży przez 11 krajów, od Niemiec, przez Hiszpanię, Francję i Włochy wykluł się trzy miesiące temu. W zeszłym roku podróżowali po Europie stopem. Spodobało się - za bardzo. W tym roku chcieli zobaczyć więcej i szybciej. Hubert: - Chłopaki zaproponowali mi wspólną podróż, ale raczej nie wierzyłem, że coś z tego wyjdzie. Ja miałem w życiu milion pomysłów. I 999 tysięcy pozostało w sferze marzeń.

Od początku wiedzieli, że chcą Volkswagena T3. Samochód kupił Konrad z Karolem ze wspólnych oszczędności. Znaleźli go w internecie. Był pomarańczowy i mocno poturbowany, bo wcześniej służył do przewożenia gruzu. Miał gałkę zmiany biegów w kształcie głowy kobry i dziurawy bak do wymiany.

Całe oszczędności poszły na samochód. Ewa: - Jesteśmy studentami, sami nie mogliśmy wyłożyć tylu pieniędzy na podróż.

Karol: - Fartem trafiliśmy na targi edukacyjne, było tam stoisko strony internetowej Polak Potrafi.

To jeden z nowo powstałych serwisów, które działają na coraz bardziej popularnej zasadzie crowdfunding'u, czyli społecznościowym finansowaniu.

Crowdfunding działa tak: pisze się projekt, przedstawia jego cel, kosztorys, no i czeka na oferty sponsorów. Zasponsorować projekt może i zwykły internauta i duża firma - dowolną kwotą.

Oni wymyślili, że każdy kto ich wesprze dostanie pocztówki z podróży, a firmy - reklamę na karoserii. Promowali wyprawę w internecie, wydrukowali vlepki. Sponsorzy dopisali. Samochód się zwrócił. Projekt wsparło także miasto Kozienice. Jadą za darmo, z własnej kieszeni muszą zapłacić za jedzenie i nocleg.

Ala: - Będziemy nocować w samochodzie, w namiotach, na plaży.

Volkswagena T3 przemalowali na zielono-niebieski w pomarańczowe kwiatki. Tak wyglądał Mystery Machine, czyli Wehikuł Tajemnic - pojazd z bajki o Scoobym Doo.

Oni będą jechać po Europie i demaskować potwory stereotypów. Chcą omijać autostrady i podróżować bocznymi drogami. Ewa: - Rodzice byli trochę przestraszeni, ale zobaczyli entuzjazm na naszych twarzach i to im wystarczyło.

Konrad: - Jesteśmy dowodem na to, że jeśli się ma pomysł, to trzeba go realizować, nie bać się świata, a jakoś wszystko pójdzie z górki, no nie?

Hubert: - No, kurczę, Polak potrafi, po prostu.

Konrad: - O ile przestanie narzekać.

Wehikuł Tajemnic wczoraj wyruszył z Kozienic i dotarł do Warszawy. Choć trochę trzeszczy, po Czerniakowskiej jechał (i warkotał) jak burza.

Relacja z wyprawy na: www.eurobusik.pl

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy